Zginając makarony, unosząc gąbki i robiąc rowerki

Oglądałyście kiedyś Trinny i Susannah? Sztandarową akcją jest ta, kiedy zabierają z domu kobietę (występująca od dłuższego czasu głównie w roli wyłącznie matki i żony) na zakupy. I zabierają jej komórkę. Ta umiera z rozpaczy, że nie wie co się dzieje w domu, ale w końcu się relaksuje i wraca odmieniona.

Dobrze się czuję z drożdżami w domu. Jak to ładnie było w komentarzach u Freyów, domy gdzie są małe dzieci są radosne i pozytywne. Niemniej jednak czasem jak już w tym siedzimy tak mocno, że nie pamiętamy jak to jest inaczej dobrze się czasem wyrwać. Czas jakiś temu byłam w kinie na zupełnie niezłym filmie. Było trudno, bo choć oglądało się dobrze, najbardziej miałam ochotę wrócić i dopić tę pyszną herbatę, którą zostawiłam sobie na barku.

A dziś byłam na basenie. Wynalazłam takie zajęcia dla dorosłych, którzy mają złą postawę. A ponieważ się garbię pomyślałam, że spróbuję. Fajnie. Pewnie nie regularnie, ale będę na nie zaglądać 🙂