Łabądek

Łucja dostała na urodziny od koleżanek ŁABĘDZIA. Marzyła o flamingu, lecz akurat flamingi ze sklepów wywiało i dostała łabędzia. Ja to myślę, że nawet lepiej, bo na tych naszych akwenach, to tak jakby mniej RAZIŁ :))

Zabraliśmy go na wakacje i jest to super zabawka, o której musicie pomyśleć! Przewalają się na niej bez końca i chyba pomyślimy o jeszcze jednym takim wielkim materacu. Ja mam ochotę na GIANT muszelkę, Lilka marzy o donacie, a Łucja chciała by ośmioosobową pizzę…

<>

Włączyłam dzieciakom wieczorem telewizję. Ja finiszowałam „Córkę Rabina” i chciałam by chwilę jeszcze paliło się światło. I w tej pustyni kanałów znaleźliśmy „Kuchenne rewolucje”… I dzieciaki zamarły, że właśnie TO chcą. Scenariusz taki jak zawsze. Najpierw zrycie właścicieli, potem inspiracyjna wycieczka i nowe menu. No i ta inspiracyjna wycieczka była do kółka gospodyń wiejskich, które zaprezentowały swoje wersje kaczki. I któraś tam mówi: Ta ma NADZIEŃ z pęczaka. I Lilka wykrzyknęła:

  • Ha! Czyli jest słowo NADZIEŃ!!!