Milczenie jest najlepszą reakcją na gniew

-Dept Q, czyli nareszcie, po chyba trzech miesiącach, trafiłam na serial, który mnie wkręcił i pochłonął!

to jest cała przebieralnia. 40 szafek!

Odkryłyśmy z Lilą fajny basen. Z obrzydzeniem myślałyśmy o tych spoconych ciałach na siłowni i wymyśliłyśmy basen. Basen jest mały, przy kompleksie medycznym, ma super wodę, NIE ma strefy dla bobasków i małych dzieci (CZYLI JEST pusty -> w czerwcowe wieczory jest PUSTY!) i ma też dużą strefę wellness. Zabrałyśmy tam wczoraj Mieszka i też był zadowolony. Na początku, co prawda oszukałyśmy go, że NIE trzeba czepków i dopiero jak wszedł na pływalnię powiedziałyśmy mu o tym wręczając CZEPEK. ALE wybaczył nam 😉 My za to pokazałyśmy mu beczkę z lodowatą wodą, szkockie bicze i trzy rodzaje saun (sucha, mokra + taka na podczerwień) i młody wyraził zgodę, że może z nami CZASEM pojechać!

🏊🏊🏊

  • Lil, może ten Ayran weźmiemy?- stałyśmy przy lodówkach i zastanawiałyśmy się co wybrać.
  • A nie chcesz kefiru do ziemniaczków?
  • Chcę, ale kefiry są tylko z dużych mleczarni. A wiesz, że postanowiłam…
  • …kupować nabiał tylko z małych. Może być ten Ayran. Czy wiesz mamo, że Berlinie wszędzie były warianty Ayrana? Np. Ayran z mango.
  • O fuj. Jak to można połączyć?! – tak szczerze, to musi być paskudne,nie?
  • No właśnie nie wiem!Ale z drugiej strony my ten kefir łączymy ze wszystkim. Kefir z malinami?
  • To prawda. Albo te nasze zsiadłe mleka i owocowe maślanki. To chyba tylko my pijemy.
  • I pewnie nie-Polak to by nawet nie podjął próby spróbowania!

🌡dziś padł w Polsce rekord ciepła

  • I co Pan może powiedzieć o moim samochodzie?
  • W jakim sensie?
  • No dokonał Pan diagnozy czy nadaje się do ruchu i wyszło, że wszystko jest porządku?
  • Tak. Hamulce działają, akumulator zareagował. Auto jest sprawne.
  • To super. Ja ostatnio wymieniałam świece, a klocki będę wymieniać na jesieni razem z oponami.

W nocy mi się przypomniało, że do 1-go mam ważne badanie techniczne… A co jeśli coś nie jest sprawne? Albo któraś żarówka się przepaliła? W którym momencie to zrobić?? Podjechałam więc rano szybko na stację diagnostyczną i załatwione! Kolejne wielkie uff, bo w tym upale wszystko idzie TRUDNIEJ. JUTRO ma być chłodniej, a dziś np. odparzyłam sobie pośladki. Ostatni raz zdarzyło mi się to w ciąży. Lilka mówi, że pod choinkę dostanę te majtki fittnesowe, co babki noszą czasem, że trzymają poślady z każdej strony. TO może zadziałać!

Bibi NIE chce chodzić na spacery. Ludzie wystawiają miski przed domy, żeby pieski dały radę do zielonego dojść, ale nawet to średnio pomaga.

✴︎he comes the sun

  • Widziałaś Łucz, ile ludzi w mieście chodzi z wachlarzami? – zapytałam pannę odwożąc ją na autobus do pracy.
  • Tak. Ale tu to nic. Berlin to same wachlarze. Wszyscy je noszą.

A potem szłam z Bibs i gadałam ze znajomym co z Brukseli wrócił i mówił, że TAM też wachlarzują!

