WANTED: świąteczny nastrój

Pamiętaciemoją znajomą, która wirtualnie adoptowała dziewczynkę z Zambii? Otóż napisała do mnie czy nie mam jakichś ubranek po dzieciach w wieku 0-8, bo akurat wysyła paczkę i takie są jej potrzebne. Odpisałam zgodnie z prawdą, że u nas narazie jest obieg zamknięty. Rzeczy, których nie zniszczą, krążą w kółko. Z Łucji na Lilę, z Lili  na Mieszka, z Mieszka na Lilę (spodnie) lub z Mieszka na Łucję (niektóre letnie koszulki), ale że raz na jakiś czas coś mam i chętnie będę to dla niej zbierała. No bo rzeczywiście nie mam co z tymi ubrankami robić. Wierzchnie jeszcze jakoś porozdaję, ale taka bielizna: śpiochy czy bodziaki, to lądowała w koszach PCK. A oni tak rzadko je wybierają, że mam wrażenie, że to tam się niszczy. A w ten sposób dam ciuszkom szansę na drugie życie… w Afryce 🙂

<><>

Marnie mi coś idą tegoroczne przygotowania do Świąt. Właściwie to wogóle nie idą, a utknęły gdzieś w ciemnym lesie. Dobrze, że dziewczyny się rozkolędowały i pochłonęły je gwiazdkowe kolorowanki. Btw. Natala (koleżanka przedszkolna, która ma duuużą fantazję) powiedziała Łucji, że widziała MNIE jak wjeżdżałam do CIEMNEGO lasu :)) Więc mówię, że to nieprawda. Na co ona, że to musiała być inna Dacia. Czy to tak już zawsze będzie, że koleżanki będą mieć rację???