Do miasta MUZYKANTÓW!

Wróciliśmy w niedzielę i w niedzielę z dziećmi ruszył dalej Diabli. Ja pojechałam wtedy po zwierzaki i tym samym ja rozpoczęłam wakacyjną część BEZ dzieci. Nie mam tego czasu dużo, bo wracają już w piątek, a do zrobienia SPORO. Chcę pomalować płot, bo po tegorocznej wycince widać go w całości i wygląda SŁABO. Tzn. wg mnie NIE jest źle, ale co ktoś na to patrzy to słyszę: Musisz jeszcze pomalować płot... Chcę również pomalować kubeł na śmieci na czarno. Zgodnie z ustawą śmieciową od 1 lipca 2022 pojemniki mają być w odpowiednich kolorach i chociaż nikt tego nie przestrzega JEŻELI są opisane, to w przepisach jest inaczej. OBA rodzaje farb wraz z pędzlami kupiłam WCZORAJ, więc DZIŚ (zaraz) przebieram się i idę malować. Nie chce mi się!!! Zrobiłam porządek w szafach, gdyż rzeczy letnie były wymieszane z wiosennymi i u każdego był bajzel. Największy u Łucji, bo jej dochodzi dużo bluz od Matiego… Co wraca z randki to w kolejnej, z której on już wyrósł i mamy już z siedem wielgachnych granatowych lub czarnych hoodies. Przydadzą się, niedługo zacznę je przerzucać do szafy Mieszka.

Trawę już skosiłam -> wiecie, że w Niemczech wszyscy mają te automaty samo-koszące trawę? – Btw. co za lamusy! Gdzie to planowanie: W SOBOTĘ BĘDĘ kosił? ;). Panny chcą nowe książki – wieczorem będę kopać w nowościach i wysyłać im propozycje a ja mam trzy vouchery z różnych programów lojalnościowych, które chcę zrealizować BEZ dziewczyn (dwa do sklepów kosmetycznych i jeden do bieliźnianego). Boję się, że nie wystarczy mi czasu na ogarnięcie ścian co to też chciałam je tego lata podmalowywać, ale za to zawiozłam wczoraj pranie do pralni, które podróżowało w bagażniku od miesiąca. Nie udało mi się też kupić wejściówek na jedno wydarzenie, na które wybiera się Mieszko z kolegą, bo sprzedaż on-line jest już zamknięta (będą musiały chłopaki postać w dłuugiej kolejce przed wejściem).

<><>

Ostatnia piguła reportażowa jest z wyprawy do Bremy. Bremę powinniście kojarzyć z baśni Grimma – Muzykanci z Bremy. To historia o zwierzętach, które stworzyły zespół i przypomina o tym rzeźba na rynku. Brema to chyba najładniejsze miasteczko w tamtym regionie i w zimie turyści spotkani w Lubece radzili nam by dotrzeć TAM.

Dojechaliśmy tam koleją i jeszcze raz powtórzę, że ta oferta jaką przygotowana w tym roku niemiecka kolej jest mistrzowska. Za 9 euro mieliśmy metro, autobusy, koleje regionalne, a nawet taksówki jeżdżące po linii autobusów (mają taki wynalazek). Gdy pojawił się problem z naszym wyjazdem (Diabli ma nieprzewidywalną tę pracę) Łucja znalazła połączenia, które mogły by nas dowieźć nas do granicy. Cztery przesiadki, ale bez konieczności kupowania biletu. Po naszej stronie wsiadamy w Intercity i lecimy klasycznie. Mało mieliśmy czasu, ale jeżeli za rok powtórzą TAKI bilet, to czemu nie?

Pochwalę też dzieci, szczególnie dziewczyny jak dobrze rozgryzły system poruszania się. Tu wychodzimy, to zmieniamy poziom, tu przesiadka, ten pociąg nie może być, bo nie ma R w nazwie, a my musimy mieć to R, żeby był objęty biletem. Ja wyłączyłam się zaraz na początku, ale do Bremy pojechał z nami Diabli i próbował się WŁĄCZYĆ i nie udało mu się. Po prostu, one pilotują i zwyczajnie podążasz za nimi!

dworzec – widzicie na muralu rzeźbę z Muzykantami?
tu jedna z tych zabaw, gdzie za chwilę MIESZKO będzie mokry

na końcu dywanu z kwiatów siedzą dzieciaki

wystawa nam się podobała

pod mostem relax
z tym kotkiem w podziemiach katedry coś było, bo wszyscy go fotografowali. muszę tylko znaleźć o co chodziło 😉