Jaki był ten 2011?

Czas na podsumowanie roku. Jaki był 2011? Trudny, ale dobry. Dobry, bo nie można nazwać złym rok, kiedy urodziło się dziecko. A 2011 rozpoczął się od narodzin mężczyzny doskonałego, czyli Mieszka. Na trudny złożyły się wiele innych rzeczy. Primo był krucho z kasą. Jeszcze gorzej niż w 2010. Ale nie uważam, że jest to istota życia, więc w sumie to nie miało to większego znaczenia. Choć być może wpłynęło na nasze małżeńskie problemy. Bo czegoś takiego to jeszcze nie mieliśmy. Czy to słynny kryzys siódmego roku, który rozwala wiele małżeństw, czy coś innego, dość że dwa miesiące temu w naszym domu pojawiło się słowo rozwód i rozpoczęło się przeglądanie papierów rozwodowych. I co gorsza żadne z nas nie widziało innego rozwiązania. Było tak źle, że sądziłam, że niżej się nie da zejść. Ale miesiąc później było jeszcze gorzej.

Chciałabym móc Wam powiedzieć, że kryzys zażegnany, ale wiele jeszcze przed nami… Na szczęście oboje zaczynamy wierzyć że się uda.

 

  • Filmowo rok należał znowu do seriali. Rozpoczęliśmy go Fringem, przerobiliśmy Chucka, zachwyciła nas Gra o tron i zamykamy go rewelacyjnym VI sezonem Dextera.
  • Epoka, która dominowała w różnych wątkach to lata amerykańskie lata ’50 i ’60. Mad Man, piosenki z tamtej epoki, walka o prawa czarnoskórych (nie planując tego przerobiłam kilka książek mówiącym o tamtym okresie) i kilka pojedynczych filmów.
  • Jedzeniowo wygrały sałatki. Do listopada jadane były co wieczór. Warzywa i jakiś ser. Jak nie było sera, to było jajko na twardo i sardynki. A jak nie było i tego to były grzanki i podsmażane pestki.
  • Odkryciem kulinarnym były garnki z Ikei. Mają jakąś taką powłokę od środka, że mleko w nich nie wykipi. Dla równowagi nie kupujcie w Ikei zmywaków do naczyń. Rozpada się to po pierwszym kontakcie z detergentem.
  • Sukcesów była cała masa i wszystkie dotyczyły dzieci. Tego jak dziewczyny przyjęły do swojej mini-społeczności brata, tego jak Lila zaadoptowała się w przedszkolu, jak panny pływają i jakimi doskonałymi tancerkami baletowymi się okazują.

Życzenia

Przeboje mijającego roku uświadomiły mi, że człowiek da sobie radę ze wszystkim, byle tylko zdrowie było. Zupełnie obca dla mnie dziewczyna zaczęła mi ostatnio opowiadać, że boli ją ręka i zaczęła czytać co to może być i się boi. A badań nie może zrobić, bo nie wie czy nie jest w ciąży. Powiedziałam jej więc: Co Ty za choroby wymyślasz? Spadek odporności? To przecież może być AIDS! I powiem Wam, że nie sądziłam, że człowiek może się tak ucieszyć na taką diagnozę :)) Jakby nie było:

W 2012 życzę Wam dużo zdrowia! Z całą resztą dacie sobie radę!