w komplecie

Po 21-szej wróciła Lilka. Zimno mieli strasznie. Na ZIELONEJ szkole dzieci ulepiły bałwana :0 Zdjęcia są. Wróciła też niemalże przed północą Łucja z jednodniowej wycieczki do Torunia. Co było największą klasową atrakcją? Zakupy w Tigerze. I pani przewodniczka straciła kontrolę nad sobą w kościele. Klasa Łucji jest naprawdę pyskata :/

Lila miała powiedziane: żadnych pamiątek. Miała sobie kupić coś do jedzenia. I jak wczoraj zaczęłam ją rozpakowywać to okazało się, że na dnie walizki jednak SĄ. PAMIĄTKI. Dla niej i dla siostry ;0 Oranżada strzelająca 🙂

Ach, no i panna pisała na wyjeździe pamiętnik 🙂

Odwożę za sekundę dzieci do dziadków, bo dziś wieczorem mam imprezkę. Moja ketlowa ekipa postanowiła się zintegrować, zarezerwowali pół knajpy, to i jestem zaproszona 🙂 Lecę więc, bo atrakcji moc! 🙂 Btw. American Gods niesamowite. Takie brudne, zmysłowe i oniryczne, ale naprawdę widowiskowe!