Dobre decyzje podejmuje się szybko

-„Świt, który nie nadejdzie”. „Enklawa” mi sie NIE podobała, ale historia o bokserze z Wileńszczyzny Remka Mroza jest bardzo dobra!

Odwiozłam dziś rano Łucję gdzieś tam w stronę miasta (panna dalej ma te próbne matury) i ponieważ czas miałyśmy dobry – zatrzymałyśmy się po drodze na kawę i pączka! Rozmawiałyśmy o przygotowaniach do matury i bardzo podoba mi się plan, który sobie stworzyła. Uwzględniający dni otwarte na uczelniach i kursy maturalne. Pewne sprawy oczywiście się komplikują, bo dziś wyszło, że jedna rzecz, na którą bardzo liczyłam, nie wypali, a te nowe środki co to miały dojść już w głowie rozdysponowałam, a tu fiasko. Niemniej jednak te zamierzenia Łucji są takim okładem dumy na tą moją nieporadność, więc narzekać nie będę. Po prostu muszę inaczej wszystko ułożyć.

Mieszko dziś w domu, był tylko w na sprawdzianie z polskiego, bo coś podziębiony i nie chcę, żeby mi się bardziej rozłożył. Za to Lilka opowiadała mi o wszystkich momentach, kiedy brat ją denerwował najbardziej…

  • Najbardziej go nienawidziałam kiedyś gdy spaliśmy u dziadków.
  • A co Ci wtedy zrobił?
  • Wiesz, że ja pilnuję tego, żeby mieć ciepłe stopy przed snem, żeby łatwiej było zasnąć i noszę ciepłe skarpetki i staram się nie chodzić po kąpieli… I wtedy spałam z Mieszkiem i położyłam się do łóżka i on mnie dotknął stopą. A on chodzi BEZ skarpetek. I jego stopy było gorące jak żelazko. I aż mi się płakać zachciało, że on nie musi się starać i ma CIEPŁE stopy!
  • Ojoj…

mayo

  • Lila, jak poszło na sprawdzianie z polskiego? Bardzo się spóźniłaś?
  • Bardzo. Musiałam siedzieć w ostatniej ławce, bo pani wszystkich sobie przesadziła do przodu.
  • To chyba nie bardzo Ci przeszkadzało? Przynajmniej NIKT się na Ciebie nie patrzył.
  • Tak. I mogłam ściągać.
  • Przecież Ty nie ściągasz.
  • Jak muszę to ściągam.
  • To jak Ty chcesz napisać maturę?
  • Teraz to zabrzmiałaś jak nauczycielka. Wszyscy inteligentni ludzie ściągali.
  • Tik-tok?
  • Stamtąd też jest, że inteligentni klną.
  • Bzdura. Wytłumaczenie złych zachowań.
  • A brzydki charakter pisma to złożona osobowość?
  • To akurat prawda. Ci co kaligrafują, to strasznie nudni są.

Wiedzieliście ILE już ozdób Wielkanocnych w sklepach? A może by takiego wielkiego królika w stylu Tilda przed dom kupić? Ach, majonez zjadłam. CAŁY słoik mi się skończył. Dwa miesiące przed końcem daty ważności. HA! Kupiłam więc NOWY!!!

Za każdym kłamstwem stoi prawda, której nie wypowiedziano

-„Ostatnia z Dziewcząt Moon”. Łucja dostała tę książkę pod choinkę, ale teraz ja czytam.

Na tym kursie kreatywności, który sobie zasubskrybowałam dostaliśmy zadanie o zazdrości. Prowadząca powiedziała, że nie chce odpowiedzi w stylu: Zazdrość, to nie ja, bo wszyscy JĄ w sobie mamy. Musimy się tylko sami przed sobą przyznać, jak na nią reagujemy. Czy wywołuje w nas poczucie krzywdy, niesprawiedliwości i żalu, czy może potrafimy ją przerobić twórczo, bo skoro komuś się udało (odnieść sukces w pracy/zarobić duże pieniądze/wygrać/ zakochać/wyzdrowieć/ przebiec maraton), dlaczego i mi się ma nie udać? Ustalmy tylko, że zazdrość nie powinna dotyczyć czegoś odległego (co ja mam do dramatów Kim Kardashian?) i zdrowo jest NIE zazdrościć własnym dzieciom, rodzicom i bliskim. I teraz my: omawiałam temat z Lilką i obie tak samo. Zazdrość wywołuje w nas obu przeświadczenie, że TA ścieżka, tej osoby jest nie dla nas. My nie rywalizujemy, więc jeśli komuś się udało, znaleźć tam, gdzie chciałyśmy być my, dochodzimy do wniosku, że jest to nie dla nas. Oczywiście, to też nie jest dobre, bo jeżeli TAM zmierzałyśmy, albo realnie jest to jedyny cel warty osiągnięcia, to porzucamy nasze wcześniejsze marzenie. Zresztą odcinając sobie marzenia, może nam ich zabraknąć. A tak długo jak się z czymś nie pogodzimy, jest to dla nas sprawa niezamknięta.

