- Łucja, za pięć kilometrów Mak. Ostatnio zainstalowałam sobie makową apkę, weź check czy mamy jakieś kupony.
- Czekaj… Masz kawę w promo. Tylko musisz się zalogować. Zakładam Ci konto… Płeć męska, damska czy niekreślona?
- Nieokreślona. Wyłącz roaming na telefonach, bo będziemy przy granicy.
- Wieku też nie podaję. Tu w lewo skręć!
- Pewna jesteś? Na Stok Lacki?
- Tak. Stocz Glaczki.
- Stop Placki?
- Podaj hasło.
- Justyna.
- Złe. Jedna duża litera, jedna mała i jeden znak specjalny. Co najmniej osiem znaków.
- Justyna12 z wykrzyknikiem. Bo, że niby ktoś mi włamie na konto bo moje kody. Bzdura. Co tam robisz w swoim telefonie?
- Dni na Snapa. „Soon Buble Granna” . To tak zagranicznie brzmi.
🙂 Pamiętacie, że rok temu byliśmy na Land Art Festiwalu na Podlasiu? Pojechaliśmy tam i dziś. Atrakcję poszerzyliśmy o Janów Podlaski. W kwestii jedzenia, bo na stadninę czasu już nie starczyło. Nadrobimy za rok, bo to wspaniały pomysł na wyprawę! Tegoroczna edycja nosi hasło OGRÓD i jest absolutnie niezwykle położona. Jest w innym miejscu niż rok temu, w zakolu Bugu, na wzgórzu. Droga tam wiedzie przez las i chyba ubiegłoroczna kolekcja podobała nam się bardziej, ale tych plenerów nie sposób przebić.
















A to już Janów Podlaski. W zamku „U biskupów” jedzenie REWELACJA. Trafiliśmy tam dzięki temu blogowi. Sufler czekoladowy poezja, tatar obłęd, itd. A najlepsze, że honorują Kartę Dużej Rodziny 🙂 Wiem, buraczane to, ojeść się w takich ekskluzywnych wnętrzach i upomnieć o zniżkę, ale przeznaczyliśmy ją na tipa dla cudownej kelnerki 🙂


<><>

