I kwitnie JUŻ wszędzie lawenda!

Przyszło mi do głowy, że tegoroczny boom na Turcję to może być zręczny chwyt marketingowy. Kraj z najwyższą inflacją? Jedźmy tam! Widzicie ten schemat myślenia? Hmm… Tam musi być tanio! Bo efekt taki, że ceny jak wszędzie, ale tam w tym roku jest obłożenie większe niż przed pandemią. Skąd w takim razie taka inflacja? Czy Turki są takie sprytne, czy to im przypadkiem wyszło? Nie dowiemy się chyba nigdy, ale zagadkowo to wygląda.

Ruszamy na kolejne wakacje! Nie, nie do Turcji (to jednak jeszcze NIE w tym roku), bo jedziemy do Diabla. Inaczej niż w lutym, ale kierunek to cały czas Niemcy! Niezła akcja, bo bahn.de wymyślił rewelacyjny sposób podróżowania! Otóż za 9 euro kupujesz bilet ważny cały miesiąc. Na pociągi, po całych Niemczech. Sprzedało się tego już 22 miliony i powiem Wam, że rzeczywiście zamiast walczyć o niskie ceny benzyny warto rozbudować siatkę kolei i stworzyć TAKI bilet. Do tego można wykupić noclegi (tu też jest pakiet- noclegi w sieci hoteli, na CAŁY miesiąc to 300 euro) i mamy opcję naprawdę tanich i ciekawych wakacji. Niemniej jednak to jeszcze NIE my i NIE w tym roku. Czasu mamy niedużo, bo chociaż jedziemy już jutro, to w sobotę będziemy. Za to problem z dojazdem bo nie ma jak dotrzeć do Berlina, gdyż nie ma biletów. Może brakło za sprawą wczorajszego Love Parade, a może rodacy tłumnie ruszyli by korzystać z biletu na WAKACJE -> więc nasza jutrzejsza trasa dotarcia będzie kosmiczna. Pociągiem mieliśmy jechać osiem godzin i też tyle będziemy jechać, ale czeka nas kompilacja jakiej jeszcze NIE robiliśmy.

Pies i kot już wywiezione do dziadków. Pies z rozpaczą, kot z fochem, pakowanie za chwilę, gdy wyprasuję ostatnią porcję z suszarki… Muszę TAKŻE pochować rowery, ale za to chyba odpuszczę koszenie trawy… Btw. Właśnie dziadek przysłał nam BIBI. Ona leży na pufie, która jest trochę na nią za MAŁA i już tęskni. Ależ te pieski to są jednak kochane!