Jelonek podpięty ✓jemioła kupiona ✓ a ryby PRAWIE zrobione✓

Te ostatnie TO zaraz będę przerabiać… Muszę je pokroić w kostki, oddzielić od głów i skóry, bo z tych ostatnich będę robić wywar. Nie dziś, bo to składniki na zupę rybną i zabiorę się za nią 26-go rano, ale „elementy składowe” muszę przygotować, gdyż JE zamrożę. Na zakupy wyrwałam się w okienku między lekcjami i razem ze mną była Łucja, czyli, kawałek zakupów do sanatorium panien TEŻ już mamy (wody mineralne, płatki do mleka, mleka roślinne). Poinformowałam również nauczycieli dziewczyn, że obie od 30 grudnia przez miesiąc nie będą w szkołach, co oznacza, że mogą się pojawić dopiero po feriach, w połowie lutego.

Śmieją się w moim ru-necie, że dzisiaj 21 DZIEŃ 21 roku 21 wieku. I o 21-szej 21 należy za to się czegoś na szczęście napić! 🙂 Tak do rybki??? Btw. przed lekcjami byłam na rynku, kupiłam pieczywo w piekarni (ZEŻARLI) i mam nową ulubioną odmianę jabłek. Odkryliśmy ją przypadkiem, gdy na jesieni trafiliśmy na jabłkową plantację. Nazywa się MUTSU i jeśli gdzieś traficie, to TA odmiana jest niesamowita. Owoce są WIELKIE i te jabłka mutanty (to krzyżówka japońskiej odmiany) nie tylko smakują, ale TEŻ przepięknie pachną!!!

Zdalność

Miałam PLAN, żeby pojechać do szkoły. Tam sale puste, łącza szybkie a komfort pracy doskonały. Ba, GDY rano wróciłam z odczulania, miałam TAK dobry czas, że spokojnie mogłam do szkoły dotrzeć… LECZ pomyślałam, że w przerwach, będę mogła dzieciaki karmić, a dom ogarniać. I zemściło się to… JUŻ na pierwszej lekcji. Miałam klasę czwartą, tych, co do z Mieszkiem chodzili do przedszkola, oglądaliśmy nasze zwierzaki, gdy Łucja ryknęła: KTO się tu ZESRAŁ??! Mieszko, wiem, że to TY!?? Odkrzyknęłam od razu: CÓRKO!!! CAŁA POLSKA Cię słucha!!! I TAK runął mit inteligenckich rozmów w domu PEDAGOGA…

LECZ potem poszło gładko, w przerwach rzeczywiście a to pranie nastawiłam, a to rozwiesiłam, a to po kolej robiłam jajka sadzone dla towarzystwa. Wracając z odczulania kupiłam bochen chleba, który raz po raz szłam kroić, żeby w tym biegu SAMI nie kroili, a nawet wystawiłam przed dom świetlnego jelonka. Po lekcjach podskoczyłam z Mieszkiem do sklepu (i MAM już wszystkie prezenty), a później z Łucją na rehabilitację. Za to całkowicie zapomniałam i przegapiłam zebranie w szkole u Łucji, no ale to poniedziałek, więc trudno by pamiętać o wszystkim!

Wyżej Mieszko ze mną na zakupach w galerii handlowej (brakowało mi w prezentach miękkich spodni, o jakich marzyła Lilka), a niżej archiwalne zdjęcie z ubiegłego tygodnia z Łucji szkoły. Fotkę strzeliła jej koleżanka na chemii i jej CENTRUM to Łucja siedząca obok swojego crusha 🙂

Zielona królewna!

Mamy ją! I już nawet ubraną i oświetloną! W TYM roku, po raz pierwszy, mam ją za darmo. Ja wiem, że one NIE są drogie, ale wiedziałam, że będą gdzieś tam rozdawać, pojechałam -> i na wielkim, umiarkowanie zatłoczonym, placu WYBRAŁAM sobie, taką nie za dużą, żeby ją jakoś dotachać do auta. To był prezent od jednego sklepu budowlanego dla mieszkańców gminy. I git. Parametr, który był dla mnie ważny, to grubość pieńka, żeby łatwo było osadzić w stojaku i TRAFIŁAM idealnie. Przy pomocy Liliany zamocowałyśmy choinkę, WTEDY rozcięłam siatkę…. i zobaczyła, że jest śliczna! Właściwie to chyba nigdy nie miałam tak RÓWNEJ choinki. Co roku lansujemy taką choinkopozytywność, walkę z choinko-shamingiem i wybieramy najbrzydsze choinki na tych choinkowych wybiegach, a tu zalosowana w ciemno, trafiła nam się RÓWNA 🙂

