Kitties

A co z kotami? No właśnie! Bo dziadkom 1-go maja urodziły się przecież kotki. Pięć sztuk, z kotki, KTÓRĄ dostali od NAS…

No więc tak: było pięć i w planie A)dwa miały być dla nas, dwa dla babci (bo przecież liczba kotów zaczyna się od trzech), a jednego mieliśmy komuś oddać. LECZ dziadek oddał dwa synowi swojego przyjaciela. Wg mnie za wcześnie i bez ustalania tego z nami. Ale koty trafiły do dobrego domu, gdzie na dzień-dobry kupiono im czteropiętrowy drapak, więc źle tam nie mają. BILANS BYŁ WIĘC: trzy. Z tych trzech, jeden miał być dla babci, jeden dla nas, a jednego miał wziąć brat Lutki. U niej samej miała zostać kocia mama i jedna mała kociczka, która urodziła się jako ostatnia. Była najładniejsza i najsprytniejsza. Ona zapodawała pomysł i reszta rodzeństwa to robiła! Niestety jak to w kocim życiu bywa wpadła pod koła przejeżdżającego auta. Strasznie to było smutne i były już tylko dwa!!! Podjęliśmy WTEDY z dziećmi decyzję, że ten co miał być NASZ, zostanie u babci. Bo babcia chciała mieć DWA, a Norka źle znosiła moment, gdy znikało jej kolejne kocie.

Czarno-biały kocurek WAFEL pojechał do Miasta Chrząszcza, do brata babci! BARDZO tam na niego czekano! Wujek powiedział: Czy to możliwe, żeby kot był taki ładny? A kot zasiadł mu na kolanach. Na dodatek okazało się, że Wafel, zwany też Łooflem (Woofel) polubił się z Bibi i te kilka dni, które tam byliśmy MAŁY kot i MAŁY pies świetnie się razem bawiły 🙂 Trzymamy kciuki, by dobrze mu się tam żyło!

A-> niezła historia. Na Roztoczu występuje chomik europejski. Jakiś taki botaniczny unikat. W sobotę rano, w ramach Festiwalu, Wajrak będzie oprowadzał dzieci szlakiem: ŚLADAMI chomika europejskiego. A TAKI właśnie CHOMIK zamieszkał u cioci i wujka w tunelach wydrążonych pod poziomkami… I to dość upiorne, ale boję się, że jego dni są policzone… Wafel (fotki niżej) jest przeszkolony w polowaniach przez półdziką matkę, a jak zabrakło Bibi, to będzie się nudził… Chociaż MOŻE się zaprzyjaźnią?

<><>

I jeszcze z Festiwalu. W strefie LEŃ nad WIEPRZEM są książki. Pięknie wydane i doskonałe na 5-minutowe czytanie. Graficzne eksperymenty. I hamak,i i pufy są… Łucja znalazła tam encyklopedię o ciele, którą CHCE mieć, a i maluchy TEŻ coś tam przeczytały. POTEM, do specjalnego festiwalowego zeszytu wpisuje się MYŚLI, jakie nam przyszły do głowy podczas tego czytania. Lila wpisała: Każdy jest dla kogoś stworzony (po książce Przyjaźń), a Mieszko: Najlepiej jest w domu :DD