Poniedziałek. Będzie to kolejny NAPIĘTY tydzień. Mamy aż trzy wizyty lekarskie, plus pewien pomysł. Łucja zaczyna dziś próbne matury (bo to już w III klasie zaczynają ich testować) i nauczyciele zapowiedzieli, że będzie to wpływać na ich oceny semestralne. Mieszko ma dziś wycieczkę do muzeum PRL, a od przyszłego poniedziałku zaczynają rekolekcje. Dziś mam dermatologa z Lilką, a wieczorem tradycyjnie rehaba z Łucją. W czwartek może na chwilę wpadniemy do dziadków, ale ponieważ nie byliśmy w weekend, to na dziś (buuu) NIE mam gotowego obiadu. Dom z grubsza ogarnięty, bo wczoraj wróciłam chwilę przed dziećmi i rzuciłam się w wir sprzątania, ale mam sporo prasowania.

szydełkowe cuda Łucji. Tak jak mówiłam, mam te serduszka po całym domu porozrzucane! ❤️

poranek z Miau (stworzenie człowieka)

  • Mamo, a od kiedy mamy Miaustrę? – zapytał młody w piątek wieczorem.
  • Mieszeczku, Bibi mamy od lata 2019, bo ona przyszła chwilę przed pandemią, a Miau była dwa lata wcześniej.
  • Od 2017? A ile ona miała wtedy lat?
  • Nie wiadomo. Na pewno była dorosła. Pomyślałam, że może nawet ma 8, ale to mogło być tylko pięć? Nie wiemy tego.
  • Czyli ona może mieć 12 albo 13 lat? Tak jak ja?
  • Tak. Nieźle. Swoją drogą, z żadnym kotem nie byłam TAK długo!

Cierpię, bo unikam Internetu, gdyż świat spojleruje z Diuną. My to chyba za dwa tygodnie dopiero dotrzemy do kina, a już wszyscy byli i CHCĄ opowiadać!!! Pokażę Wam jakie AI wariacje na temat Diuny wrzuciło Muzuem Narodowe. Moim typem są chyba „Kuropatwy” w pustynnej scenerii oraz „Babie Lato” 🙂 Ale Mickiewcz czy naścienny fresk atakowany przez czerwia też jest przedni!

sezon na szkolenia

Do Polski wpadł na weekend Diabli i BARDZO dobrze, bo ja akurat w TEN weekend mam szkolenie. Byłam na nim wczoraj, część dziesiejsza trwała 12 godzin, a jutro cd! Uczymy sie jak być dobrymi egzaminatorami na maturach i egzaminach ośmioklasisty i powiem Wam, że maj szykuje mi się niewiarygodny. Rozmach imprezy edukacyjnej, w której wygląda na to, wezmę udział, jest niewyobrażalny i co tu kryć, jestem tym po prostu podekscytowana. Dziś byliśmy podzieleni na grupy i przechodziliśmy takie bloki warsztatowe przed/w trakcie/po/orzeczenia i logistyka. Jestem więc padnięta, napiję się jeszcze herbaty, rozwieszę pranie, które stoi w miednicy od rana i kładę się spać!

marzec

  • Wspaniały jest ten rower! Wszystko poprawiliśmy, stópka przykręcona, rdzy nie ma, aż sam się przejechałem z przyjemnością!
  • Świetnie. To ja płacę i zabieram do auta!
  • Nie jedzie Pani od razu?
  • NIE. Ja jadę dalej, ale do auta mi się zmieści. Bagażnik mam duży.
  • Jak się ma STAR-a 😉 Pani ma działalność, nie?
  • No mam.
  • A roweru na firmę Pani nie chciała?
  • Myślałam o tym. I kombinowałam nawet, że fakturę za ten serwis wezmę, ale po co mi ona skoro nie mam roweru na stanie?

