W moim wieku gdy trafia się kochanek, nie patrzy się mu do paszportu

-Coco Chaanel tłumacząca się po wojnie ze związku, z niemieckim jakby nie było, kolaborantem.

  • Lil, jakie atrakcje przygotowałaś na przyjazd siostry? Odbierasz ją z dworca?
  • Myślę, że tak. Nie wiem jak bardzo będzie głodna, ale możemy pójść na kuchnię meksykańską, którą mam koło domu, albo na coś większego.
  • Ona pojechała z TOREBKĄ do Ciebie, więc NIE ma bagażu. A co jutro, przed Twoim wyjazdem?
  • Znalazłam fajną ulicę, gdzie jest dużo śniadaniowni.
  • Śniadaniowni? Co Ty za koncept wsi realizujesz w tym Berlinie??! Śniadanie to sobie możecie w mieszkaniu zrobić!
  • Ha, ha, ha!

Łucja bardzo dobrze zdała egzamin z współczesnych Indii (miała pytanie o sytuację LGBT przed kolonizacją i po kolonizacji oraz o politykę względem języków urzędowych, których jest ich w Indiach 22) i wsiadła w pociąg! Jedzie zmienić swoją młodszą siostrzyczkę, by ta mogła wrócić do Polski na odczulanie. Btw. Miała mieć je jutro rano, ale wizytę przełożyłam. Wydaje mi się, że udał się ten wyjazd Lili. Idea była taka, żeby ją trochę od nas odłączyć, gdyż sama mówi, że jak kogoś poznaje, to dla wszystkich jest „siostrą Łucji”. Chciałam także, żeby dobrze poczuła się sama ze sobą i żeby uwierzyła, że da sobie radę! Z kotkiem, którym się zajmowała, zbudowała niezłą relację i jeśli nadarzy się taka opcja ponownie, chętnie ją tam wyślę!

W piątek szkołę kończy Mieszko, więc za bardzo JUŻ do niej NIE chodzi. Za to, gdy ja wróciłam dziś do domu, NIE BYŁO go, bo pojechał rowerem na grilla z kolegami. DOBRZE! Mi się skończył audiobook, ale mam dwa kolejne na pendrive-ach. Trawę skosiłam w weekend, bo Łucja chciała się opalać, plus mam parę tematów do ogarnięcia na kompie. W tym tygodniu muszę także wpaść do budowlanego po małe gwoździki, nowy czasownik do termy i może farbę do drzwi zewnętrznych? Namawiam także Lutkę na wspólną wyprawę na rynek i podobno uda nam się taki manewr! Berlin: