„Zapach” ryb

W kategorii cudów świątecznych przydarzył się nam MOTYL. Włączyłam piecyk na strychu i może jakiś kokon z larwą się aktywował? Jakby nie było miałam w domu MOTYLA i aż zajrzałam do netu, czym to KARMIĆ, bo przecież na dwór, na ten MRÓZ, nie wygonię… Motyl to był wielki pawik i najchętniej siedział mi na ręce. Bo ciepło? Łaziłam więc cały dzień z tym motylem, a jak kładłam się spać to odstawiałam go na okno, bo tam mu przygotowałam bufet. Są kultury, które uważają ćmy i motyle za duchy zmarłych i tak wykombinowałam, że może Klarens mnie tak odwiedził? Jakby nie było, gdy wczoraj wróciłam z dziećmi motyla już nie było.

A ponieważ dzieci wczoraj zabrał Diabli, DZIŚ od rana robię zupę rybną! To taki rarytas, który bardzo lubię, ale przy powstawaniu dom zalewany jest zapachem ryb (bo najpierw robię wywar), którego DZIECI nie znoszą… Gotuję sobie więc spokojnie, bez marudzenia, bo później zapakuję to do auta i jadę z powrotem do dziadków!

*

Ten odcinek między świętami i nowym rokiem zawsze był leniwy, lecz w tym roku, do ostatniego dnia 2021 będzie zamieszanie… Ale może TAKI rok nie może się zamknąć w inny sposób? Porządkująco zapiszę sobie, że za rok potrzebne będą papiery do pakowania, bo w tym roku było z nimi krucho. Lutka twierdzi, że w ogóle nie było ich w sklepach, za to ja dorzucę, że większość to było to SAMO co w latach wcześniejszych. A LUBIĘ kupować nowe. Najładniejszy jaki w tym roku znalazłam, był szary w zielone choineczki oraz bordowy z dziadki do orzechów. Ale nie pamiętam GDZIE ja je upolowałam. Za to zawieszki stylizowane na takie wielkie retro-znaczki były z Aldi. Łucja uważa, że musimy też dokupić COŚ do tworzenia kartek świątecznych, bo wszystko JUŻ używaliśmy. Będziemy też potrzebować nowe ozdoby świąteczne dla NAS (spinki, wisiorki), bo co święta to TO samo nakładamy!

A i jeszcze około świątecznie polecam Wam najnowszą Politykę. Jest świetny artykuł o biblijnym Józefie, bo o ile jeszcze o Maryi coś tam w Biblii jest, to o nim nie ma ani słowa. Rzeczywiście był młody, niewiele od niej starszy i wychowywał jak swoje, nie-swoje dziecko. I wszyscy musieli się wokół dziwić, że skoro Bóg błogosławi w dzieciach, dlaczego mają tylko jedno? Albo akcja w świątyni, gdy zginął im jedenastoletni Jezus i oni go znaleźli, a on im odparł: Gdzie mam być, jak nie w domu OJCA mego? Była to więc bardzo nietypowa i trudna sytuacja. Wałkowałam tę dojrzałą postać Józefa wczoraj z dziećmi, bo w ogóle się na ten aspekt nie patrzy, a jest to niesamowite!