Rower odebrałam, jakoś tak mi się miło zrobiło, że mam aurę przedsiębiorcy, nawet jeśli bardzo, bardzo małego! Zresztą najważniejsze, że Łucja z jednośladu też zadowolona! Wiosnę witamy tradycyjnie w takim większym zaniedbaniu, ale w tym tygodniu, w ramach wolnego Lilki, udało się pannie średniej podciąć włosy u fryzjera. Przydało by się również podciąć Mieszka, a ja to w ogóle większa rozpacz na głowie. Szukałam ostatnio informacji, kiedy brałam udział w jakichś akcjach sprzątania świata i znalazłam fotki z marca 2019 (brakuje w moim tamtejszym wizerunku Bibi) i WTEDY też miałam kosmo odrosty. Jestem wiosennie zmęczona, tym bardziej, że w nocy pies MUSIAŁ wyjść (moja to wina, bo nie powinna po wieczornym spacerze JUŻ dostawać jedzenia), Miaustrę Mieszko przez przypadek zamknął w szafie i obudziło mnie szybkie skrobanie w szafę, a na koniec Lilka dziś w nocy ZNOWU łaziła. Głowa mi więc pęka, a przede mną dziś MEGA zadanie. Btw. Odwiozłam rano do szkoły Łucję i po drodze podrzuciłyśmy Mieszka. Młody wysiadł i powiedział: A… Nie zapakowałem się. To takie w cyklu cyt. Dostałem dziś szóstkę, ale nie pamiętam z czego. Musiałyśmy go więc podwieźć kawałek w stronę domu, lecz szybko pojechałyśmy dalej, bo również byśmy się spóźniły, gdybyśmy chciały pomóc bardziej… Pokażę Wam zdjęcie kalendarzy Ramadanowych, których fotki Diabli przysyła nam od kilku dni. Bo zbliża się Ramadan i Muzułmanie, niczym Katolicy w Adwencie, też odliczają! I to jest naprawdę niesprawiedliwe, bo oni mają nie 24, a 29 okienek!!!

Jest taki dzień…

RAZ, na CZTERY lata! I to dziś! I przy okazji to koniec TEJ pory roku, o której Wajrak pisze, że najkrótsza. Bo śnieżna ZIMA niestety nam się coraz bardziej skraca! Zima 23/24 była rekordowo ciepła i to akurat wcale nie jest radosne. Strasznie było deszczowo, ale na szczęście udało nam się skorzystać z uroków mroźnej aury (pod choinkę dostaliśmy sanki!). I był to dobry okres. Sukcesem okazały się ferie, które były zupełnie inne i były dużym wyzwaniem oraz zakończyliśmy pierwszy szkolny semestr, właściwie z sukcesem. Bawiłam się również w karnawale i dumna jestem z tego jak solidnie odfajkowujemy punkty naszej zdrowotnej profilaktyki. Jeździliśmy też na łyżwach i dotarliśmy na basen! Rok temu dochodziliśmy do siebie po operacji Łucji i sporo rzeczy nam JEDNAK wypadło.

Myszka Micki stała sie dostępna publicznie (w sensie wygasły prawa licencyjne do niej), lecz nie zalała nas jeszcze fala myszek na absolutnie wszystkim. Podniesiono 500+ na 800+, a ostatnio gnębią nas strajki rolników. Był pierwszy od lat Teleexpress, szykujemy się na wybory samorządowe (ja już jedną listę- sąsiadki, podpisałam) i utrudniono sprzedaż energetyków. Ekscytowały nas zabawy z ułaskawieniem dwóch byłych ministrów, co to wcale nie powinni byli być ułaskawieni, szarpanina o TVP i astronomiczny datek na WOŚP wrzucony do puszki przez jutubera Buddę. Zaczęliśmy Rok Smoka, a na Tłusty Czwartek pobiliśmy nasz wynik w ilości pochłoniętych pączków. Btw. znowu wyminieliśmy książki na pączki!

❄️Muzyk – Taylor Swift. Nie dość, że mówi się o niej jak o fenomenie 2023, która zaangażowała muzycznie osoby muzyką wcześniej nie zainteresowane, to ciągle jest wokół niej i nadchodzącej trasy koncertowej (Lilka się wybiera!) duży szum.

❄️Książka – „Future” Dymitra Gluchowskiego. Czytałam ją przez półtora miesiąca i podobała mi. Cały czas mam jakieś przebłyski skojarzeń z tamtej fabuły. Samochodowo leci mi „Świt, który nie nadejdzie” Remka Mroza, czyli historia o bokserze w przedwojennej stolicy i też jest fajne.

❄️Serial – Rebel Moon na Netflixie bardzo dobrze sie zapowiada. Z Lilką obejrzałyśmy trzy sezony Travellers i też polecamy! Do kin DZIŚ weszła kolejna Duna, być może jest świetna, a jeśli tak to będzie to również hit zaliczony do zimy. Aaaaaa!!! Byłabym zapomniała! 1670 pobił wszelkie rekordy oglądalności. NAM nie spasował, ale jesteśmy w jakiejś małej-mniejszości!

