Pochwalę się bo na tym przecież polega Internet! 🙂

Jednak tak do końca łatwo nie było. Ostatnie półtora miesiąca to było duuużo pracy. Pamiętam taki wieczór, kiedy Liliana wyliczyła sobie średnią i jej NIE wychodziło. I pamiętam jak to przeżywała. Że nie chciała iść spać, a potem nie mogła zasnąć. I pamiętam też szalony pomysł Łucji, która w którymś momencie pomyślała: Idę dalej. Po stypendium! i ja powiedziałam: Wyluzuj. Nie ma to sensu. Niemniej jednak DUMNA jestem bardzo.
Środa. Łucja, mnie poinformowała, że wczoraj była na wagarach, a dziś na wagary poszła Lilka (takie kwiatki też były). Gdy Lilka wróciła mówię do niej:
- Zorientowałam się, że nie wzięłaś wody do szkoły i pojechałam Ci zawieźć.
- No i?
- No i nie mogłam Cię znaleźć.
- Może słabo szukałaś?
- A Ty byłaś w szkole?
- Tak.
- A obiad zjadłaś?
- Tak. Był niedobry.
- Lilka, ja WIEM, że Cię nie było!!!
<><>
Mam kilka fotek z zakończenia roku. Panny, ponieważ są paskowe, świadectwa odebrały przed całą szkołą, a Mieszko rozstał się ze szkolną zerówką (teraz ich przetasują, ale może ktoś tam z klasy się powtórzy). Btw. ostała nam się jedna bombonierka, którą Lilka miała dać panu od religii, który był nauczycielem wspomagającym w jej klasie i bardzo go lubiliśmy. No więc teraz ją jemy 🙂






<><>
Wrzucę Wam też drugi z prezentów, który Lilka dała swojemu wychowawcy. Zestaw nazwaliśmy „Zbuduj pana Adriana”. Pan Adrian to oczywiście imię wychowawcy :))