Rozstawiliśmy też świąteczne bibeloty, wraz z NOWYM krasnalem, którego kupiłam tydzień temu i a propo krasnali mam jedno odkrycie, które wpisuję sobie do kalendarza za ROK. Otóż nasz GOK robił wczoraj warsztaty dla dorosłych z robienia krasnali (15+) i ja je przegapiłam!!!??! BARDZO chcę mieć takiego WIELKIEGO krasnala siedzącego przed domem i ZA ROK idę na takie wydarzenie na 100%. Wezmę może ze sobą Lilkę (gdyby chciała), i zrobimy sobie same! Wianek na drzwi TEŻ już mamy świąteczny, z kiermaszu w mojej szkole. Wyjątkowo podoba mi się taki świąteczny dom!

Niżej relacja z szału tworzenia. NIE mogły zawisnąć wszystkie bombki, bo jednak MNIEJSZA, więc wybieranie BYŁO trudne… Btw. wyżej macie czekoladkę na tle choinki, bo to zabawna akcja! Otóż, Lilka w swoim kalendarzu marcepanowym miałam na DZIŚ, czekoladkę w KSZTAŁCIE choinki!

Crazy ideas made me reach

-Godzilla vs Kong, wczoraj obejrzałam z Mieszkiem i CAŁKIEM nam się podobał. Btw. Superman, co to na nim była Łucja, też dobry. Panna 2x się wzruszyła do ŁEZ.

Rozpoczęłam ten dzień z postanowieniem, że MUSZĘ zrobić to co MUSZĘ zrobić, żeby NIE powtarzać w kółko, niczym zapętlony z nieskończoność refren, TEGO samego… Pojechałam więc się tylko przebiec, a potem siedziałam przy kompie, AŻ do 14-stej. Ale zrobione, wysłane i nawet pędu z porządkami nabrałam! Worki ze śmieciami wystawione, dom odkurzony, jutro stawiamy choinkę!

Wyżej macie tryptyk biegowy z Bibs, która KOCHA tych BIEGOWYCH ludzi (te sweterki to ja do biegania pościągałam, ale trochę jestem smarkowa i w nich BYŁO mi CIEPLEJ przed biegiem), a niżej Mieszko w śnieżnym kigurumi, w którym urzędował dziś do… 13 stej!!!

<><>

A na DESER mam dla Was kartkę, którą Mieszko dostał od kolegi. Wysyłali sobie ze szkoły i DZIŚ wyjęłam ją ze skrzynki na listy. Chodzi o to, żeby Mieszko nie był sus, czyli surprised, że dostał, bo to z lekcji i kumpel nie życzy mu nic, chociaż małymi literkami napisał, że życzy mu RAMENU, bo to są dwaj fani kultury japońskiej 🙂 No i naura, czy na razie!

Ej, piątek

No to weekend, a potem kilka dni zdalnych! Duże uff, chociaż jak wychodziłam ze szkoły, pomyślałam, że lubię tam być i na zdalne będę do NIEJ przyjeżdżać. Dzieciom też ten pomysł się podoba, bo jednak nie będzie takiego dworca w domu. Za to pomimo wielkich planów na DZIŚ, po powrocie do domu zapakowałam Lilkę i Mieszka i pojechaliśmy kupować Mieszkowi kigurumi. Teraz będzie śnieżną panterą i mam nadzieję, że dzisiejszej nocy nareszcie NIE zmarznie! Łucja w tym czasie zabalowała z koleżankami w kinie i gdy wracaliśmy spotkaliśmy ją wysiadająca z kolejki, więc koniec końców w domu wszyscy byliśmy po 17-stej.

Mamy dwudziestą, rozstawiam sobie właśnie deseczkę do prasowania i razem z Łucją lecimy z Przybyszami! Pierwszy sezon był rewelacja, drugiego są już trzy odcinki i JUŻ nie możemy dłużej wytrzymać! 🙂

sałateczkę?

