Poniedziałek! Zaczynamy od zebrań. Na pierwszy ogień to u Łucji i na szczęście spotkanie przebiega na Teamsach, więc gdzieś mi teraz leci na drugim oknie. Ale chyba i TAK odpalę komórkę i idę z psem. PSA robi mi tu dzikie i kuszące figury, a koniec semestru u Łucji jest raczej NIE emocjonujący.
Ach, pamiętacie wczorajsze zbieranie drewna? Akurat w poniedziałki pies jest w domu sam dłużej… No i uznał, że te PATYCZKI, to dla niej, żeby się nie nudziła gdy jest sama! Jakbym więc przez przypadek UZNAŁA, że mam dużo czasu, to mogę się zabrać za zbieranie ZAPAŁEK co to mi Bibi wystrugała zębami w DUŻYCH ilościach…

