- Jak Wam idzie remont, mamuś?
- Na razie jest ruina.
- Czyli idzie.
- Tak. Jutro jedziemy do Rzeszowa odwieźć cyklinarkę.
- A ojciec sam nie może odwieźć?
- Nie. Bo chcemy też farby dokupić.
- Ale to już chyba wybrane?
- W sumie tak, tylko trzeba dobrać coś do tego niebieskiego do kuchni, żeby nie był taki niebieski.
- To najlepiej białą. Jak zmieszasz to wyjdzie taki jasno-niebieski. A na pewno jaśniejszy. Ojciec sobie poradzi sam.
- Łatwo Ci tak mówić, bo masz męża kolorystę.
- 🙂 A jak koty znoszą remont?
- Kulka dziś już siedziała majstrowi na kolanach.
- Bo on swój człowiek z Zamojszczyzny…
- Tylko małżeństwo mamy w stanie kryzysu.
- A co się stało?
- Nie mamy teraz telewizora. Chcieliśmy wstawić do sypialni, ale nie ma anteny przeciągać…
- To rozumiem. My też mamy kryzys, bo nam się seriale pokończyły do oglądania.
- Więc mnie rozumiesz.
- Pewno. Wczoraj oglądaliśmy jakiś program o tym jak powstają podeszwy do butów.
- Fascynujące.
- Dokładnie.
<><>
Na polu obok nas rosną żółte kwiaty. Latem są to krwawniki, a teraz jakieś inne. Może to zresztą cały czas te krwawniki tylko w jesiennej wersji? Zrywamy je na spacerach z Lilą. Stoją prawie tydzień, a potem wymieniamy na nowe! 🙂