Był taki (radziecki jeszcze) film Утомлённые солнцем. O życiu inteligencji na chwilę przed wybuchem rewolucji. Wszyscy siedzą na nagrzanej daczy, noszą białe czapeczki z daszkiem, a letnie słońce odbiera im moc myślenia. Jakaś gospodyni podaje im herbatę i ciasteczka, rozmowy są błahe, a czas przestaje płynąć. Tytuł na polski przetłumaczono jako Spaleni słońcem, ale ci „yтомлённые” to więcej. To znużeni, otępieni, przytępieni i odurzeni. To słowo opisujące to co czujemy gdy schodzimy z plaży i ciągniemy nogę za nogą i nawet lody czy dobrze zamrożona lemoniada nie budzą nas do życia. Jeśli odbierzemy wtedy jakiś ważny telefon to z pewnością nie zrozumiemy co ktoś od nas chce, a jeśli znajdziemy mandat za wycieraczką, to nawet nie będzie w nas emocji by się tym dobrze przejąć. Nie jesteśmy wtedy w żaden sposób twórczy, a nasz umysł zapętla się w anaforze: Ależ gorąco, ależ gorąco, ależ gorąco…

✴︎✴︎✴︎

Miłka Wam pokażę. On teraz razem ze swoją mamą i rodzeństwem jest we Włoszech. Polecieli tam sobie na wakacje i bardzo mi się podobają rodziny, gdzie utrzymuje się tę tradycję rodzinnego podróżowania. Przysyła Łucji głosówki i filmiki (np. taki, jak jechali tramwajem i on siadł mamie na KOLANA). A zanim wyjechał spotkał się panną i wręczył jej kwiaty, które zdobią teraz nasz dom! Mam nadzieję, że pomimo tych strasznych upałów, chwilę postoją!

🏖️I co teraz robimy, czyli WAKACJE!

Szłam wczoraj z Bibs i szły przede mną trzy dziewczynki w kapeluszach. W kapeluszach, sukienkach i z torebkami. Wakacyjne, 10-letnie queens, po zakończeniu roku. Jedna powiedziała: Ale jest gorąco, a druga od razu skwitowała: No Rel, strasznie. Trzecia przeszła przez dziurę na plac zabaw i zapytała stamtąd koleżanki: Co teraz robimy?

I jest to bardzo dobre wakacyjne pytanie! Iii??? U nas będzie… średnio wakacyjnie. Przede wszystkim ja mam pracę. I to taką 7-17, przez większość część wakacji. Jest to dla mnie nietypowe, bo wakacje zawsze były wakacjami, ale ratuje mnie ta praca całkowicie, cieszę się na nią i chcę w nią wejść mocno. Lipiec będę niedostępna całkowicie, a i większą część sierpnia TAKŻE. W przyszłym tygodniu dzieci zabiera Diabli, który przygotował dla nich bardzo przyjemną kanikułę. W połowie lipca na obóz studencki jedzie Łucja, a pod koniec lipca do sanato idzie Mieszko. I to też jest cudowne, bo turnus załatwił mu Diabli, gdyż w wersji która była jeszcze do wczoraj, młody miał wchodzić 25 sierpnia (ZA PÓŹNO). W ustawieniu jakie mamy teraz, Młody wychodzi pod koniec sierpnia, czyli pobyt w sanato NIE pokrywa mu się z nową szkołą. LECZ ten krótki odcinek jaki nam powstał to jedyny czas wolny i wspólny jaki MAMY. JEST on ZA krótki na jakąkolwiek wycieczkę. Cztery dni to przestrzeń najwyżej na city breake-a, na który chyba się zdecydujemy! Na początku lipca powinny pojawić się wyniki egzaminów Mieszka i będę musiała je JAKOŚ dowieźć do jego szkoły. W połowie lipca będą wyniki matur, ale ekipa już będzie i Lila swoje tematy będzie załatwiać SAMA. Lila także chce znaleźć pracę lub przynajmniej ruszyć temat prawa jazdy. Będzie też ogarniać Bibs, kiedy wrócą od ojca. Zostają jeszcze remonty, które zwykle wykonywałam latem. Sporo zostało JUŻ zrobione (w sensie podmalowywanie ścian i pranie narzut na kanapach), ale zosttało pomalownie drzwi wejściowych (1) oraz lakierowanie podłogi, co robiłam rok temu i w tym roku chciałam polecieć drugą warstwą (2). Pierwsze wykonam w soboty zanim wrócą dzieci, drugie przerzucam na sierpień!

