Lecą, spadają

Połowa sierpnia to Perseidy. Spadające gwiazdy i rozgwieżdżone niebo. Cała masa imprez z gapieniem się w niebo była wczoraj, kilka jest DZIŚ, no i jutro, kiedy jest „KULMINACJA spadania” też miejscówki do wspólnego oglądania SĄ! Można tak jak ja: rozsiąść się samotnie w ogródku, a można tak jak dzieci, które tata zabrał na oglądanie KOMET nad jakiś staw. Są wyposażeni w koce i czipsy, więc wrócą pewnie PÓŹNO!

Tak myślę jakie życzenie pierwsze… i chyba coś tam wymyślę 🙂

<><><>

Z takich mistycznych spraw polecę Wam jedno miejsce. Jak kręciliśmy się po Roztoczu trafiliśmy do niesamowitego klasztoru w Radecznicy. Bardzo jest ciekawa historia tego miejsca, gdzie wiele lat mieścił się szpital psychiatryczny, a teraz pielgrzymują tam ludzie, bo o cudach, które tam mają miejsce jest głośno. Kościół jest pod wezwaniem św. Antoniego – patrona spraw trudnych i beznadziejnych i prowadzą do niego długie schody. Zasapałyśmy się z Łucją wchodząc po nich (maluchy zostały na dole z psem), a na górze jedna babka do nas powiedziała: Tu niektórzy na kolanach wchodzą. 😀 Chwilę porozmawiałyśmy i ona powiedziała, że warto tam przyjechać na odpust w czerwcu, bo wtedy bardzo dużo się dzieje! No ale nawet bez odpustów miejsce jest niezwykłe!

<><><><>

Wróciła z wojaży pani Korka. Dostaliśmy australijską kawę i cukierki eukaliptusowe 🙂 TAK to ja się mogę kocińcem całego osiedla zajmować!