Kamulców cd

Zaproponowała mi Lutka, żeby przywieźć jej dzieci. I mogłabym powiedzieć, że chwilę się zastanawiałam, ale tak naprawdę NIE zastanawiałam się nic a nic. Pomijając prozę prozy, czyli, że NIE mam jak zapakować prezentów na Mikołajki, bo ONI są cały czas w domu, to zwyczajnie mam sporo roboty. Chcę skończyć składanie w edytorze kalendarzy dla dziadków (i od tego zacznę), zapakuję też ich prezenty na szkolne Mikołajki i zamówię znaczki dla klasy Mieszka, bo będą pisać kartki i ja zaproponowałam, że KUPIĘ. Powinnam zrobić oceny opisowe, ale tak jak rok temu czułam się herosem bo zrobiłam takie oceny dla 50 uczniów, to teraz w samych klasach pierwszych mam 70. I nie wiem czy ruszę to w ten weekend. Równolegle robi się pranie i za jakieś dwie godziny mam ochotę chwilę poprasować…

A dziś byliśmy dziś na targach kamieni i minerałów! Łucja pojechała tam ze swoimi koleżankami z samego rana, a ja dołączyłam z maluchami, po moim bieganiu. Panna była JUŻ co prawda w drugim końcu miasta, ale zanim wyszliśmy już zmierzała w naszą stronę. Z siatką nieoszlifowanych kamulców, bo to zodiakara i kamieniera pierwszej klasy! Lilce najbardziej spodobały się dziś pierścionki i biżuteria, ale ona ma za małe łapki, na TO co jej się podoba, więc za wiele sobie nie kupiła, za to Mieszko wybrał sobie naszyjnik z aqua czegoś tam, czyli „DOKŁADNIE taki, jaki ma Naruto”, czyli ulubiony anime-bohater!

U dziadków zjadłam obiad i opowiedziałam im historyjkę o kalendarzach adwentowych… Otóż podsłuchałam jak pani Mieszka pyta się ich na zdalnych: CZY już zjedli czekoladki ze swoich kalendarzy? I to same pytanie zadałam MOIM uczniom. Okazało się, ze wszystkie dzieci mają taki kalendarz, a wielu ma nawet DWA różne. Najlepsza była dziewczynka, która powiedziała mi:

  • Ja otworzyłam i wyjęłam czekoladkę, ale NIE mogę jej jeść.
  • Ojej. Nie możesz jeść czekolady!
  • Mogę, ale one są z ALKOHOLEM i ja je od razu zanoszę mamie.

Więc jeśli czasem macie wyrzuty sumienia (jako rodzic), pomyślcie o matce, która sprawiła dziecku kalendarz z czekoladkami z likierem i codziennie rano córka jej przynosi czekoladkę 😀 Btw. sądzę, że już ma kolejny, ale to zabawna sytuacja!