Dzisiaj temat dla googlujących. Myśmy się oszukały długo, w końcu przy pomocy gugiel transtalotora i mojego podupadającego włoskiego przetłumaczyłyśmy jedyne dostępne źródło i efekty są niżej.
Chodzi o ocenę z religii. Liliana chce mieć na koniec szóstkę (walka o średnią) i by ją zdobyć musi wyposażyć się w wiedzę i poprowadzić lekcję przez 10 minut. Tematem ma być patron imienia. Czyli Liliana. I teraz tak… Znalazłyśmy trzy święte o tym imieniu. Jedna została świętą, bo mieszkała razem z mężem w świecie muzułmańskim i nie przyznawała się do swojej wiary. Pewnego dnia, pod wpływem gościa na kolacji stwierdzili, że się przyznają. Wyszli na ulicę i od razu ścięto im głowy. Nie podobała nam się ta historia. Co to za heroizm, że całe życie żyjesz w kłamstwie? Druga święta Liliana leżąc w łożu w ciężkiej chorobie przestała wierzyć w Boga. I popełniła grzech (-y). Ale nawróciła się i zaczęła wierzyć na nowo. I ta historia też nam NIE pasowała. Co za grzech można popełnić leżąc obłożnie chorym? Że nie połkniesz lekarstw? Że zaczniesz klnąć, albo zjesz coś zakazanego? Że przyjmiesz kochanka?
I wtedy trafiliśmy na św. Lilianę z Ugandy. Historię działaczki i wolontariuszki walczącej o poziom życia w Afryce. Koniec jest niemalże filmowy, więc jest szansa, że nawet chłopcy będą słuchać. Do tematu jest krzyżówka. Lilka wybrała słowa (wyboldowane), wymyśliła pytania i szkic rozpisała na kartce w kratkę. W weekend ja to przerysowałam i wydrukowałam w 22 egzemplarzach. Tyle jest dzieci w klasie.
<>
Siostra Liliana Rivetta urodziła się 15 listopada 1943 roku w Gavardo we Włoszech. Jej tata był murarzem, a mama zajmowała się domem i dziećmi. Najmłodszym dzieckiem była Liliana. Podczas wojny jej ojciec pracował w Niemczech, ale gdy zbombardowano ich dom (na szczęście wszyscy przeżyli) wrócił i już nie rozstawał się z rodziną.
Liliana otrzymała staranną edukację. Wyrosła na piękną dziewczynę, znała angielski i grała na fortepianie. Podczas przygotowań do komunii gdy usłyszała od księdza, że nie ma świętej o JEJ imieniu odparła: „Nieważne, JA nią będę”. Pomimo sukcesów w szkole porzuciła ją i mając 14 lat zaczęła pracować jako szwaczka, a dwa lata później ogłosiła, że chce wstąpić do zakonu.
Rodzina NIE wyraziła zgody. Plany do niej były zupełnie inne! Tym niemniej jednak dziewczyna zaczekała do 22 roku życia i SAMA wstąpiła do zakonu sióstr kombonianek, a 3 lata później, po krótkim okresie pobytu w Londynie płynęła już do Afryki.
To był trudny okres. Była bardzo związana z rodziną i bolał ją ten brak akceptacji z ich strony. Jej pierwsza misja była w Ugandzie.
Afryka ją zauroczyła. W taki sam sposób jak wszystkich zakochanych w Czarnym Lądzie. Podziwiała smak owoców, które nigdy nie smakowały tak intensywnie, kolor mandarynek i mango oraz entuzjazm roześmianych dzieci, które uczyła w szkole i przedszkolu. Dużo podróżowała pociągiem podziwiając z okien słonie, gazele, żyrafy i flamingi. Zachwycała się śmigającymi gepardami gdy pociąg sapiąc 30 mil na godzinę ledwo je wyprzedzał…
Kolejnym punktem na mapie były slumsy Nairobi. Beznadzieja i tragizm tego miejsca bardzo ją wyczerpały, więc z ulgą wróciła w pasterskie rejony Ugandy.
W Afryce gdy kończy się susza zaczynają się deszcze. Razem z nimi przychodzi błoto, chmary komarów i malaria. Kałuże zamieniają się w jeziora, a liche kładki zmywa woda. Gdy pierwszy raz zobaczyła skorpiona krzyknęła, lecz po kilku latach potrafiła (razem ze swoimi uczniami) jeść tłuste skrzydlate termity, które wychodziły z wielkich kopców.
Rok 1978 był strasznym okresem dla jej wioski. Cały region były ogarnięty wojnami plemiennymi, a wiele osób które znała były rozstrzelane niemalże na jej oczach. Doszła susza i w Afryce zapanował głód. Brakowało wszystkiego. Na święta 1980 roku Liliana wyruszyła do Włoch by zorganizować pomoc humanitarną. Niewiele się zmieniło, gdy wróciła na wiosnę 1981 roku. Ulice były opanowane przez uzbrojonych bandytów, lecz Liliana była szczęśliwa bo wiozła żywność, materiały piśmiennicze, odzież i lekarstwa do swojej misji.
Siedziała za kierownicą Land-rovera gdy ich zaatakowano. Był to zbyt cenny ładunek by go przeoczono. Gdy zaczęto strzelać zasłoniła ją inna siostra zakonna, lecz zginęły obie. Miała 37 lat.
Nie wiem na jakim etapie jest proces beatyfikacyjny Liliany z Ugandy, lecz w Afryce już nazywają ją świętą.

