
- Mamo, a wybrałabyś moce Wolwerine-a?
- A Ty, Mieszko?
- Ja tak. On ma silne pazury, szybkość, nie jakąś taką niezwykłą, ale dużą… i moc regeneracji.
- Brzmi świetnie, ale ja cały czas wolałbym umieć zatrzymywać czas. I ewentualnie przenosić się w przestrzeni.
- To tak jak Dr.Strange. Pamiętasz, jak przewidział wszystkie ruchy Tanosa?
- Nie… On jest niewolnikiem swojego daru. Pomyśl, grasz w grę godzinę. A tak byś grał 50 godzin bo sprawdzałbyś, które rozwiązanie jest najlepsze. Byłbyś najlepszym graczem, ale za jaką cenę? To duża pokusa zastanawiać się czy możesz sprawdzić konsekwencje KAŻDEJ swojej decyzji…
- Lila, właśnie rozmawiałam z Mieszkiem o mocach. Jaką Ty chciałabyś mieć?
- Umieć czytać w myślach.
- NIE! Był taki film „True Blood”, gdzie bohaterka nie mogła sobie ułożyć życia, bo wszystko słyszała. Ty też czasem myślisz coś i nie chcesz, żeby ktoś coś usłyszał. Wymyśl jakąś inną moc.
- To chciałabym też móc się przenosić. Ale nie tylko do miejsca, ale też do osoby. Np. Myślałabym o babci i byłabym koło niej.
- Czyli cały czas boisz się, że się zgubisz.
- Tak.
><><
Jestem zmachana. Wczoraj zadzwonili z przychodni ortopedycznej, do której chodzi Łucja, czy mogą przenieść jej wizytę z 2-go grudnia. Wcześniej lub później. Chciałam wcześniej i termin był na dziś. Panna poszła z babcią, ja muszę tam jeszcze dziś dowieźć skierowanie (teleporadę z internistą mam dopiero o 16-stej) i co WAŻNE, będą ją przyspieszali. Bardzo mnie to cieszy, panna miała iść do sanatorium w przyszłym roku, a może uda się już w tym.
A z rzeczy miłych i przyjemnych kupiłam kurkumę (wzmacnia system immunologiczny). Nigdzie jej nie było na wiosnę, a teraz wszędzie te imbiro-korzonki mnie wołają. Smakuje trochę jak utarta marchewka… Dziś zrobiłam leniwe z imbirem, kurkumą, mąką jaglaną i polałam to masłem z czosnkiem. Bardzo dobry mix! Recenzenci (dziadki, którzy byli w biegu z wnuczką) TEŻ uznali, że smaczne! 😀
