-znowu Gambit

Uff… Przetrwałam. W pierwszym okienku, jeszcze między lekcjami, podjechałam po bułki i zostawiłam auto w warsztacie (opony). Drugie pojawiło się przypadkiem, bo jedna mama zapisała się na spotkanie do wszystkich swoich dzieci, a na spotkaniu z pierwszym omówiłyśmy całość. Gdy pojawiła mi się więc LUKA, pobiegłam do warsztatu i przyprowadziłam samochód (nie planowałam tego na dziś, ale niesłychanie cieszę się, że je wymieniłam- w sobotę wieczorem auto mi przez chwilę zatańczyło). W trzecim okienku podgrzałam dzieciom zupę, którą przywiozłam wczoraj od Lutki… Żeby napiąć jeszcze bardziej gdzieś po drodze zadzwoniła wychowawczyni Mieszka, że GOŚĆ ma 26 zaległych prac i że pewnie NIE przekazał, że w ŚRODĘ będą kisić kapustę i ma mieć kapustę w domu (oczywiście, że NIE przekazał). Lekcje z Mieszkiem już odrabia Łucja, Lilka zrobiła dziś świetny plakat z współczesnej „Żony Modnej” na polski, a ja uskuteczniając small-talki z rodzicami zrobiłam (fotka WYŻEJ) kalendarz adwentowy dla Mieszka! Czekamy jeszcze na jakieś pinsy z Gambolem z Alika, ale jak przyjdzie to po prostu dorzucę do któregoś tam woreczka!

