
No! TAK, TO można jeździć! Btw. Jest pewien taki algorytm, że na święta benzyna zawsze tanieje… Kiedyś słuchałam o tym jakąś audycję… No jakby nie było, BARDZO to miłe! Było już przecież ponad sześć zeta i to już chwilę trwało!
Za to MY, pojechaliśmy dziś do Aquaparku! Skończyłam słuchać Maryninę w aucie i miałam takie poczucie, że fabuła fabułą, ale NIE da się żyć w pędzie. To co jest obocznie widoczne w stylu życia pani detektyw to niewyobrażalne zarobienie. Pracowała sześć dni w tygodniu (wiem, że nie tylko w Rosji, u nas też TAK było), ale moje ostatnie tygodnie/miesiące taki system przypominają, a o wychodzących z pracy o 18-stej mówiła, że NIE myślą o karierze. Musimy mieć odskocznię, musimy gdzieś zostawiać ślad węglowy, a nie tylko wykonywać TO co powinniśmy. Zaraz po moich lekcjach zapakowałam WIĘC do auta: „basenową” torbę oraz dzieciaki z lekcjami zdalnymi na słuchawkach! I ruszyliśmy!
I jakież to BYŁO super! W ogóle to polecam TERAZ, bo wszyscy są w wirze szykowań do świąt i było pusto. Jako nowość odfajkowaliśmy basen z wielkimi falami i zajrzeliśmy do strefy jedzeniowej. To jest świetnie rozwiązane, bo się nie płaci, lecz ta kwota którą się wydało obciąża czip, który masz w opasce na nadgarstku (w sensie nie musisz mieć przy sobie portfela, bo zapłacisz wychodząc). Mieszko najbardziej lubi strefę ‚POZA”, czyli ten obszar basenów na świeżym powietrzu z których bucha para do góry, a Łucja DZIŚ nie zjeżdżała bo panna nosi MÓJ kostium kąpielowy, który składa się z samych sznurków, więc zjazd tubą mógłby spowodować obnażenie…. Lilka jest fanką dzikiej rzeki, która od ostatniego razu została rozbudowana o „straszne elementy” i tak naprawdę ta jaskinia w której PŁYNIE jest najcieplejszą strefą wodnego parku.
- Łucja co Ty robisz przed tym lustrem??! Babo, ubieraj się, wychodzimy! Zaraz przekroczymy czas!
- Matko, robię nudesy. Odejdź stąd.
- Córko, ja TEŻ chcę!!!
- Ty źle stajesz. I źle trzymasz aparat. Zobacz TAK się staje! I dalej! Nie przy samym lustrze!