🏖️🏖️🏖️

Panny mają labę do 1-go października (tzn. cały czas nie wiemy co z Lilą, lecz takie jest założenie), a Mieszko od 1 września idzie do nowej szkoły. Łucja planuje jeszcze wakacje z Miłkiem we wrześniu i wrzesień miał być miesiącem, kiedy na swojego pierwszego solo tripa jedzie Lilka. Panna średnia się jednak NIE zdecydowała, a zimą pewnie również nie pojedzie, gdyż w roku szkolnym 26/27 ferie u uczniów z naszego województwa i studentów, będą się pokrywać i w tej sytuacji pewnie przejmie ich Diabli. I tak wygląda szkielet, w który mam nadzieję uda nam się powplatać atrakcje! I zaczynajmy! Na razie jest GORĄCO (REL), ale może od poniedziałku ciut się ochłodzi?

📚📖🎒✎🏫Koniec szkoły!

Mieszko pognał rano do szkoły odebrać świadectwo i tym samym kończymy rok szkolny 25/26! Teraz jak miałam napisać tę datę, to przyszło mi do głowy, że 2025 to wydaje mi się, że lata świetlne temu był…

📚Jaki był ten rok szkolny? DOBRY, a nawet BARDZO DOBRY. Był trudny, ale daliśmy radę! Przede wszystkim, wszyscy mieli moment przełomowy. Mieszko zakończył podstawówkę, Lila szkołę średnią, a Łucja pierwszy rok studiów. WSZYSCY bardzo mocno pracowali w tym roku. Nawet Mieszko, który startował w różnych konkursach, olimpiadach i dodatkowych egzaminach, wiedział, że to JEST rok pracy. Lila dorzuciła sobie do przedmiotów maturalnych chemię, której się wcześniej NIE uczyła, więc doszły jej korki i SPORO nowego materiału. Na maturze rozszerzała aż 4 przedmioty i to jest DUŻO. Podobnie jak u Mieszka nie mamy jeszcze wyników egzaminów, ale jeśli chodzi o szkołę ZAKOŃCZYLI ją. Niewiarygodnie trudny był też ten rok dla Łucji. Panna miała poważne życiowe problemy na jesieni, na początku roku ’26 zaczęła pracę, ale DAŁA radę skończyć pierwszy rok studiów. To jest coś czego nie widać, ale to jest tak, że jeżeli szła do pracy na pierwszą zmianę, to wstawała o czwartej, potem jechała na wykłady i cały czas była w biegu. Jeżeli miała zamkę, to do szkole jechała do pracy i w domu była po północy. Taki styl życia wpływał na nas wszystkich, bo np. ja gdy tak późno wracało, to ją odbierałam. Ach, JA też dostałam dyplom w szkole Mieszka, ale osobiście uważam, że NIE zasłużyłam, bo w TYM roku,NIC dla jego klasy NIE zrobiłam.

📚Słabo było u mnie z pracą, bo od września byłam na pół etatu, czyli moje ubiegłoroczne dochody były duużo mniejsze i na dodatek byłam w stałym trybie szukania nowej roboty, co mnie, co tu kryć, bardzo zajmowało. ALE dobrze się stało, że byłam w tym roku mniej obciążona i zdecydowanie wiem na pewno, że pracy na pełen etat, po 8 godzin dziennie, nie dźwignę, bo za dużo rzeczy przegapiam. Zaczęłam także chodzić z powrotem na siłownię i wciągnęłam w to Lilę. I to też jest coś, co powinnam robić, bo lepiej się od tego czuję, no i w pewnym wieku TRZEBA zacząć systematycznie o siebie dbać.

