Tres REYES*! – Trzech Króli ;0

Co roku obiecuję sobie, że PEWNEGO razu wezmę udział w tym święcie. Jak obserwujecie Nakarmioną Starecką, to wiecie, że ona TYM razem spędza to w taki sposób, jaki NAJBARDZIEJ bym chciała TO zrobić… W Hiszpanii, gdzie jest to chyba najważniejsze święto w roku!!! Zazdroszczę! Kolorów, wrażeń, parady!

My TEN dzień spędziliśmy w kinie. Mieszko z kumplami byli w JEDNEJ sali, ja w drugiej. Nie jest zły ten najnowszy Matrix, ale ma rozbudowany wątek romantyczny, co mnie ogólnie drażni 😉 Na chwilę obecną w KINACH nie można jeść pop-cornu, ale kino zrobiło taką strefę w pop-cornem, gdzie można PRZED filmem, albo PO filmie siąść i zjeść. Ponieważ mój seans kończył się 30 minut po seansie ze Spidermanem, dogadałam się z babeczką ze strefy jedzeniowej, że wcześniej OPŁACIŁAM ten pop-corn, nachosy i napoje, a oni PO filmie podeszli do niej i ona im wszystko, na świeżo, przygotowała i wydała. Towarzystwo było bardzo zadowolone i chociaż droga powrotna była długa (bo sypnęło śniegiem i zrobiła się ślisko, więc jechałam bardzo wolno) to CZAS im się nie dłużył.

Co ciekawe, obaj ci najlepsi kumple mają ogromne domy (jak podjeżdżałam po nich to tak myślę, że 3x jak nasz), piękne wielkie psy, wspaniałe auta, ale ZAZDROSZCZĄ Mieszkowi… SIÓSTR 🙂 To dobrana ekipa. I u jednego i u drugiego są fajni rodzice, obaj mają rodzeństwa i świetnie się wszyscy dogadują!