Dziś Wigilię pracową miałam ja i DOBRZE, że byłam głodna, bo jedzenia było DUŻO. Na ćwierkacza wrzucam Wam parosekundowy filmik, wyżej fotka STOŁU (wersja zanim wjechały DANIA ciepłe z barszczykiem, pierogami i karpiami). Także splendor i bogactwo 🙂

Zapisałam Mieszka na szczepienie na koniec grudnia, a siebie na początek stycznia. Oczywiście, że nie wiem czy robię dobrze, ale czuję się naprawdę zmęczona i mam wrażenie, że jeśli mogę się jakoś dodatkowo zabezpieczyć to CHCĘ. Jeden temat się zamyka i od razu uruchamiają się INNE. Tempo jest coraz szybsze, a ja jestem PRZEŁADOWANA. Te oceny opisowe, co to do nich się przymierzałam od dwóch tygodni to mam na jutro zrobić (o czym wiem od dziś) i na jutro ich NIE będzie, ale będę siedzieć i wypychać kolejne. Chociaż może i dobrze, bo weekend będzie luźniejszy?

<><>

  • I dziś na w-fie nie ćwiczyłam. Wykorzystałam brak stroju, bo i tak do końca semestru mnie nie będzie.
  • No, ok Łucja. A co robiliście?
  • Graliśmy w siatkówkę z trzecią po gimnazjum. Dobrze, że nie ćwiczyłam, bo to była rzeź. Ale był tak jeden chłopak, który ma ksywę Modliszka. On ma okrągłe plecy i robi z ręką tak jak ja. Wiesz, że dłonią dotyka nagarstka.
  • O skoliozach widzę wiesz wszystko 😉
  • No i leciała na mnie piłka tak bardzo szybko. I on ją złapał tuż przed moją twarzą. Tak jedną ręką. To było mega HOT.

😀

Karpiki i śledziki (jutro cd)

Tyle dobrego z tej gonitwy, że NIE miałam kiedy odebrać paczki z księgarni. Dlaczego dobrego? Otóż, zamówiłam karty do tarota dla Łucji (chciała) i kopałam w temacie chwilę, KTÓRE to są dobre. Najlepsze są marsylskie, ale one mają taką trochę przerażającą grafikę, więc znalazłam takie, które mają równie czytelne arkana, LECZ są ładne. I właśnie TAKIE same dostała Łucja na szkolne Mikołajki (jak świętowali macie na fotce wyżej – Łucja na końcu stołu w czerwonym świątecznym swetrze pożyczonym od babci)! Dobrze, że nie zdążyłam tych kart odebrać 😉

Dałam za to radę odebrać magiel z pralni po półtora miesiąca oraz oddać spóźnione książki do biblioteki (nie policzyli mi kary). Sprzątnęłam też górkę ubrań koło łazienki, która zaczynała wyglądać jak NASZA wersja (tegorocznej) choinki i zrobiłam niezłą carbonarę, którą jadam ja i Lilka…. Ach, no i DZIŚ kręciliśmy klipa do naszego teledysku!

kombinacje

  • Mamo, a masz dostęp do testów z fizyki na WSiPie?
  • Nie, córko. Mogę pokombinować z angielskim na Macmillanie.
  • Po co mi angielski, skoro mam szóstkę?!?
  • Sory, fizyki nie załatwię.

Żywioł kartkówek, sprawdzianów i zaliczeń. Ciśnienie duże, bo od poniedziałku zdalne i okres do wystawienia i poprawy ocen znacząco się skrócił… Moja torba waży tonę, bo tam bazylion karteczek różnych grup, które czekają na ocenę. Buff… ALE za to ZIMA?? PRZEPIĘKNA!!!