❄️Platforma filmowa – SkyShowTime – subsrybowałam ich prawie przez całą zimę i jakby będę do nich wracać.

❄️Pomyłka – jak jechaliśmy do tego Azerbejdżanu musiałam wyrobić wizę. I ja ją wyrabiałam trzykrotnie, za każdym razem za nią płacąc. Grrr…

❄️Danie – owsianka. Wprowadziła nam to Lilka, modyfikujemy to danie, lecz ono JEST. Czasem przez 10 dni nie ma, a potem znowu jest…

❄️Kasza – pęczak (?) Chodzi o kaszę z którą się robi się krupnik. My ją gotujemy, podsmażamy, dodajemy cebulę i wychodzi idealna! Inna kasza, która powoli nam się przejada, ale było jej dużo, to oczywiście jaglanka, której mamy strasznie dużo, więc na okrągło ją przerabiamy!

❄️Rękodzieło – szydełko! Rok temu królowało u nas robienie rzeczy z ceramiki, a w tym roku wszystko pokonało szydelko! No dobra, szydełkuje WYŁĄCZNIE Łucja, lecz cały dom mamy upstrzony kwiatuszkami i serduszkami, które zrobiła. Nie wiem co z tego powstanie, ale są wszędzie! 💛

❄️Żarty – bawili mnie chyba najbardziej ci goście na Insta ze stacji Moya na Kaszubach. Naprawdę mieli kilka przezabawnych rolek!

❄️Kosmetyk – żaden to premium produkt, ale odkryłam, że tej zimy doszło mi dużo kosmetyków Janda. Wszystko jest dość perfumowane, ale i kremy i toniki, i żel do mycia twarzy są bardzo w porządku. Ja dużo tego wszystkiego zużywam i one dobrze się integrują i z podkładem i z jakimś olejkami.

❄️Słowo – okiść i śryż. Wrzucone trochę memicznie powiększyły nasze zasoby językowe! Okiść to oszronione gałązki, a śryż to pierwszy etap zamarzania wody. Taki zalążek kry. Cudne oba!

Tak, to już w MOIM ogródku!

Każdemu czasem potrzebna jest palma 🌴

Dzisiejszy dzień zaplanowaliśmy jeszcze w listopadzie. Jak spojrzałam na kalendarz i odkryłam, że pomiędzy feriami a Wielkanocą są aż DWA miesiące, to postanowiłam zrobić PRZERYWNIK. Wspólnie wybraliśmy DZIEŃ, kiedy już jest po ogólnopolskich feriach, ja na tą datę ustawiłam sobie grafik TYLKO na dwie poranne godziny (za to jutro robię do 20-stej) i wszyscy mieliśmy wolne. Rano towarzystwo się wyspało, Bibi została wyprowadzona, potem były pewne konflikty, gdy okazało się, że odzież co to ją na TĘ okazję mamy, jest jakaś KUSAWA i pojechaliśmy! Do wodnego parku! I było super, chociaż miałam rano myśl, czy na pewno WARTO? Pannom wzięłam tym razem pakiet szerszy, bo ze strefą drugą, więc wymoczyły się basenach siarkowych, magnezowych, litowych, solnych przetykając to sauną, a ja z Mieszkiem byliśmy na strefie zabawy. Była optymalna ilość ludzi – zależało nam, żeby nie trafić na ferie, ale żeby trochę ich tam jednak było i tak się udało. Nie było kolejek do zjeżdżalni, chociaż do tych najpopularniejszych te 5-6 osób przed Tobą było. Absolutnie idealnie było na basenach zewnętrznych. Temperatura wody była powyżej 30 stopni, z nieba padała marznąca mżawka, nad wodą unosiła się mgła TAKA, że ratownicy chodzili wzdłuż brzegu, bo nie było widać jego krańców. Nastoletnie grupki ze szkolnych wycieczek wykorzystywały to do uścisków w wodzie, a poziom komfortu z takich warunków atmosferycznych był wyjątkowy. Byliśmy kiedyś w lecie i to oślepiające słońce wtedy męczyło. Tym razem można było się poczuć jak w basenie w szwajcarskim château. Panny w którymś momencie pojawiły się obok mnie i Mieszka i młody wykorzystał to by zabrać ukochaną LILUSIĘ na wszystkie hardcorowe zjeżdżalnie (oboje uwielbiają). Ach, zajrzałam i ja podejrzeć tę drugą strefę relaksu… Zasiadłam w basenie pomiędzy palmami z musującym jazzuzi na plecach a obok mnie przysiadła jakaś babka z pękatym kieliszkiem martini 🤩 Wszyscy czasem takiego miejsca potrzebujemy!

