Dzień bez dobrego uczynku jest dniem straconym

Tak przynajmniej powiadał cesarz Tytus, ten od spalenia Jerozolimy 🙂 Nie moja to myśl, ale na tyle dobra, że puszczam dalej 🙂 I tak zacznijmy nowy tydzień!

Lilka pojechała na Zieloną Szkołę! Mają mieć zimno, więc bagaż zabrała spory. Bardzo z niej jestem dumna, bo chociaż taki trzpiot, to naprawdę jest dobrze zorganizowana i potrafi się skupić. Wczoraj gdy się pakowałyśmy, ONA pamiętała o piżamie, a dziś rano, o tym, żeby zabrać z lodówki jogurt z kieszonce. Baa, wychodząc z domu nawet wzięła torebkę foliową, bo CZASEM dzieci w autokarze mogą się źle poczuć (jej się to nigdy nie zdarzyło). Wraca w piątek o 19-stej, mi więc wypadają piątkowe ketelki, może więc wpadnę sobie na nie dzisiaj 🙂 Na listę uczestników zajęć (są zapisy u trenera) na wszelki wypadek już się wpisałam:

  • Ja bym dziś wpadła. W piątek mnie nie będzie, bo akurat o 19-stej mi dziecko wraca z zielonej szkoły. Więc żeby nie mieć takiej długiej przerwy. Zasadniczo bez odbioru.Tak piszę,bo może chcesz się przygotować, ogolić brodę, czy coś.
  • No to zapraszam. Może czerwony dywan po prostu rozwinę 🙂
  • A proszę Cię bardzo 🙂