
Zamykałam drzwi od pokoju Mieszka i zobaczyłam miarkę… Chodź, chodź tutaj! – zawołałam go. Stanął plecami do ściany i się zmierzył. Ostatni zapisany pomiar był z 2017 roku, z sierpnia. Najwyżej WTEDY była Łucja – 145 cm i był to koniec miarki. Od tamtej pory nikt nie był już mierzony. Młody dziś ma 144 i oznacza to tyle, że miarkę trzeba ściągnąć, bo JUŻ są na nią za duże. Co ciekawe, Mieszko jest jednak pięć lat od Łucji młodszy (no dobra, 4,5) i jednak jest wyższy niż ona była! Inne „co ciekawe” to chyba to, że czas zmienić styl tego chłopięcego pokoju. BO wyrósł z tych samochodzików! 😀
Szkoły szykują się do Mikołajek. W mojej jutro dzieciaki się losują, u Łucji pani przełożyła to na Wielkanoc (słusznie), u Mieszka temat ominięto, ale niestety musimy to przejść u Lilki. Prezenty muszą być wysłane pocztą, widełki cenowe są ustalone, a chłopcy zażyczyli sobie voucher na kebaba 😀 Najchętniej bym wylosowała (to jakaś apka losująca będzie) jakąś dziewczynkę, bo mamy pędzle do malowania, na imprezę urodzinową, która była odwołana w ostatniej chwili. No i zbroimy się na Black Friday, bo sklepy to już jutro zaczynają!
