- Przepraszamy za kłopot, pewnie byłaś zajęta – zaczął Miłek, kiedy wsiedli mi wczoraj z Łucją wieczorem do auta. Odbierałam ich z kolejki.
- Spoko, po prostu musiałam wywalić tańczących chłopaków z domu.
- Kogo?
- Mama mówi, że miała w domu tańczących chłopaków, których musiała wyrzucić – wytłumaczyła narzeczonemu Łucja.
- Tak, dokładnie! – przytaknęłam. – Różnokolorowych!
- A wiesz, Justyna, że byłem kiedyś streaptizerem? W klubie mojego ojca.
- Super, Miłeczku. Możesz te talenty zademonstrować Łucji. Nam wystarczy zdjęcie Twojego tyłka, który nam wysłałeś z Mazur.
- Niezły, nie? A na urodziny Łucji szykuję specjalny pokaz!
Niby jeszcze nie ma południa, ale już po weekendzie. Chwilę sprzątałam, z niespełnieniem patrzę na ogródek, ale NIE kosi się trawy w niedzielę i już. Rozkręciłam szczotkę do odkurzacza i wyprasowałam górę prania oglądając przy tym kolejne odcinki Better Call Saul. Btw. Zrobiłam małe odstępstwo na Harry Hole, ale chyba go ostatnio słuchałam na audiobooku (bo pamiętam treść), plus nie porwał mnie klimat, więc wracam do BCS. Jeśli chodzi o audiobooki (Paradyzja była rewelacyjna i tak sobie myślę, że gdyby istniały podróże w czasie, to właśnie z Zajdlem chciałabym porozmawiać najbardziej) skopiowałam sobie na pendrive dwa kolejne, bo od poniedziałku znowu będę sporo czasu spędzać w aucie. Zamówiłam sobie także nowy wózeczek na zakupy i nastawiłam humus, z którym zrobię sobie jutro kanapkę. Ach, no i jak przystało na „odpowiedzialnego” dorosłego przez dwa dni kładłam się spać o 1 w nocy i wstawałam automatycznie o szóstej. Ale w sumie to jestem wypoczęta, bo taki sen jak wiesz, że rano NIC nie musisz, jest jednak głębszy.
𓆝 𓆟 𓆞𓆝 𓆟 𓆞
Diabli przysłał fotkę z niedzielnego Fishmarktu w Hamburgu. Zazdro! Tam jednak jest wspaniale!

