- No i pokłóciliśmy się z Miłkiem o imiona dla dzieci – opowiadała Łucja młodszemu bratu w niedzielę.
- Przecież już je wybraliście. Dawno temu.
- Wybraliśmy dla pierwszego syna. Ale chcemy mieć więcej dzieci, a teraz pokłóciliśmy się o imię dla dziewczynki… Jak wiecie, mi się podoba Klementyna i Florentyna. A Miłkowi nie!
- To akurat słusznie -mruknęłam.
- Jeszcze Florkę jakoś zaakceptuje, ale o Klementynie mówi, że będzie mówił Klamka! Jego typami jest Aurelia i Aurora. I one są słabe. Prawda? Więc tym razem zgodziliśmy się na Astorię! Będziemy mówić na nią Gwiazdeczka, bo to z łaciny od słowa „gwiazda”!
- Bardzo ładnie! – odpowiedziałam, bo rodzeństwo się wyłączyło.
Wolno coś płynie ten tydzień, ale jutro już środa! Dziś panny spotkały się na lunczyk (Lila doniosła siostrze bułeczki bao i zjadły je sobie w jej okienku), a Bibi drugi dzień pod rząd odmówiła pójścia na poranny spacer BEZE mnie. A ja dzisiaj głaskałam kozę!


