Matka Roku wpadła do kwiaciarni:
- Chciałam zamówić wianek na komunię! Na sobotę. Za późno, czy jeszcze da radę?
- Ja nie dam rady? Jaki ten wianek? Chce Pani katalog?
- Wszystko jedno jaki. Jakiś najprostszy.
- Taki? Rano w sobotę, albo lepiej w piątek wieczorem będzie można odebrać.
- Super. Miałam taki plan awaryjny, że najwyżej będę jej kwiatki we włosy wpinać. Ja od razu zapłacę.
- Może być płatne przy odbiorze.
- Wolę teraz, bo ja na ogół jestem bez pieniędzy, a w tej chwili JESZCZE mam.
- To może chce Pani do mnie do pracy? Akurat potrzebuję kogoś.
Taką dostałam rano propozycję 🙂
<><>
Na MAJ dla DOMU jest PATERA. Pojechałam do mojego ulubionego sklepu z kawą, po KAWĘ. Skończyła mi się, ja w domu nie piję, ale będzie impreza, może ktoś będzie chciał, więc muszę mieć. Wybrałam gatunek. Czarną, mocną, bez dodatków. Poprosiłam o zmielenie na drobno, bo to NIE do ekspresu, a zaparzania wrzątkiem w filiżance i wyszłam ze sklepu. I zniosło mnie do sklepu obok. Do „skorupek”… I były patery. I marzyłam o tych paterach od dawna, ale wcześniej żadna mi się nie podobała. Były szklane, albo gładkie, a tu akurat była dostawa takich w kwiatki… Nie wiem czy się przyda na komunię, ale Łucja chce robić Water Party i myślę, że babeczki z truskawkami na takiej paterze będą zupełnie inaczej wyglądać 🙂