📚Udały nam się wycieczki. W listopadzie mieliśmy niesamowitą wyprawę do Chin, w lutym Diabli zabrał Mieszka do Japonii, Łucja w tym samym czasie dotarła do Stanów, a później, obie panny zrobiły sobie babskiego tripa do Portugalii (kategorię będziemy nazywać „Ucieczka przed alergią”). Mieszko z kumplami pojechał do Niemiec na Boże Ciało, Łucja z Miłkiem była na majówkę w Paryżu, a obie dziewczyny bawiły ostatnio kota w Berlinie. Tego bawienia zwierząt był zresztą więcej, bo na Sylwestra Lila zajmowała się sąsiedzkim pieskiem. No i we wrześniu Mieszko był na Zielonej Szkole w Czechach, a październik spędził w sanatorium (uważa, że to był jego największy epizod „character buiding).

📚Edukacja żyła AI i tym czy wycofać komórki ze szkół? Unia pewne rzeczy sugeruje i będą zmiany w szkołach od września. Myślę, że ważną postacią, mogącą stanowić wzór dla młodych była nasza kolejna cudowna tenisistka (Maja), chociaż Bad Bunny też doczekał się kopiowania i naśladowców. Polskie nastolatki wygrały najbardziej prestiżowy konkurs informatyczny w Finlandii, a AI stało się aplikacją na telefonach chyba wszystkich dzieciaków i coraz więcej młodzieży traktuje to jako terapeutę i przyjaciela. Po takim roku, aż niewiarygodne mi się wydaje, że od września już tylko jedno dziecko będę mieć w szkole. U Lili całkowicie odpuściłam zebrania rodziców, ale ze względu na jej dostosowanie parę razy do szkoły musiałam podjechać. Miłe to, że dwójka jest pełnoletnia i ja oficjalnie jestem z niektórych tematów zwolniona. Bardzo jestem z nas dumna, ale tak naprawdę każdy rodzic, który dotrwał do czerwca jest superbohaterem!

Akcja PTASZEK 𓅰 𓅬 𓅮 𓅯

Mieliśmy rano niezły bigos w ogródku! Na noc zostawiam otwarte drzwi na taras (Bibi czasem wyskakuje do ogródka). Patent sprawdza się latem, ale wczoraj w nocy czymś się TAK nakręciła, że szczekała, więc TEJ nocy drzwi zamknęłam… I na ranem, w ogródku zrobił się straszny raban! Zbiegłam zobaczyć, co się dzieje i zobaczyłam dwa sąsiedzkie koty, które zrzuciły gniazdo szpaków! Ptasi rodzice krzyczeli, a na kostce siedziały trzy małe nieloty. Otworzyłam drzwi, przegoniłam futrzaki i wzięłam jednego do ręki. Uff, cały, zdrowy, tylko przerażony. Plan poranka był jednak napięty, więc poleciałam z Bibi na spacer, a po drodze doszkoliłam się CO zrobić? Obudziłam tylko Lilę, żeby pilnowała, gdyby koty wróciły. Następnie: jednego, którego znalazłam wsadziłam do prowizorycznego gniazda obok jego wcześniejszego i on JAKOŚ przeszedł na miejsce z którego go zrzucono (pilotowany przez ptasią mamę). Dwa pozostałe nie wiem gdzie są. Jeden próbuje latać i nie daje się go złapać, a na trzeciego poluję. Podjechałam tylko do wędkarskiego po robaki i smakują im bardzo! Wersja optymistyczna jest taka, że one próbują latać i do pełnych lotniczych szlifów w ogródku przetrwają, chociaż na straży będzie działać Bibs, żeby żaden kocur nie wszedł na teren.

𓅰 𓅬 𓅭 𓅮 𓅯𓅰 𓅬 𓅭 𓅮 𓅯𓅰 𓅬 𓅭 𓅮 𓅯

Mieszko pojechał dziś do parku wodnego (on ma niewiarygodnie intensywny ten koniec roku, bo codziennie wraca do domu po 21-szej) i nie mam pojęcia jak on stamtąd wróci. Jest pewna taka rodzicielska przepychanka, kto po nich pojedzie, ale tam jest autobus i niech władują się niego. Z Lilą byłyśmy u alergologa na odczulaniu i wcisnęli pannę na jutro. Za to Łucja, rzuciła się w wir zakupów! Panna buszuje po vintage shopach, ale doszedł też jej NOWY kostium kąpielowy w kolorze PINK (nie potrzebuje, bo nie mamy tego lata w planach PLAŻY). Ale lubię ją w wersji CHCĘ, potrzebuję, więc nie będę się to skarżyć! Niżej jej Berlińskie migawki!

