My Słowianie

  • A wiesz, powiedzieli mi w radiu, że już są wyniki egzaminów ośmioklasistów! – zadzwoniła rano uradowana babcia.
  • A wiem, że są. I nic nam po nich, bo Liliana zgubiła kartkę z kodem do logowania.
  • Jak to zgubiła?!? Jaką kartkę??
  • Mówi, że dostali w szkole jakąś kopertę, jeszcze w maju i ona myślała, żeby położyć ją gdzieś by nie zginęła i to jest ostatni moment, kiedy ją widziała.
  • I co teraz?
  • Ogólnie katastrofa. Na niej był login do logowania na jakiejś kolejnej stronie, hasłem jest pesel i szczerze mówiąc to ona ma rację, że to bzdura, że do każdego etapu rekrutacji jest osobna strona i osobne hasła. Ta strona jest podczepiona pod Okręgową Komisję Egzaminacyjną i w przypadku zagubienia należy się do nich zwrócić z prośbą o wygenerowanie nowego hasła. Do nich, ale w pierwszej kolejności do szkoły, tylko, że jak ja mogę pójść ZNOWU do szkoły, po tym dymie jaki zrobiliśmy w tym tygodniu??
  • Szukałaś wszędzie?
  • Tak. Plecak, zeszyty, podręczniki, biurka. Liliana twierdzi, że mogło to się wsunąć w książkę którą oddała do biblioteki. Wczoraj napisałam do wychowawczyni, bo może ma jakieś kopie tych kodów, bo może jeszcze jakieś dziecko zgubiło? Może zgubiła cała klasa, to by nie było NA MNIE, tylko na nauczyciela? Ale nie odpisuje, bo może już jest na wakacjach? Chyba nikt nie zakłada, że można się ocknąć chwilę przed ogłoszeniem wyników, że nie ma się kodów, które są potrzebne.

Powiem Wam, że czasem czuję się jakbym walczyła ze smokiem. Ucinam jedną głowę i wyrastają trzy. I absolutnie się NIC nie kończy i NIC nie przejaśnia! Zrobiłam bezcelową awanturę i postanowiłam, że do szkoły pójdę w poniedziałek, żeby trochę ode mnie odpoczęli (byłam TAM wczoraj!!!). Ruszyłam WIĘC z porządkowaniem domu, bo ja zginę w tym chaosie i poszłam wieszać pranie na strychu… Rano byłam tylko na rynku z Łucją (mamy KWIATY cukinii!!), doszły ogórki, czereśnie i ciecierzyca (HUMUS!!!), potem miałyśmy rehaba, no i w sumie plany na DZIŚ były domowe. I wieszam to pranie i przyczepiła mi się do stopy folia. Patrzę co to za folia, a to ze szczepienia Lilki. Nie miałyśmy książeczki zdrowia i lekarka kazała to wkleić do książeczki. No i zaczęłam szukać książeczki Liliany, żeby nam kolejna rzecz nie zginęła, lecz w szufladzie „od zdrowia” jej akurat nie było (były wszystkie inne). Zajrzałam więc do torby z wypisami z sanatorium i tam znalazłam zaklejoną kopertę formatu A6 (ona nawet nie potrafiła mi podać jaka to koperta!) z czymś co wyglądało jak pasek z pensją. I TO BYŁO TO!!!

No więc panna ma prawie maxa z angola (98%, czyli jeden błąd), 88% z matmy (22 na 25) oraz prawie 70% z polaka co jest bardzo dobrze! Lutka gdy do niej ponownie zadzwoniłam opowiedziała mi natomiast żart, który opowiedział jej chwilę wcześniej Krzycho:

Szli lasem Polak, Rusek i Niemiec. I znaleźli TRZY kulki, którymi się podzielili… Niemiec wziął tę kulkę i coś z nie zbudował. Rusek zepsuł swoją kulkę. A Polak? A Polak swoją zgubił! 😀

<>><<>

Pies cały czas odsypia morze
Loca, loca, loca!!!
Idziemy DALEJ!