gadżetowy hit roku szkolnego

Zdecydowanie najlepszym około-szkolnym wynalazkiem mijającego roku szkolnego były pojemniczki do dipów. Odkryłam je w pobliskiej hurtowni, gdzie kupuję wody mineralne do szkoły (tygodniowo potrzebuje 15 sztuk 🙂

Użytkowanie ich zaczęło się od tego, że Łucja miała zrobić czerwony owocowy koktajl i nie wiedziałyśmy do czego ma to koleżankom i kolegom rozlać. Plastikowe kubki były za duże, ale takie mniejsze były w sam raz. Kupiłam tubę 100 sztuk, a kolejną tubę dokupowałam na wiosnę. Były w tym galaretki na Wigilię klasową, galaretki urodzinowe (tu i tu), no a teraz Mieszko zabrał je na piknik. Wczoraj wieczorem dostałam esemesa od wychowawczyni, że mają DZIŚ piknik, a u nas jak zwykle PUSTO. Aaale mieliśmy niebieskie galaretki, wrzuciliśmy do nich porzeczki, poziomki oraz wydrylowane czereśnie i 12 sztuk kolejnych pojemniczków poszło. W wersji świątecznej ozdabialiśmy je kolorową taśmą, lecz dziś na piknik tylko zawinęłam od góry folią spożywczą i wstawiłam do termo-torby (up).

Archiwizacyjnie wrzucę też ukończoną makietę ruchu drogowego, za którą dostałyŚMY szóstkę 🙂

<>><<>

Pojechałam z Mieszkiem do sklepu z klockami. W założeniach po nowy KATALOG, który pojawia się co pół roku i jest JEGO ulubioną publikacją, no ale wiedziałam, że kupimy też MAŁY zestaw klocków z okazji końca roku. Dokładnie taki kupiliśmy, choć Mieszko od razu podsumował, że to jest zestaw za zakończenie roku karate, a ten WŁAŚCIWY może dostać pod koniec wakacji… I oto wieczorem Lila z Mieszkiem rozmawiają i Mieszko się jej pyta:

  • Lila, a co Ty dostaniesz z okazji końca roku?
  • Ja, Mieszko, miałam naprawiane zęby. Ja dostałam ZĘBY.

No i tak mi się głupio zrobiło. Rzeczywiście z Lilianą u dentysty byłam w tym miesiącu 2x, bo chciałam przed wakacjami wszystko zrobić. Jej się psują, więc jak wyszłyśmy powiedziałam: Liliana, Ty już swój budżet na ten miesiąc wyczerpałaś. Nikt nie był tak kosztowny jak Ty. A jak widać, ona to zapamiętała. Gdy więc powiedziała na głos, wykrzyknęłam:

  • No co Ty, Lila! Też coś dostaniesz, tylko nie powiedziałaś mi co chcesz!

Zaczęło się przeglądanie katalogu i Lila TEŻ wybrała sobie klocki. A potem pobiegli do Łucji i ta też wybrała sobie klocki, lecz wtedy zaoponowałam:

  • A może Łucja chce coś innego?

I okazało się, ku WIELKIEMU zdumieniu Mieszka, że Łucja jednak chce coś innego, bo marzy o sportowym biustonoszu 🙂 Taki też jej obiecałam.