Powiedziałam wczoraj rano do dzieci i sama sobie pozazdrościłam 🙂 Chociaż, gdybym miała narzekać, to nasze poziomki to takie zupełnie drobiny. Dziadki np. mają taką odmianę, że jest co zrywać, bo jak małe truskawki te ich poziomy.
Zaczynamy ostatnią prostą. W piątek zakończenie roku szkolnego, w nadchodzącym tygodniu Lilia z Mieszkiem mają po wycieczce (kino/jakiś pałacyk). Spotkałam sąsiadkę jak ładowała na hak rowery, bo ona już swoje dzieci wyrywa na wakacje. I dużo osób tak robi, także frekwencja w szkole spada. My jednak czekamy na koniec roku, bo chyba będzie niezły splendor przy świadectwach 😉
<><>
Przed wyjazdem na wakacje chciałabym pójść z Łucją i ze sobą do fryzjera, Lilka ma dentystę i muszę skosić trawę. Czyli same cięcia 🙂 Btw. ostatnie zamówienie z Chin to była poziomica do włosów. To taki wynalazek, który nawet pani Gadżet omawiała. No i przy pomocy tego urządzenia (to takie dwa klipsy) ciachnęłam włosy Lilce. Niedużo, ale od razu lepiej. I wydaje mi się, że potrzebny jest trymer, bo nożyczkami idzie to słabo. Regularnego strzyżenia u fryzjera to nie zastąpi, ale raz na jakiś czas można użyć 🙂
