matma

  • Mieszko, a pisałeś coś z Agnes ostatnio?
  • Tak.
  • Ojej! Dziewczynki! Słyszałyście to?! Wasz brat pisał z Anges! – zachwyciłam się w piątek – A o czym rozmawialiście?
  • Pytała się jaka pogoda będzie w Polsce.
  • I co jej odpisałeś?
  • Że będzie padać.

Do napinkowego puzzle doszedł kolejny element! Dziś wieczorem, do Polski, przylatuje Agnes, czyli Erasmusowa koleżanka Mieszka, z wymianki z Hiszpanią! Położymy ją spać w pokoju Mieszka. Pościel już jej zmieniłam, a szafę Mieszka (te dwie półki co ma) przerzuciłam do dziewczyn, by miała GDZIE odkładać swoje rzeczy. Z lotniska odbiera ją Diabli z całą ekipą… Zanim jednak dotrą do nas WPIERW jadą do sklepu, żeby wybrała sobie CO lubi (dania śniadaniowe: jogurty, płatki, itp). I od dziś wieczór, do czwartkowego wieczoru będę ją ogarniać JA. Diabli wykorzystał ten czas z dziećmi na wielkie porządki, co jak pewnie wiecie, raczej mnie zirytowało, ale fakt, dom jest CZYSTY. Nie bardzo wiemy jak to się potoczy, bo np. pannica boi się psów. Nie wiadomo też jak to będzie z pogodą, bo dziś jest w sumie ładnie i ciepło, ale kolejne dni będą gorsze. Do siebie wraca w niedzielę! Pokaże Wam Miau-Miau. Jej kocyk z łazienki został wyniesiony na strych, razem z piecykiem, by przestrzeń wokół wanny była WIĘKSZA. No i kocica uznała, że skoro JEJ kocyk w kotki jest na STRYCHU, to ona się TAM przeprowadza! 😀

polski

  • Łucja, a pamiętasz a pamiętasz jaka była interpretacja złotych podków w „Weselu” ?-zapytała starsza siostra młodszą przedwczoraj.
  • To chodziło, Lila, o to, że gospodyni schowała podkowy, bo wolała je zatrzymać dla siebie?
  • Tak. Wolała swoje dobro, zamiast dobra Polski.

Nieźle wyszło, bo przecież myśmy nawet malowali NASZE podkowy na złoty kolor i bingo: „Wesele” było na maturze! A mamy TEGO roku duże emocje! Przede wszystkim maturę zdaje Łucja. A w komisjach maturalnych siedzę ja! I nie ma mnie w domu przy niej! Ba, na dziś, zapowiedziano protesty „Ostatniego pokolenia” i zablokowane miały być mosty od 8 do 14-stej, a Łucja by dotrzeć do swojej szkoły, musi mostem przejechać! I nawet jeśli by nie doszło do blokady JEJ mostu, to ruch przekierował by się na JEJ most i wszystko by się zakorkowało! Panna musiała więc dotrzeć do szkoły na siódmą (egzaminy ruszały o 9-tej). Na szczęście do Polski przyjechał Diabli i miał pannę na egzaminy dowieźć. JA- na maturki, ruszyłam wczoraj. Mam hotel tuż przy obiekcie egzaminacyjnym i dziś do domu NIE wracam. Byłam na tysięczniku – jednej z największych sal i pełniłam funkcję podzastępcy, wiec miałam pod sobą ludzi, którymi musiałam kierować. To duża nobilitacja, bo to znaczy, że mam i doświadczenie i procedury w małym palcu (w tej sali pisało egzamin 1000 osób!). Natomiast zliczanie arkuszy wg specjalnego systemu, było dość czasochłonne, więc po powrocie do hotelu, chwilę pogapię się w serial, zjem kolację i idę spać, bo za kilka godzin, znowu o czwartej, zbiórka!

Panna jest po egzaminie zadowolona. Wybrała temat wypracowania „Jak błędna ocena sytuacji wpływa na życie człowieka?” i odwołała się do kilku bohaterów w tym do naszego domowego faworyta, czyli Cezarego Baryki 😀 To, że mnie przy niej nie ma, zniosła CHYBA dobrze. Uzasadniałyśmy jej to z babcią tak, że na MOJEJ maturze, Lutka była w Pakistanie i jakoś ją napisałam, więc skoro ja uważam Łucję za MĄDRZEJSZĄ ode mnie, tym bardziej da sobie radę! Tu roleczka, a niżej fotka z windy, o tej czwartej rano… Jutro matma!

⛅majówkowa rześkość

  • LILA!! Chodź do kuchni! Babko, co my słodkiego mamy?
  • Nic.
  • Ale ja mam głód cukrowy!!! A ojciec nawet mi nie przywiózł z Dojczlandu czekoladek. Może zjem kanapkę z miodem?
  • Nie pomoże. Próbowałam.
  • To co ja mam zjeść? Wiem! Zrobię sobie kanapkę z kotletem od mojej mamusi!
  • Ty jednak jesteś prosta kobieta, matko.

Majówka ma to do siebie, że ZAWSZE jest zimno. No może nie zawsze, ale nie jest jeszcze letnie wygrzewanie! Niemniej jednak Majówka ZAWSZE zapowiada najbardziej intensywny miesiąc w roku. Alergia, ostatnie sprawdziany, komunie, matury, a w tym roku jeszcze wybory! Btw. nie uważacie, że to zabawne, że tegorocznym hitem ciast komunijnych jest z tort o smaku dubai chocolate? Czy też widzicie pewien dysonans wyznaniowy? 😉 W końcu nie serwujesz na komunię kuchni żydowskiej czy indyjskiej, bo to jednak inna religia? Jakby nie było, dla nas, tegoroczny maj to maturki! Wczoraj z Niemiec przyjechał nawet Diabli, który włączy się w logistykę nadchodzącego tygodnia! Bo będzie się działo DUŻO. Archiwizacyjnie dorzucę też, że hitem i kierunkiem, który mi się objawił w tym roku (na Majówkę) jest Finlandia z jej obchodami Vappu, które akurat na te dni przypadają.

Pokażę Wam Mieszeczka. Widzicie, że ma nową zabawkę do komputera? Mnie też ona zdziwiła (bo nie pamiętam momentu kupowania), lecz okazało się, że młody sam ją sobie kupił! Kompletuje swoje stare zestawy z klocków i je sprzedaje! Nie wszystkie jego późniejsze zakupy mi się podobają: np. umówili się z kumplami, ze kupią „randomowe Item-y z temu i zrobia unboxing na nocowance” , bo to jednak generowanie śmieci, których nie powinno się kupować, ale nie komentuję, bo w końcu SAM sobie tę kasę wykombinował! Ach, ta kolorowa podkładka to też samodzielny zakup 😉

🎗Rocznica uchwalenia pierwszej w Europie i drugiej na świecie konstytucji!🎗

Ostatnim elementem do ogarnięcia było… AUTO. Wróciłam z biegania, zabrałam Mieszka i pojechaliśmy na myjnię! Chciałam zrobić MU zdjęcie, jak myje MOJE auto, lecz wyczuł to i strzelił focha. No więc oddałam mu komórkę i powiedziałam: Zrób mi i nie oddawaj mi telefonu! Tak też się stało i auto (nie oszukujmy się: w NOWE zacieki) mam umyte. Pierwotnie chciałam też wypucować w środku, lecz odkurzacza NIE będę jutro ciągnąć i umyłam TYLKO wycieraczki. Oddaliśmy także, wracając od dziadków (a u nich w garażu zostawiłam już opony), butelki plastikowe do wrzutki (walały mi się w wielkiej paczce w bagażniku).

To jednak nieważne. Po tej myjni, zaproponowałam młodemu pączka. Że pojedziemy gdzieś, gdzie dziś otwarte i mu kupię. W nagrodę, że tak wspaniale mi pomagał! I pojechaliśmy. Do małego miasta tuż obok. I trafiliśmy w bardzo huczne obchody Dnia Konstytucji! Zapomniałam, że dziś TAKIE święto, że są ludzie, którzy się DZIŚ ładnie ubierają, przechadzają rodzinnie po ulicach z biało czerwoną przypinką, kupują na straganach watę cukrową i lody, że gdzieś jakaś orkiestra gra, a harcerze szykują się do zmiany warty. Rosjanie mają ładne słowo na takie dni: народное гуляние i oznacza to święto, gdy wszyscy spacerują i się nie śpieszą. Nie byliśmy tam długo, bo ja byłam w leginsikach, które nałożyłam do mycia auta, a Mieszko miał zachlapaną bluzę, lecz jeżeli udało Wam tak właśnie spędzić ten dzień, to bardzo Wam tego gratuluję i serdecznie zazdroszczę!

Kapitan Igloo❄️🧊🐧

  • Cały czas 50%.
  • 50% czego Łuczku? Matmy?
  • Tak.
  • A od ilu się zdaje?
  • Od 30.
  • To dlaczego my się martwimy?

Siedzi ta panna i rozwiązuje te arkusze i dziś nawet JEDEN raz, ta matma wyszła 67! Równolegle, ja z Lilą byłam na rynku i zdradzę Wam, że zaczyna się sezon na smakołyki! Są już truskawki (moja fryzjerka, która pochodzi z rolniczego regionu, mówi, że to nasze, bo w tunelach już są), ale cena na razie zaporowa. Szparagów jak dotarłyśmy nie miał już NIKT, ale są także pierwsze gruntowe ogórki (pycha!). Ziemniaki młode już też są, ale czekamy, aż potanieją. Tak żeśmy się z Lilką na te smakołyki napatrzyły, że na obiad przyrządziłyśmy coś nietypowego, bo rybę! Ryby u nas za bardzo nie schodzą, ale umyśliłyśmy, że panierowane kawałki w otoczeniu wiosennych warzyw będą strzałem w 10! Pokroiłyśmy tylko filety miruny na paluszki (równiutko niczym u kapitana Igloo) i mamy zielone światło, by DANIE powtarzać! A teraz siedzę u sąsiadów i zajmuję się ich kotami. Na ogół oni zajmują się naszą kotką, a tym razem za petsitterów robimy my!

🪙Majówka z Midasem🪙

Zawsze przed takimi krótko-długimi wolnymi mnożą się w necie zabawy, gdzie losujesz co TAK naprawdę będziesz, przez nadchodzące dni, robił. No i dwukrotnie wyszło mi, że SPRZĄTAĆ! Tak planowałam, nie ma co się bronić, więc dziś od rana i podobnie BĘDZIE jutro i pojutrze – sprzątam. Z łazienki wyleciał piecyk, mop był w użyciu WSZĘDZIE, a w bonusie wymieniałam sobie kołdrę na letnią (podobno bez sensu, bo od poniedziałku ma być ochłodzenie). Łucja się uczy, Mieszko gra (lecz daje się angażować w zlecone zadania typu owlecz poduszki, zanieś piecyk na strych i rozwieś pranie), a Lila pomalowała podkówki!

Jakie podkówki? Te, które uzbieraliśmy, a było ich TRZY. Jedną dostaliśmy wieki temu na Podlasiu (albo na Łysej Górze), drugą kiedyś kupiliśmy jak trafiliśmy do kowala gdzieś w Polsce, a ostatnią ja znalazłam na jesieni, na polu. Wszystkie wrzuciłam do pojemnika, zalałam octem i od-rdzawione postanowiłam przemalować i powiesić na ścianie! Początkowo chciałam by każda była w innym kolorze, ale jak odkryłam, że farby na metal są droższe i NIE mają próbek, to zdecydowałam się na jeden kolor. Obie panny jak byłyśmy w budowlanym pomagały mi wybrać KOLOR, ja i Lila miałyśmy ochotę na ciemną zieleń, ale Łucja uparła się na złoty! Jak wyschną będę kombinować, w którym miejscu na ścianie je wieszać!

💎🪨⛏Odmieńcy do ataku!

A dziś, byłam w… KINIE! Na Minecrafcie! W ramach pracy! Tak mam dobrze 🙂 Wyjście do kina, miało być odstresowaniem przed maturkami (to już przyszły tydzień), a ja będę zastępcą przewodniczącego na dużej sali! TO bardzo duża sprawa i tak naprawdę bardzo się na to cieszę! Film mi się podobał, był już na nim Mieszko i chociaż ja to jestem z tych co nie grali w żadne gry, to IDEĘ i sens złapałam.

I dotarłam z Lilką do fryzjera. Panna urządziła dramę kilka dni temu, że ona MUSI, bo jej się końcówki rozdwajają. I to natychmiast, i przed Majówką, żeby nie iść do szkoły kolejnego dnia, żeby NIKT nie zauważył. Więc pojechałyśmy. Niżej MY, delektując się po-fryzjerskim pączkiem. Normalnie LEPSZE są te moje włosy – to jest wersja popołudniowego przychlasta, ale kolor widać i w sumie to już się przyzwyczaiłam!

Wąż na Rok Węża🚿

Jeden market budowlany miał fajną reklamę w lutym. Na Rok Węża, spraw sobie węża! I rzeczywiście NASZ wąż wanniany wymagał wymiany. Gdzieś po drodze wymieniana była bateria, a wąż był od lat. Zginał się od kamienia słabo, a słuchawka była w jakimś prehistorycznym kształcie. Dziś po odczulaniu Lilki, pojechałam z pannami do marketu budowlanego (ależ to stresujące miejsce!) i wybrałyśmy, razem z konsultantem, NOWEGO WĘŻA. Rozdarta jestem emocjonalnie czy dobrze go przykręciłam, bo w środku był jakiś plastikowy element i nie jestem pewna czy nie miała go wyjąć (?), ale prysznic działa (choć jakieś małe napięcie wody w nim jest). Cały ruch był potrzebny ze względu na przyjeżdżającą Agnes, bo Hiszpanie są fanami pryszniców, a wcześniejszy psikał w różnych kierunkach. Przy okazji kupiony został korek do umywalki (taka zatyczka podnoszona), bo poprzedni się połamał.

  • Lil, z moimi włosami, bardziej przechlapane macie Wy. Ja siebie nie widzę, czasem tylko w lustrze mignie mi jakaś obca baba.
  • Nie było by źle, gdyby to wpadało w żółty… Ale to wpada w róż i to nawet nie jest podobne do Twoich włosów. Może spróbuj inny makijaż robić? I po umyciu też powinny być już trochę inne.
  • Na spacerze z Bibs mama Maćka mnie nie poznała z tyłu.
  • Bo jesteś do siebie niepodobna. Już te wypłowiałe były bardziej Tobą. Spróbuj przejść na Islam na pół roku. Pod chusteczką wszystko można schować.
  • Za pół roku powinno już być normalnie…

🏃‍♀️Polka-galopka (chwilę przed Majówką)🏃‍♀️‍➡️

Teoretycznie poniedziałek przed Majówką powinien zapowiadać krótki tydzień. I NIE. Nie u nas… Dziś rano miałam z Lilką psychologa (temat będzie się rozwijał), lecz zanim tam dotarłyśmy zostawiłam auto w warsztacie (warsztat był zamknięty, więc kluczyki zostawiłam w Żabce – pani powiedziała, że ma już do DWÓCH aut). ➡️ Mam już wymienione opony i dolany olej, ba udało się mi się też później dotrzeć do mojej fryzjerki! Pani A zapytała czy my robiłyśmy blondy czy rude, powiedziałam, że rude (myśląc o złotych blondach) i jestem ruda jak Arielka. NIE martwimy się tym, spłucze się, ważne, że są podcięte i nie takie strasznie sianowate! Opony w weekend wywiozę do dziadków i przywiozę wtedy rower Mieszka.

Z atrakcji na ten tydzień jest jeszcze gruntowne sprzątanie, bo w przyszłym tygodniu a)mnie nie ma b)jest Agnes c) Łucja ma matury/ wizyta w markecie budowlanym i pralni/ odwiedziny u weta (to cudne zdjęcie Bibs zrobił wczoraj Mieszko, który szalał z aparatem) i wyprawa z Lilą na rynek (to część wielkiego planu) oraz do alergologa (Lilka miała jechać z Łucją jako osobą pełnoletnią, ale nie dostarczyłam do przychodni jakiegoś pełnomocnictwa, więc pewnie pojadę ja). A potem już zacznie się maj, który będzie jeszcze szybszy!

before – after jakoś na dniach Wam wrzucę

🎂Zaległy torcik!

  • Mamo, chciałam Ci opowiedzieć o mojej najnowszej teorii.
  • Nie chcę, Lila.
  • Chodzi o to, że druga córka zawsze dziedziczy karmę matki.
  • Gratuluję. Nie będzie źle.
  • Nie rozumiesz. Wszystkie Twoje błędy, ja muszę odpokutować.
  • Aaa, dobre. Czyli jesteś czymś jak zbawiciel? Albo mesjasz? To lepsze niż to ostatnie, że jak powiem Ci coś miłego, to zaraz coś wszystko w Twoim życiu zepsuje. Musimy zacząć to zapisywać, bo to aż niewiarygodne, co Ty wymyślasz.
  • Ale to prawda.
  • Z całą pewnością. Robimy jutro Twoje urodziny u dziadków?
  • Nie. Nie chcę ich w ogóle obchodzić.
  • Zmarnują się cyferki. Co my zrobimy z siedemnastką…
  • Jedynkę zużyje moje rodzeństwo, a siódemkę Ty, na 57.
  • O jak miło. Ale to jeszcze chwila.

Niemniej jednak panna się dała namówić i dziś do dziadków pojechaliśmy z torcikiem! Lila jest z marca, ale po drodze był jeden weekend, który pasował, ale wtedy świętowała babcia, potem Mieszko był nieobecny, gdzieś tam wpadła Wielkanoc, no i wykokosiliśmy się dopiero dziś! Torcik wybraliśmy po szybkiej turze po cukierniach (nd handlowa) i teraz kolejny machniemy może… na Dzień Matki? 😀

Uwielbiam tą dziewczynę razem z tymi jej kosmicznymi problemami. Wszystkie te zmagania z nią są ważne i poważne. Mamy taki nasz mały sukces, bo ostatnio ZNALAZŁYŚMY kierunek studiów, który MOŻE wybierze i jest to duża sprawa. No i tak około urodzinowo jutro rano mam z nią psychologa, na co się bardzo cieszę!