- Mamo, a co ja wezmę do szkoły na urodziny?
- Łucza a kiedy chcesz to wziąć? W czerwcu czy we wrześniu? – [panna jest z sierpnia]
- Teraz. Tylko w pierwszej połowie czerwca.
- To nie wiem. Może żelki?
- Myślałam, że czekoladowe lizaki.
- Ale że ja mam je zrobić?
- Tak.
- Kotku… Nie dam rady. Trzeba by zamówić odpowiednią czekoladę, zresztą jak są takie upały, to czekolada się nie sprawdzi.
- To nic nie chcę.
- A może zrobimy żelki? Do tych foremek z wąsami?
- Żelki mogą być.
Znajoma ostatnio robiła, muszę wyszukać przepis i zrobimy. Może i to będzie fajne?
Przystąpiliśmy do organizacji kolejnej imprezy. Tym razem będzie to urodzinowe przyjęcie Łucji. Water Party. Taki panna temat wymyśliła… Zaproszenia już zrobiła i dziś rozdała. Fajne kwiatki upolowałam na przecenie gdzieś tam i nawet nie sądziłam, że tak to super wyjdzie! 🙂 Przydał nam się też kupiony jakoś w zimie stempel 🙂


<><>
Sense jest super. Ogląda się to świetnie. Wkleję Wam jeden dialog. Jest młoda i piękna Hinduska, która wychodzi za mąż. Ale się waha, bo chociaż wybranek idealny, to ona go nie kocha. Na dodatek nawiązała kontakt mentalny z człowiek na drugim końcu kuli ziemskiej. Młodym i zepsutym Niemcem. I to wszystko jej strasznie miesza. Wieczór. Ona w swoim pokoju i zagląda do niej ciocia:
- Kala? Wszystko w porządku? Słyszałam, że rozmawiasz z kimś.
- Tylko do siebie.
- Cóż jeśli kiedykolwiek będziesz potrzebowała z kimś pogadać o rzeczach…
- Rzeczach?
- Rzeczach, które dzieją się w noc poślubną.
- Ciociu, jest w porządku…Mamy internet.
- Wiedziałam, że ta rzecz|jest dobra do czegoś.

