⌯⌲East

  • Czerwiec miał być miesiącem prosperity! Mieliśmy złapać oddech, nadgonić kilka rzeczy, iść na zakupy, a tu mi się ząb złamał – marudziłam Lili – Ktoś na górze chyba nie chce, żebym miała dobrze.
  • Wręcz przeciwnie. Gdyby Cię nie lubił to by Ci się złamał jak byliśmy pod kreską i byłabyś szczerbata.
  • No, dobra. Ma to sens. Ale i tak mogło się to NIE wydarzyć!

Przemęczyłam te egzaminy maturkowe, porwałam się ocenianie prac w OKE, ba nawet pierwszy raz od roku trafił mi się artykuł, ale to wszystko na nic, bo ja mam cykl nagłych wizyt dentystycznych, który JUŻ zeżarł mi 1/3 majowych złotych moner. Za to mam nareszcie Lilę, a kotkę zabawia aktualnie Łucjana. Bardzo jestem tej naszej środkowej Pianki dumna, że dała sobie radę! Btw. śmieszna akcja, bo właścicielka kota też jest blogerką i na swoim blogu pisała o Lili!

⌯⌲⌯⌲⌯⌲

Foteczki od Łucji przychodzą w ilościach DUŻYCH, więc wrzucam i WAM! Jak widać, panna dziś włóczyła się po wschodnim Berlinie!

A na czerwiec do domu…

  • Mieszulkis, jak już będziemy bogaci, to co w pierwszej kolejności proponujesz kupić?
  • Do domu?
  • Tak. Wszyscy wokół poprawiają dachy, ale my, zanim dojdziemy do dachu, mamy dużo w środku.
  • Telewizor? Nie… I tak nie oglądamy.
  • Telewizor też brzmi dobrze, żeby był jakiś z wifi, to nie trzeba by kombinować z podpiętym laptopem, ale coś bardziej agd może? Pralka, lodówka, żeliwna patelnia na steki, może kuchenka, w której będą działały palniki?
  • W pierwszej kolejności potrzebujemy nowy odkurzacz! O! Mamy nowe obrusiki?
  • Tak. Tamte były bardzo zużyte, więc doszły nowe!

W segmencie do domu, na czerwiec, doszły nowe maty na stół do kuchni! Maty muszą być bawełniane/lniane, bo są wymieniane codziennie i piorę je w wysokiej temperaturze. Chciałam je kupić korzystając z bezpłatnej dostawy smart na All, ponieważ miałam jeszcze jedno takie zamówienie, ale nie podobały mi się tamtejsze, wiec kod zużyłam na kreatynę (wzięłam dla mnie i dla Lutki), a maty kupiłam w stacjonarnym sklepie (dobra decyzja).

Panny tymczasem się spotkały, dotarły do mieszkania z KOTEM i zamówiły sobie jedzenie (widać to na zdjęciu niżej). Mieszko spędził noc poza domem, bo z kolegami chcieli sobie zrobić nocowankę w NAMIOCIE. Dziś dziewczyny poszły na śniadanie, chwilę połaziły i Lilka już do mnie jedzie! A Łucja wróci do domu w piątek! Btw. pamiętajcie, że dziś Dzień Ojca! Ja już Krzychowi złożyłam życzenia i nawet pojechałam z dziadkami do sklepu, co ZAWSZE jest wyzwaniem! 🙂

W moim wieku gdy trafia się kochanek, nie patrzy się mu do paszportu

-Coco Chaanel tłumacząca się po wojnie ze związku, z niemieckim jakby nie było, kolaborantem.

