A jak wydaje Ci się, że masz bałagan, to JESZCZE daj dzieciom słonecznik…

Właściwie to nic się nie dzieje oprócz sprzątania. Miałyśmy z Łucją podjechać do banku założyć jej konto (za świadectwo z paskiem dostanie od razu zasilenie konta od banku), ale NIE WIEM gdzie jest jej świadectwo. Miałyśmy z Lilą podjechać zrealizować jej bon zakupowy jaki dostała na koniec roku od rady rodziców (Łucja już swój zrealizowała), ale NIE WIEM gdzie ten bon jest. Wszystko więc wraca do punktu wyjścia, czyli do ładu na strychu…

Jutro rano mam bilans z Łucją (potrzebujemy skierowanie do alergologa, okulisty i dermatologa), a potem odwożę kidsy do babci. I wracam do dłubania… Jest trochę chłodniej i można robić! Gadałam z babcią i powiedziała, że zrobi jutro dla nich KRUPNIK. Pośmiałyśmy, że CHRUPNIK lubią. Bo Mieszko mówi CHRUPNIK (nie wiem skąd wziął taką wersję) i CHROMKA. Ukrój mi CHROMKĘ chleba, mamo. I poprawiam, i poprawiam, a on w kółko swoją wersję 😀

A to jeszcze z Festiwalu, gdy musiał przeczytać innym dzieciom SWOJĄ książkę: