🎥 Oscarowo!

Dziś Łucja miała ustny rosyjski. To taki maturalny niuans, że jeżeli piszesz język w podstawie (czy to polski czy obcy), to zdajesz też ustny. Większość dzieciaków pisała w podstawie angielski i ewentualnie rozszerzenie angielski. Łucja zdecydowała, że chce mieć dwa języki obce na świadectwie, lecz rosyjski ma za za słaby na rozszerzenie (fakt, rozszerzenia były w tym roku bardzo trudne), więc zda go WŁAŚNIE w podstawie. Ryzyko było takie, że podstawa to TRZY przedmioty (polski, matma, język) i podstawę TRZEBA zdać, bo inaczej zawalisz całą maturę. Pisemny poszedł jej chyba dobrze, a ten ustny ćwiczyłyśmy. W środę ja siedziałam w komisjach, więc byłam na bieżąco i to tłukłyśmy. Rano pannę odwiozłam (znowu walił grad) i zaczekałam na nią, bo była jedyną osobą zdającą ten język ustnie. No i dobrze! Zdane! I to TAKŻE zupełnie nieźle!

🎥🎥

W nagrodę zabrałam ją za to do kina! Ja szłam pracowo, ale wydarzenie wydawało mi się ważne i cieszę się, że ją też wyciągnęłam! Znowu był to MDAG, czyli festiwal filmów dokumentalnych a tym razem film dotyczył mowy nienawiści. Po filmie była pogadanka o tym jak sobie z radykalizację w Internecie radzić. Bardzo, bardzo lubię te spotkania, dzieciaki, które tam docierają są z różnych szkół i CHCĄ rozmawiać, i mają fajne przemyślenia! Dziś byli lepsi niż prowadzący i chcieli rozmawiać nie tylko o incelach, ksenofobii i hejcie, lecz także o wydarzeniach, które miały miejsce ostatnio na UW. Jeden chłopak zacytował sprawcę, który powiedział: Żyjemy w świecie ofiar i predatorów i ja nie chcę być ofiarą. Bardzo mocne i ważne spotkanie i taki też był poprzedzający rozmowę FILM. Nazywał się Zhakować nienawiść (tu opis) i był to dokument szwedzkiej dziennikarki, drążącej temat fanów białej supremacji. Od przyszłego tygodnia festiwal rusza w wersji on-line i mam naprawdę sporą listę tego co JESZCZE chcę obejrzeć!

🎥

  • Jak się Łucza z tym czujesz?
  • Z maturkami?
  • Tak. ??. To jednak… koniec. Ostatni egzamin za Tobą!
  • Zrelaksowana.
  • Ja też. Bardzo jestem z Ciebie dumna! Strasznie ten maj mamy przeładowany i świetnie SAMA to sobie ogarniałaś.
  • Tzn. nie mamy jeszcze wyników…
  • Ale powiedzmy, że je posprawdzałaś i możemy powiedzieć, że masz średnie pełne. I jak z tym się masz?
  • Nieźle. Dobrze.

Zimny ten maj bardzo (dziś był grad!)

  • O, widzę, że Ty też wybrałaś mascarpone! – powiedziałam do psiej znajomej, gdy na nią wpadłam w sklepie! Ja miałam w koszyku mascarpone do szybkiego sosu, a ona lody tiramisu-mascarpone.
  • Dokładnie! Miałam taki przerąbany dzień, że dziś już tylko leżę. Muszę sobie tylko koniak kupić, żeby się zrelaksować szybciej.

I ruszyłyśmy razem w stronę alkoholi. Tam ona przyłapała sprzedawczynię i zapytała jej:

  • Mają Państwo koniak Pliszka?
  • Mamy briendi Pliszka. Też bardzo dobre. Próbowałam.
  • To skoro Pani poleca to wezmę – i zapytała mnie – Wpadniesz wieczorkiem?
  • Zobaczę!

Oczywiście, że NIE wpadnę, bo dziś mam noc w domu i zamierzam spać do siódmej! NARESZCIE! A wiecie jaka Bibi jest przez te moje rozjazdy nieszczęśliwa? Btw. dziś była rozszerzona geografia i powiem Wam, że Łucja jest zadowolona! Niżej kolejny city-widoczek!