Dear SANTA,

Przysłała mi Łucja dziś screen z artykułu, że stażystka podpaliła pokój nauczycielski bo za dużo od niej wymagano… :)Powiem szczerze, że ROZUMIEM. Jest takie urwanie głowy, że wszystko inne leży. Łucja dziś do mnie pisała, czy jej nie odbiorę, bo jej zmienili pociągi i miała czekać godzinę. Ale nie było takiej opcji. Nie dość, że późno kończyłam, to musiałam pozakładać grupy na Teamsach i odpowiedzieć jakiemuś zbuntowanemu rodzicowi. Odebrałam ją za to 17:30 z dworca, pojechałyśmy prosto na rehabilitację, a o 19-stej zaczynała korki z matmy on-line, bo jutro poprawa. Chwała wersjom on-line, bo one wszystko ratują. A jutro mam trzy zastępstwa, a chciałam się wyrwać jeszcze po prezent dla Lilki, bo w końcu WIEM co panna chce (muszę tylko zdążyć do 17-stej bo mam szkolenie z wielokulturowości). W środę mamy kręcenie teledysku, a w czwartek Wigilię pracową. W piątek MOŻE pojadę z Mieszkiem po kigurumi dla niego, bo on BARDZO marznie w nocy, a wracając kupimy coś dla… BIBI i MIAU.

I to jest akurat całkiem zabawna historia. BO LILA zrobiła BIBI zdjęcie z napisem, a dziś ze skrzynki wyjęłam voucher do jednego sklepu zoologicznego (GDZIE nigdy nie byliśmy), że jak przyjdziemy i wydamy tyle i tyle, to tyle i tyle jeszcze dostaniemy! No i śmiejemy się, że psa napisała list do Mikołaja i on odpisał!

<><>

  • Wiesz mamo i takiego niezłego chłopaka widziałam w pociągu i uśmiechaliśmy się do siebie.
  • W maseczkach się uśmiechaliście.
  • PRZECIEŻ to widać, kiedy ktoś się uśmiecha!
  • W maseczkach NIC nie widać.
  • TY jesteś TAKA sama jak mamy moich koleżanek. DZIŚ o tym rozmawiałyśmy. Wszystkie takie same! Było by dobrze, gdyby nie ta maseczka. Wychodzimy ze sklepu i po dwóch metrach krzyczy: Zdejmij tą maseczkę! Albo: NIE mogę w niej oddychać!
  • NO bo TAK jest!!!

Grudzień- miesiąc krótki

Widziałam mema nabijającego się kretyńskiego artykułu: Pracuj w weekendy i święta bo TO klucz do sukcesu i AŻ mi się NIE zachciało sprawdzania kartkówek… Bo normalnie widzę złote góry świetlanej przyszłości w tym moim kołowrotku… LECZ z miłych rzeczy spędziłam dziś wspaniały czas w studiu nagrań, gdzie powstał nasz świąteczny klip!. Będziemy jeszcze mieć filmik w szkole, potem montaż, a potem WAM to wszystko pokażę. Było bardzo fajnie, SOLISTKĄ nie jestem (trudno, mam inne talenty!)

Napatrzeć się nie mogę JAKIE czyste są moje dywany (ach, ten nowy odkurzacz!) i za dnia cyknęłam fotki naszym kartkom. Łucja ma kryzys twórczy ze SWOIMI kartkami, ale MOŻE jeszcze się spręży! Kartki w tym roku robili więc wyłącznie Lila z Mieszkiem i jak widać TYM razem mocno poszli w kolaż. Używane były pocięte kartki świąteczne (kupiliśmy nawet paczkę kartek, które pocięto by stworzyłyły COŚ lepszego) i fragmenty kartoników świątecznych. DO środka każdej kartki został wklejony OBRAZEK. Te obrazki biblijne mamy z Wrocławia. Na Ostrowie Tumskim był wielki sklep z dewocjonaliami i tam kupiliśmy tych obrazków DUŻO.

<><>

  • Mamo, mieliśmy na polskim zadanie, żeby opisać najważniejszą dla siebie osobę.
  • I kogo Mieszeczku opisałeś?
  • Ciebie.
  • Ciekawa jestem jak?
  • Że masz blond włosy i zielone oczy i że często robisz żarty. Nie pamiętam co tam jeszcze napisałem.
  • Bardzo ładne. Ktoś jeszcze opisał mamę?
  • Antek. Ale jego pierwszym wyborem był Kiełek, tylko że pani powiedziała, że nie mogą być psy. A wiesz kogo opisał Jaguar?
  • Kogo? Tatę? Siostrę?
  • Opisał najbliższą mu osobę geograficznie. Czyli… mnie!