–z cyklu do przedwyjazdowego prasowania włączyliśmy Marry Poppins. I zmęczyliśmy 10 minut… Potem przełączyliśmy na X-menów (Przeszłość, która nadejdzie). STAMTĄD.
Bieg i napinka. I to nie chodzi o poranną sobotnią przebieżkę, chociaż po drodze odstawiłam do punktu resztkę gruzu i śmieci budowlanych! Potem NARESZCIE mogłam odkurzyć w aucie, odwiedzić weta po kolejną szczepionkę dla psy i można było przystąpić do pakowania! Wyjazd jutro- baaardzo rano, a powrót pewnie dość póóóźno w czwartek.
A w tzw międzyczasie zrobiłam fotkę z cyklu ROK PO ROKU! Tak było:



Ale w końcu się udało!

I dla porównania WERSJA PIERWSZA z 2012 roku:

