Pierwsza szminka

Dziś tatin kupił pannom szminki. Ochronne. Pękały im usta i trzeba było czymś smarować. Oczywiście zamiast balsamów, wybrały błyszczyki, ale niech im będzie 🙂 Lila wzięła różaną, a Łucja pomarańczową.

Następnie wylądowaliśmy w food courcie, gdzie panny wzięły po happy mealu, a jakie jakieś asian danie. A tak wogóle to dałam ciała, bo zapisałam je na warsztaty plastyczne, ale jak dziś na nie pojechaliśmy to okazało się, że były wczoraj. Ech, to moje roztrzepanie :///