Dodo 🦤

  • Synu, mam do Ciebie pytanie. Czy możesz się skoncentrować, żeby na nie odpowiedzieć? – dręczyłam młodego w drodze na szybkie zakupy do sklepu.
  • Mogę.
  • Mam jedną znajomą, która specjalizuje się w ADHD i ona ostatnio powiedziała, że jeżeli adhdowiec chodzi w kółko jak do niego mówisz, albo bawi się długopisem, to znaczy że Cię słucha, natomiast jeżeli patrzy Ci się bez ruchu w oczy, to na 100% się wyłączył. Tzn. to NIE tak, że jesteś adhdowiec, ale JA np. tak mam i to dość prawdziwe.
  • Będę słuchał. Mów.
  • Mam taki problem i nie wiem co zrobić… – po czym wyłożyłam mój cały egzystencjalno zawodowy ból…
  • Jeżeli nie masz ochoty czegoś robić to tego nie rób. Proste.
  • Dziękuję.

Powiem Wam, że miewa Mieszko przebłyski empatycznego geniuszu. Ostatnio męczyłyśmy go w sprawie Agnes. Że bardzo ważne jest dla nas jak on się czuł z JEJ pobytem, ponieważ relacje międzyludzkie są na ogół obustronne i brakowało nam JEGO odbioru jej pobytu (bo ona z pewnością odebrała go podobnie). I on nam na to odpowiedział, że to MY powinnyśmy sobie odpowiedzieć, jak się czujemy z JEJ pobytem 😀 Normalnie poczułam się ja wtedy, gdy ten dzieciak „Władcy much”, który nagle przemówił i wszyscy zamarli bo NIKT nie sądził, że on potrafi mówić, w on po prostu nie zakładał, że WARTO mówić…

🦤🦤🦤

Dziś ustne. 10 godzin egzaminów. Padam na nos! ALE za to równolegle, Łucja miała dziś ustne z polskiego i poszło jej świetnie! Wracam do domu, pakuję plecak i jadę do hotelu. Jutro geografia! I u mnie, i u Łucji. Tyle, że ja wynudzę się pilnując w mojej szkole, a ona będzie musiała się sprężyć w swojej!

moje z poranka

polski, ośmioklasiści

  • Jak tak Wam mamuś dzień minął? Gadałaś z Tomkiem? – babcia ma problem w rodzinie swojego młodszego brata, a że to pogmatwanie związku dorosłego dziecka, to ona w temacie jest biegła.
  • Tak, ale oni też nic nie wiedzą i bardzo wszystko przeżywają… Coś jeszcze Agnes pisała?
  • Mieszko z nią koresponduje i ona mu dziękowała.
  • Ojciec był bardzo zadowolony! On się taki czuje spełniony, że wnuk był na Erasmusie! Może ona jeszcze przyjedzie?
  • Nie wiem 🙂 Jest zaproszona! Muszę kończyć, bo ja znowu w hotelu.
  • Znowu? Może mam przyjechać i Wam pomóc?
  • Nie. Damy radę!

Egzaminacyjny szał trwa dalej, a równolegle pokażę Wam, jak wczoraj mi się wietrzyły pościele! Letnie kołdry, zimowe i poduchy!

🎬kulturalnie z dokumentem

Spotkałam ostatnio znajomą ze studiów. Siedziałyśmy, gadałyśmy, jadłyśmy i zeszło na studenckie wspominki. Ona była rok wyżej, no ale pamiętamy tamte czasy TAK samo. I ona też, podobnie jak ja, była na zagranicznym stażu na czwartym roku. I powiedziała o tamtym wyjeździe tak: To było TAK intensywne i ważne, że jak wróciłam i ktoś się mnie pytał JAK było, to ja nie wiedziałam od czego zacząć! I ja dokładnie tak samo to pamiętam! Tyle, że u mnie tych intensywnych momentów to więcej chyba było i raz po raz przydarzają się kolejne…

🎬🎬🎬

Drugi tydzień maja to Festiwal Filmów Dokumentalnych. Bywam na nim co roku i niezmiennie uważam, że to najważniejsza impreza filmowa jaka odbywa się w Polsce! Tegoroczne hasło MDAG to Między nami cały świat i odwołuje się ono do poczucia wspólnoty widzów i twórców. Jednym z filmów otwarcia był ten, na którym dziś byłam: Coexistence, My Ass! i film był absolutnie przecudowny! [tu opis]. Przez 90 minut beczałam, a to ze śmiechu, a to ze smutku i żaden film mnie ostatnio tak nie przemielił. Potem była jeszcze pogadanka z babką, która jest historykiem i jeździła do obozów dla uchodźców z Palestyny w Libanie i zrobiła nam błyskawiczny wykład o co chodzi w tym konflikcie i to też było bardzo dobre. Btw. wiecie, że arbuz jest symbolem oporu w Palestynie? Później natomiast poszłam na dokument o strajkujących rolnikach z Pendżabu (też dobry), lecz doszłam do wniosku, że Hindusi to wszędzie zrobią Bollywood. Nawet jadąc na traktorach i walcząc o cenę zboża 🙂

