Pozbądź się złudzeń!

Tajemnice Laketop, mój nowy serial. Bardzo dobre pierwsze dwa odcinki!!!

Projekt DOM na sierpień to coś o czym marzyłam od dawna. PODDASZE. Przekładane z roku na rok, w KOŃCU jest robione. Projekt się zmieniał i skracał, ale to co powstało jest świetne. Rzecz w tym, że chciałam zabudować skosy poddasza. Ściany były do jakiegoś tam momentu, a ja chciałam, żeby wykorzystać JESZCZE ten kawałek przestrzeni. W planie a) było TO wypełnienie wnęk z OBU stron poddasza, połączone z zerwaniem wykładziny w części centralnej i położeniem paneli, oraz zamknięcie tego NOWEGO miejsca jakimś drzwiczkami. W AKCJI wszystkie te fanaberie powypadały, ale i tak jestem bardzo zadowolona. Skosy zostały zabudowane TYLKO z jednej strony i TEŻ nie do końca wnęki (ta płyta osb jest jednak droga). Wykładzina zostaje (może jakoś w zimie na feriach będę szaleć z nową?), a wykończenie jest SUROWE.

Wszystko jest już zrobione, ja teraz wykładam dziury i szczeliny resztkami pociętego karton gipsu, a potem to wypełnię pianką/szpachlą/silikonem. Spójrzcie na tę przestrzeń tak, jak nowy pokój! Ale NIE taki, o który dzieciaki się pokłócą, KTO w nim będzie mieszkał, a extra powierzchnię odkładczą, gdzie można schować i bombki, i sanki, i zabawki do pływania, łyżwy, rolki, hulajnogi, a nawet rowery i cały czas jest miejsce.

Się urąbaliśmy bardzo przy robieniu. Robiłam ja i mój ex-mąż. On się na tym zna i pomógł mi w tym w ramach „przysługi za przysługę”. Objął mnie tylko koszt materiałów i zmieszczenie się w kwocie trzycyfrowej z całym remontem brzmi świetnie (!!!). Nie jest tak, że ja nic nie robiłam. On rzeczywiście dłubał w tworzeniu stelaża oraz płyt karton gipsowych i osb, a Ja (i wyłącznie ja) ogarniałam sekcję wełny mineralnej. Ja ją wygarnęłam, potem uszczalniałam i podwiązywałam pomiędzy belkami na suficie, a na koniec to co pozostało przerzuciłam w wolną przestrzeń na końcu poddasza, której nie będę zajmować. I była to robota STRASZNA. To jest kłujące i pylące. Ubrana byłam jak w Czarnobylu, ale i tak to się wbijało w skórę tak, że ona mnie cały czas kłuje. Po każdym dniu myłam się w oliwce, peelingowałam, natłuszczałam, ale to jest TAKIE, że nie wiem kiedy się tego pozbędę. Btw.Były w tej wełnie ŚLADY po jakichś szkodnikach… Jak pierwszy raz odkryłam bobka, po dużym zwierzęciu (aczkolwiek mniejsze niż po kocie) to się wystraszyłam, ale później w tych upałach i w tym dość szczelnym stroju (sportowe dobrze chroniły) to jak mi czasem jakieś g. wypadło to miałam to gdzieś…

Zdjęcie total-po wkleję pewnie pod koniec sierpnia. Muszę jeszcze pomalować poddasze (tę część zewnętrzną), ale to dopiero jak będę mogła coś przesunąć do wnęki i będę mieć przestrzeń. Tydzień temu wypadł wywietrznik od wentylatora i jak go wzięłam do ręki to się rozsypał. Razem z nim spory kawałek gipsowej ściany. Koło okna to było… Wszystko już zaszpachlowałam, ale jeszcze schnie. Jak wyschnie, zetrę nadmiar gipsu i będę mogła malować! Wejście do wnęki będzie otoczone listewkami, które podbejcuję na ciemno. Dwa tygodnie nam to zajęło, ciśnienie podnosi Bibi, która dokłada swoją porcję zniszczenia, więc kończymy. W sobotę osiągnęłam STAN: TO się nigdy nie skończy i teraz GDY widzę koniec tylko przyspieszam!

PO KOLEJ! Tak było na samym początku. Jest zawalone poddasze i JEST ściana:

Wpierw wszystko usunęłam (bajzel jest w mojej sypialni i pokojach dzieci):

WTEDY wyburzyliśmy ścianę! Trzeba było wyciągnąć wełnę:

I jeszcze więcej wełny…

NEXT: zaczęliśmy układać podłogę z płyt OSB

Pomiędzy belkami u góry wyłożona została wełna i zabezpieczono ją folią. Ta rura po środku, to ogrzewanie od kominka. Tak już zostanie, co było dodatkowym utrudnieniem przy układaniu płyt na podłodze.

Resztka wełny została przerzucona w kąt, a mój strój wyglądał tak: włosy związane, strój sportowy, maseczka przeciwypylna i okularki do pływania. One parowały i nic w nich nie widziałam 🙂 Na folię poszły płyty karton-gips. I to był ten moment, że jednak nie damy rady… Działo się to w sobotę.

I to już DZIŚ. Podłogę już raz umyłam, trzeba to zrobić jeszcze kilkakrotnie różnymi ścierkami, żeby usunąć resztki wełny. No i uszczelniam, ale to w miarę czysta robota.

Tak jak mówiłam są niepomalowane, pewnie trzeba by je zagruntować gdybym chciała żeby było idealnie. Na końcu utworzonej strefy jest ścianka z karton gipsu przybita do drewnianego stelaża. I teraz pokażę WAM Bibi 🙂 Bo ona strasznie się nudzi, kiedy człowieki takie zajęte. Aż nawet sobie korę w ogródku rozpakowała. I gąbkę do kąpieli pogryzła :DDDD