Namiastka wywiadówki

Łucja miała w przedszkolu dni otwarte na zajęciach z angielskiego. Poszłam zobaczyć jak to wygląda. Podobało mi się. Jest pod dużym wrażeniem nauczycielki, jej pomysłów i tego jak wyglądają zajęcia. Popatrzyłam i na koniec podeszłam do tej babki by z nią pogadać. Zapytała:

  • I jak to wychodzi?
  • Bardzo mi się podobało. Chciałam się tylko zapytać jak pani ocenia moją Łucję.
  • Łucja? Bardzo dobrze. Świetnie….A pani jest też mamą Lili z maluchów?
  • Tak. A jak Lila?
  • Jakby to powiedzieć… Ona jest raczej biernym uczestnikiem zajęć.
  • Jakoś mnie to nie dziwi.
  • Wydaje mi się, że ona rozumie, ale nawet jak coś powie to tak cicho, że nie jestem pewna czy dobrze.
  • Proszę się nie zrażać :)) Mąż sprawdza co one umieją i twierdzi, że obie znają całkiem dużo słów.

Idąc za ciosem postanowiłam porozmawiać z wychowawczynią Lili.

  • Chciałam się dowiedzieć jak ona ma się jutro na te Jasełka ubrać?
  • Na galowo.
  • Ona nie ma żadnej samodzielnej roli?
  • Nie. Mają razem śpiewać. Nie bardzo nam choreografia wychodzi. Lila nie lubi pomponów.

W ten sposób sobie uświadomiłam, że właśnie TAK mogą wyglądać wywiadówki :)))