🎬🎬

Poniedziałek. U mnie dalej egzaminy i w tym tygodniu, egzaminacyjnych dni, mam aż cztery! LECZ dwa z tego będą z ustnymi, więc troszkę jednak będzie inaczej. Łucja ma TRZY dni maturek (ustny polski i rosyjski oraz pisemna poszerzona geografia), za to wolne będzie mieć Mieszko (bo ze względu na egzaminy ośmioklasisty reszta szkoły, przez trzy dni, ma wolne). Na młodego spadną więc spacery z Bibsem. Z Bibsem trzeba do weta na to szczepienie i może któregoś dnia, po południu się uda? Dom jest posprzątany, bo jednak takie gruntowne porządki działają dłużej, lecz przydałoby się odkurzyć. Wczoraj zmieniałam wszystkim pościele, ale worek do pralni pewnie pojeździ w bagażniku z tydzień. Lodówka jest pusta, lecz beze mnie i tak gotowania nie będzie.

🫛znowu w starym składzie🫛

Poleciała! Po drodze do domu ma przesiadkę w Monachium, a w Barcelonie z lotniska odbierze ją tata. Bardzo, bardzo dobry był ten okres! Myśląc o doświadczeniu z Erasmusem zależało mi na Mieszku. Dziewczyny przez pandemię to ominęło, więc chciałam by chociaż on to to przeżył, ale teraz tak na spokojnie, mam wrażenie, że to była rewolucja dla mnie. Tak dużo rozmawialiśmy i ona taką OGROMNĄ ilość nowych elementów wniosła do naszego życia, że czuję jakby to minął rok, a nie kilka dni. Sporo rzeczy odbieraliśmy podobnie. Gdzieś tam wczoraj szliśmy i z komina leciał biały dym. Dla wszystkich było to jasne skojarzenie i bardzo nas to ubawiło. Zadawała nam mnóstwo pytań, które nam też pewne rzeczy uświadamiały. Czy chłopak Łucji z którym ona już NIE jest, to ten sam, którego zdjęcia są w całym domu? Czy w Polsce często mąż zabija żonę/w jakim wieku są dziadkowie nastolatków w Polsce/jak tworzone są zdrobnienia/czy maj zawsze jest zimny/ czym różni się jamon od szynki i czy dużo tu mieszka osób hiszpańskojęzycznych??? Zazdroszczę tym Hiszpanom życia rodzinnego o czym jej powiedziałam. U nas w obrębie jednego pokolenia trudno o bliskość i porozumienie (kto z nas ma TAKI kontakt np. z kuzynostwem, że czujecie, że są zawsze przy Tobie?), a u nich te więzi krwi są silne przez całe generacje. Na wakacje Agnes jedzie np. do sióstr swojego dziadka do Andaluzji. SIÓSTR dziadka! Rozumiecie? To była też osoba, która chce cię uczyć i planuje swoją dalszą edukację, osoba, która ma mądry plan na życie i mam mokre oczy, na myśl, że ta relacja się zamknęła.

🫛🫛🫛

I zleciał ten pierwszy majowy tydzień, którego tak się bałam. Diabli jest już w Dojczlandzie -zanim wyjechał szalał (podczas mojej nieobecności) z maczetą w ogródku i nie tylko wyciął mi kosiarką moją ukochaną pokrzywę, lecz także ściął dwa uschnięte iglaki… FAKT, chciałam je wycinać, ale w tej chwili mam stertę, z którą MUSZĘ coś zrobić. A przyszły tydzień też będzie napięty, choć mniej! Łucja najważniejszą część maturalną ma już za sobą, a Mieszko będzie miał wolne (egzaminy ośmioklasisty oznaczają, że siódmoklasiści nie chodzą do szkoły), czyli on ogarnie Bibs, bo mnie znowu chwilę nie będzie.

City tour!

