Nie ma to jak zabrać dzieci na wakacje… do szkoły!

Przegrupowanie grafika tegorocznych wakacji (czyli, że początek sierpnia jest MÓJ) miał jeden GŁÓWNY cel. Bardzo chciałam zabrać dzieci na warsztaty z języka polskiego do Miasta Chrząszcza! Razem z nami pojechała Bibi i powiem szczerze, że taki mały pies to angażuje 100%. Nawet dzieci dostrzegły, że cały wyjazd był pod nią. Ale można i tak!

Sama impreza jest doskonała. Jedyna moja obawa wynika z tego, że jak coś jest z roku na rok coraz lepsze, to boję się, że coś się zepsuje. Że miasto nie przyjmie takich tłumów turystów, albo, że zepsuje się atmosfera? Niemniej jednak trzymam kciuki, żeby udawało się dalej!

Dzieci wzięły udział w zajęciach z języka polskiego. Przez kilka dni od naszych topowych literatów uczyły się jak tworzyć powieści, jakie mamy frazeologizmy i jak zadawać pytania. Wzięły też udział w tworzeniu piosenki z przypadkowych słów i uczyły się o rymach. Dostaliśmy wielkie pudła, które NAM się przydadzą i mnóstwoooo zakładek!

W wolnej chwili włóczyliśmy się po okolicy i zwiedzaliśmy ZAMOŚĆ! 😀

WIDZIECIE pogromcę gołębi, którego próbuje utrzymać LILKA??:DDD
Pogromca gołębi ma też w krwi nofofunlanda… Każdy fragment wody był sprawdzony… Z głową włącznie… I ogonem 🙂