17 stopni. LUTY.

  • Ten rower to taka trochę ruina…
  • NIE jest zły. To tylko takie pierwsze wrażenie, ale rzeczywiście całe lato jest parkowany na dworze.
  • Łańcuch cały do wymiany. On się nawet nie zgina.
  • Bardzo możliwe. Córka skarżyła się też, że skrzypi. Może błotniki obcierają?
  • Nie. Je trzeba czasem po prostu ustawić. Lampki nie ma.
  • Jest potrzebna? Ona tylko po polach na kolejkę jeździ.
  • Takie są przepisy ruchu drogowego.
  • Ile ta lampka?
  • 30 pln.
  • Niech będzie. Proszę dołożyć i mnie podliczyć.
  • Ze zniżką dla stałej klientki?
  • Oczywiście!

Odwiozłam rower Łucji do serwisu, żeby wyszykowali go na lato. Czas jeszcze jest, ale ten MÓJ warsztat zawsze robi promkę na przeglądy jeszcze w lutym, więc warto było skorzystać! Poza tym dalej męczę się z Lilianą. Dziś przypomniało mi się jak strasznie było gdy zaczęła się pandemia i ja NIC wtedy nie mogłam zrobić. Te pustki w sklepach, a później kolejki przed sklepami i to, że mam ich cały czas na głowie. I niby taka Lilka już duża, ale np. zabrała się za robienie tiramisu i nie mogła otworzyć biszkoptów. Mamo, pomożesz? Byłam w pobliżu, więc pomogłam… Ale za to upiekłyśmy razem kolejny wege-pasztet z fasoli i batatów i byłyśmy razem w piekarni!

Jak odwoziłam Łucję to panna wyjęła z plecaka magnes, który wczoraj dostała od ukochanego. Będą miały kolejny na szafę! Śmiesznie, bo MIAŁ przywieźć CZEKOLADKI, a przywiózł magnes… Niefart, jak się człowiek umawia z takim fanem słodyczy 🍭 Trudno utrafić z prezentem jak postanowisz kupić taki bez CUKRU 🙂

finiszujemy luty

Rozmawiałam w sobotę z dziewczynami na bieganiu o ekshibicjonistach. Zaczęło się od szkoleń, których wszyscy w edukacji mają w marcu dużo. Ja mam aż trzy, w tym jedno na CAŁY weekend! Szkolenia dotyczą spraw różnych, ale również zagrożeń dla dzieci. No i ja mówię, że patrząc na to, z czym mierzą się moje, mam wrażenie, że prowadzący nawet nie docierają do wierzchołka góry lodowej. Kolega Mieszka miał ostatnio akcję, że gość (starszy) z którym od lat grają, przysłał mu nudesa. Jest to oczywiście informacja, którą dzieci dalej NIE przekazują.

Jedna dziewczyna (starsza ode mnie) opowiedziała, że ona chodziła do szkoły katolickiej i ówczesna socjalistyczna władza wymyśliła, że jak chcą taką szkołę, to niech mają, ale za to – na parterze budynku umieścili zakład psychiatryczny. I, że starały się z koleżankami wchodzić do szkoły przez kościół, ale jak ksiądz miał mszę, to ich nie wpuszczał. I pół biedy gdy szły w grupie, bo po prostu się śmiały, ale jeżeli szły pojedynczo, to widoki z jakimi się mierzyły nie powinny mieć miejsca. Ta sama zasada jest teraz. Jeżeli dziewczyny w grupie: na nocowankach/koloniach/w sanatorium piszą do gości, żeby im przysłali „zdjęcia” to problemu nie ma, ale jeżeli są SAME w domu i nagle takie coś im przyjdzie, to może to wystraszyć i zmniejszyć poczucie bezpieczeństwa.

Poniedziałek. Jest na ten tydzień trochę planów i tak naprawdę, najbliższe dwa tygodnie będą dość intensywne. Mam na głowie Lilkę, bo jej klasa pojechała na wycieczkę, a ona nie chciała, więc siedzi w domu (integrację rozpoczęłyśmy już wczoraj OD wspólnych MASECZEK). Do szkoły chce pójść dopiero w piątek na jakąś poprawę. Dziś jeszcze dentysta-ortodonta z Łucją w sprawie tego, że panna zgrzyta zębami, pod koniec tygodnia przyjeżdża Diabli, a po drodze mamy jeden pomysł do zrealizowania!