Zabraliśmy Agnes na wycieczkę do miasta. Wiało, że hej! Ale schodziliśmy się, a potem zapakowaliśmy się w auto i pojechaliśmy do dziadków. Babcia zrobiła POLSKI obiad, dziadek przygotował prezent z POLSKI, czyli mini-flagę i BURSZTYN 🙂 A potem jeszcze ja zabrałam pannicę (z moimi dwiema konsultantkami) do Ziai, bo to jednak fajna marka dla nastolatek i kupiłam jej jeden mały krem (bo tyko tyle mogłam, gdyż bagaż jest NIE nadawany). Bardzo, bardzo fajny dzień nam wyszedł!

biola i filozofia

Dzisiaj zrobiłam sobie petardę, bo zgłosiłam się aż do dwóch egzaminów jednego dnia. I było to dość męczące i żadne tam godne świętowanie Dnia Zwycięstwa… Przezornie przygotowałam sobie zestaw ćwiczeń jakie można wykonywać siedząc (uda, brzuch i pośladki), tak żeby NIKT nie widział, że jakikolwiek ruch został wykonany, ale przyznam się Wam, że zwyczajnie mi się nie chciało. Niemniej jednak w przestrzeni bez telefonu przebywałam od piątej rano do 18-stej i jak wyszłam i włączyłam, to miałam sporo do nadgonienia! Pognałam jednak szybko do hotelu po plecak i ruszyłam do domu. Równolegle Mieszko z Agnes mieli dziś i wczoraj dużo wycieczek, ale co najważniejsze, panna ma z nami jutro ostatni (niestety) dzień i wypełnimy go jej całkowicie! Padam na nos, wrzucę Wam tylko hotelową zawieszkę, która mnie rozczuliła!

Drugi dzień konklawe

Wszystko jest na raz w tym roku 🙂 Jak zawsze zresztą u nas! Ja jadę teraz gdzieś tam chwilę popracować, wracam, szykuję galowy zestaw, znowu grzeję do hotelu, bo jutro jestem AŻ w dwóch komisjach! Łucję rano odwiozłam na egzamin, po drodze najmłodszych (Agnes i Mieszka) zostawiłam w piekarnio-kawiarni by zjedli śniadanie i poszli na zbiórkę na przystanku, gdyż dziś Erasmusowa grupa jedzie na grę terenową do miasta! Z Bibi na straży domu została Lila. Btw. Panna najstarsza jest potężnie zestresowana tymi egzaminami, co widać chociażby po tym, że w ogóle nie włącza się w interakcję z naszymi gościem. I na dodatek mocno rejestruje jej obecność w domu. Nam gościni wcale nie przeszkadza, ale my jesteśmy zahartowani po Matim, który był zdecydowanie bardziej odczuwalny. Ale może po dzisiejszym dniu Łucja się jakoś rozluźni? Kolejną porcję egzaminacyjnego maratonu ma dopiero w przyszłym tygodniu.

Tłumaczyliśmy Agnes zawiłości wyborcze różnych kandydatów. Myślę, że w każdym kraju jest podobnie, że ci na których najbardziej chciałbyś zagłosować w ogóle się do drugiej tury nie dostaną, za to o liderach TAK dużo wiesz, że najchętniej nie wybierałbyś nikogo. Te napisy na bilbordach są zabawne, ale często skomplikowane do przetłumaczenia. Na jednym z nich hiszpańska panna przyuważyła słowo:

  • What does it mean „FLAK”?
  • „Flak” – podjęła próbę translatorską Łucja– is like a tire in car without air.
  • Yes- przytaknęłam – It means that someone finds him weak.

Vistula🏞️

  • Mieszko, do you like Spanish nation?
  • I don’t know.

Nie ma łatwo ta dziewczyna. Jest mega fajna, wszystko ją interesuje – opowiadaliśmy jej o kandydatach na prezydenta i robiła zdjęcia bilbordom. Pytała też o napis K+M+B na niektórych domach i edukację w Polsce. I zabraliśmy ja dziś nad rzekę. Plan mieliśmy trochę inny, ale Łucja jest nieźle wypompowana po tym trybie egzaminacyjnym (wczoraj matma, dziś rosyjski podstawa, ja jutro rozszerzenie z angola) i nikt nie miał siły jechać do miasta!

Wiecie co fotografowała robiąc z dłoni serduszko? Aaaa… Napis, który wcześniej zrobiła na piasku 🙂