  • Lil, jakie atrakcje przygotowałaś na przyjazd siostry? Odbierasz ją z dworca?
  • Myślę, że tak. Nie wiem jak bardzo będzie głodna, ale możemy pójść na kuchnię meksykańską, którą mam koło domu, albo na coś większego.
  • Ona pojechała z TOREBKĄ do Ciebie, więc NIE ma bagażu. A co jutro, przed Twoim wyjazdem?
  • Znalazłam fajną ulicę, gdzie jest dużo śniadaniowni.
  • Śniadaniowni? Co Ty za koncept wsi realizujesz w tym Berlinie??! Śniadanie to sobie możecie w mieszkaniu zrobić!
  • Ha, ha, ha!

Łucja bardzo dobrze zdała egzamin z współczesnych Indii (miała pytanie o sytuację LGBT przed kolonizacją i po kolonizacji oraz o politykę względem języków urzędowych, których jest ich w Indiach 22) i wsiadła w pociąg! Jedzie zmienić swoją młodszą siostrzyczkę, by ta mogła wrócić do Polski na odczulanie. Btw. Miała mieć je jutro rano, ale wizytę przełożyłam. Wydaje mi się, że udał się ten wyjazd Lili. Idea była taka, żeby ją trochę od nas odłączyć, gdyż sama mówi, że jak kogoś poznaje, to dla wszystkich jest „siostrą Łucji”. Chciałam także, żeby dobrze poczuła się sama ze sobą i żeby uwierzyła, że da sobie radę! Z kotkiem, którym się zajmowała, zbudowała niezłą relację i jeśli nadarzy się taka opcja ponownie, chętnie ją tam wyślę!

W piątek szkołę kończy Mieszko, więc za bardzo JUŻ do niej NIE chodzi. Za to, gdy ja wróciłam dziś do domu, NIE BYŁO go, bo pojechał rowerem na grilla z kolegami. DOBRZE! Mi się skończył audiobook, ale mam dwa kolejne na pendrive-ach. Trawę skosiłam w weekend, bo Łucja chciała się opalać, plus mam parę tematów do ogarnięcia na kompie. W tym tygodniu muszę także wpaść do budowlanego po małe gwoździki, nowy czasownik do termy i może farbę do drzwi zewnętrznych? Namawiam także Lutkę na wspólną wyprawę na rynek i podobno uda nam się taki manewr! Berlin:

🚣🏻‍♀️Początek sezonu sportu… z wiosłem!

Z gejami nie mogą się dogadać, za to transi są bardzo sympatyczni – wygłosiła Lila w najbardziej querowym mieście Europy, podczas spaceru z ojcem. Diabli był w Hanoverze, ale podjechał do panny na niedzielny spacer i poszli na jakieś miejskie wydarzenie, gdzie tańczono! Jutro do panny dojeżdża Łucja i Lila będzie wracać. Z kotem mają relację już całkiem bliską, bo siedzą obok siebie, aczkolwiek szans na pogłaskanie nie było (ale wiedziałyśmy o tym wcześniej). Właścicielka kota też już powoli finiszuje swoje wakacje w Portugalii, gdzie ruszyła szlakiem Santiago de Compostela.

🚣🏻‍♀️🚣🏻‍♀️🚣🏻‍♀️

MY, pozostali, byliśmy natomiast na spływie! Na spływ zabraliśmy Miłka, żeby można było zająć DWA kajaki i spływ był pożegnaniem z ekipą, z którą pracowałam przez kilka ostatnich miesięcy. Było pochmurno i całe szczęście, bo odważnie założyłam krótkie spodenki i „i TAK” mam czerwone uda! W kajaku Łucji i Miłka wiosłował Miłek (ona naprawdę ma z nim królewsko, ba nawet nie przypiekała sobie SAMA pianek, bo mogłaby by sobie PAZNOKCIE spalić), a w naszym MIESZKO. No dobra, ja też, ale Diabli kazał Mieszka posadzić z tyłu, by pełnił MĘSKA rolę! Tu roleczka!