wywar z pokrzywy

  • Udało mi się załatwić ten papier z Wydziału Komunikacji.
  • Jesteś cudowna Lila! Dałaś sobie radę!
  • Tak… Nie wiedziałam jak uzupełnić formularz i ta baba tam, kazała mi popatrzeć na wypełniony wzór.
  • Jan Kowalski? – bo jak wiadomo we wszystkich urzędach jest ten SAM szablon wypełnionych wniosków…
  • Tak, ale była też taka inna, która była milsza i ona mi pomogła… Cieszę się, że Łucja już wraca, bo oni weszli w Miłkiem w jakiś survival mode.
  • To wyciąganie sobie kleszczy i jedzenie różnokolorowych jagód, które zerwał Miłek? – o te jagody to rano nawet zapytałam.
  • Też, ALE mnie rozwaliło to mycie w jeziorze (ziemią!) garnków, napar z pokrzywy i nie kąpanie się od kilku dni. A co oni zrobili z tym mięsem, które kupili po drodze skoro nie mieli lodówki?
  • Podobno trzymali w torbie termicznej i mieli zjeść kolejnego dnia. A tę głosówkę o sadzie pełnym dzikich jabłoni słuchałaś?
  • Tak… Tam chyba nie jest aż tak trudno, ale oni mają coraz gorsze pomysły! Niech lepiej jeżdżą do Paryża!

🏞️🏞️

Panna Ł już wraca, Mieszko przysłał mi listę do przywiezienia (jutro), więc dziś wieczorem prasuję rzeczy, które mu dostarczę. Gość nie zabrał np. ładowarki do szczoteczki do zębów, więc jak je mył przez dwa tygodnie?? Chce też jedną parę długich spodni (nie wiem po co, bo ochłodzenie jest tylko na weekend), dostanie także tradycyjnie nowy ręcznik i piżamę.

Niżej macie kilka mazurskich migawek. Btw. wywar z pokrzywy NIE pomógł, bo wszyscy wracają PRZEZIĘBIENI…