-„Zabijaj uważnie”, s01e02

Rozegrała nam się w domu wczoraj prawdziwa soap opera. Zaczęło się od tego, że Miłek skrytykował JAK Łucja trzyma kieliszek do wina (tu macie rolkę z ich fotkami i filmikami z Porto, gdzie przez chwilę to widać). „Trzymasz jak rozwódka! Nie TAK Cię uczyłem!”. A potem jeszcze dowalił, że na zdjęciach z plaży wygląda GRUBO. Moim zdaniem wszystko dlatego, że on TEŻ chciał z nią być w tej Portugalii. Po tym Paryżu, który był taki cudowny, on już nie chce imprez na dachu w Marriocie, tylko wszędzie chce jeździć z Łucją. Nie dziwię się, bo Łucja to cudowny wakacyjny i życiowy kompan. Panna jednak strzeliła focha i przestała reagować na powiadomienia. Miłek wtedy uruchomił WIELKIE przepraszające działa. Zadzwonił do naszej okolicznej kwiaciarni i wybrał dla niej kwiaty. To gość, dla którego szczegóły mają znaczenie, więc i kompozycję, i dobór kwiatów kwiaciarka wykonała pod jego dyktando. Później skontaktował się z Mieszkiem, któremu zrobił blika i który te kwiaty odebrał. Śmiesznie, bo jak młody szedł z nimi do domu. to spotkał swoich kumpli… Bartek, który ma BARDZO atrakcyjną matkę zapytał „dla kogo to niesie?”, a Mieszko mu odpowiedział, że idzie do JEGO matki (ten to też jest Sigma). Niemniej jednak kwiaty dotarły do naszego domu i Mieszko miał je postawić koło łóżka Łucji z KARTKĄ. Treść kartki Miłek mu podyktował przez telefon i godzinę później przysłał nową treść, żeby TAMTĄ wywalić i dać inną. Dopytał się też czy Mieszko NIE ma dysgrafii, żeby nie zrobił błędów (cudowne są te współczesne dzieciaki z taką ogromną orzeczeniową wiedzą). A JEŚLI ma, to żebym JA napisała. I napisałam JA.
Łucję, wracająca z pracy, spotkałyśmy z Lilą na wieczornym psim spacerze. Panna najstarsza w ogóle nie chciała wtedy o Miłku mówić. A potem weszła i się zachwyciła (cudownie jest być JEJ chłopakiem). Ma oczywiście do NAS żal, że NIE nagrałyśmy jej zdumienia (tak, ona NAPRAWDĘ jest bardzo performative), ale za to później robiła sobie zdjęcia z tym bukietem, żeby MU wysłać. Miłość znowu kwitnie i na wszelki wypadek zaczęli planować kolejny WSPÓLNY wyjazd!
Tak wyglądało z mojej perspektywy robienie tych zdjęć dla Miłka. Na pierwszym planie macie suszarkę z dywanikami i nakładkami z mopa (wiem, że się rozpada, ale to taka suszarka, która na stałe stoi w ogródku i całorocznie suszę na niej dywaniki. Na drugim widać Łucję z bukietem i telefonem fotografującą się z różnej perspektywy…

💐💐💐💐💐
Pokażę Wam też co MI dzieci przywiozły. W zestawie jest MASELNICZKA od Lili (to to z sardynkami), bo panna miała wyrzuty sumienia, że mi zbiła (niepotrzebnie) i czekolady z marcepanem od Mieszka. Tę z gorzką czekoladą i pomarańczami jak gdzieś traficie to bierzcie hurtowo. Jest przepyszna! Btw. jest też dżem z pomidorów i wafelki, które właściwie były dla Mieszka. Nazywały się Tosta Rica. Czujecie tę grę słów? Nie „bogate wybrzeże” (Costa Rica), a bogate tosty! 😀

