Zielona królewna!

Mamy ją! I już nawet ubraną i oświetloną! W TYM roku, po raz pierwszy, mam ją za darmo. Ja wiem, że one NIE są drogie, ale wiedziałam, że będą gdzieś tam rozdawać, pojechałam -> i na wielkim, umiarkowanie zatłoczonym, placu WYBRAŁAM sobie, taką nie za dużą, żeby ją jakoś dotachać do auta. To był prezent od jednego sklepu budowlanego dla mieszkańców gminy. I git. Parametr, który był dla mnie ważny, to grubość pieńka, żeby łatwo było osadzić w stojaku i TRAFIŁAM idealnie. Przy pomocy Liliany zamocowałyśmy choinkę, WTEDY rozcięłam siatkę…. i zobaczyła, że jest śliczna! Właściwie to chyba nigdy nie miałam tak RÓWNEJ choinki. Co roku lansujemy taką choinkopozytywność, walkę z choinko-shamingiem i wybieramy najbrzydsze choinki na tych choinkowych wybiegach, a tu zalosowana w ciemno, trafiła nam się RÓWNA 🙂

Rozstawiliśmy też świąteczne bibeloty, wraz z NOWYM krasnalem, którego kupiłam tydzień temu i a propo krasnali mam jedno odkrycie, które wpisuję sobie do kalendarza za ROK. Otóż nasz GOK robił wczoraj warsztaty dla dorosłych z robienia krasnali (15+) i ja je przegapiłam!!!??! BARDZO chcę mieć takiego WIELKIEGO krasnala siedzącego przed domem i ZA ROK idę na takie wydarzenie na 100%. Wezmę może ze sobą Lilkę (gdyby chciała), i zrobimy sobie same! Wianek na drzwi TEŻ już mamy świąteczny, z kiermaszu w mojej szkole. Wyjątkowo podoba mi się taki świąteczny dom!

Niżej relacja z szału tworzenia. NIE mogły zawisnąć wszystkie bombki, bo jednak MNIEJSZA, więc wybieranie BYŁO trudne… Btw. wyżej macie czekoladkę na tle choinki, bo to zabawna akcja! Otóż, Lilka w swoim kalendarzu marcepanowym miałam na DZIŚ, czekoladkę w KSZTAŁCIE choinki!