Te ostatnie TO zaraz będę przerabiać… Muszę je pokroić w kostki, oddzielić od głów i skóry, bo z tych ostatnich będę robić wywar. Nie dziś, bo to składniki na zupę rybną i zabiorę się za nią 26-go rano, ale „elementy składowe” muszę przygotować, gdyż JE zamrożę. Na zakupy wyrwałam się w okienku między lekcjami i razem ze mną była Łucja, czyli, kawałek zakupów do sanatorium panien TEŻ już mamy (wody mineralne, płatki do mleka, mleka roślinne). Poinformowałam również nauczycieli dziewczyn, że obie od 30 grudnia przez miesiąc nie będą w szkołach, co oznacza, że mogą się pojawić dopiero po feriach, w połowie lutego.
Śmieją się w moim ru-necie, że dzisiaj 21 DZIEŃ 21 roku 21 wieku. I o 21-szej 21 należy za to się czegoś na szczęście napić! 🙂 Tak do rybki??? Btw. przed lekcjami byłam na rynku, kupiłam pieczywo w piekarni (ZEŻARLI) i mam nową ulubioną odmianę jabłek. Odkryliśmy ją przypadkiem, gdy na jesieni trafiliśmy na jabłkową plantację. Nazywa się MUTSU i jeśli gdzieś traficie, to TA odmiana jest niesamowita. Owoce są WIELKIE i te jabłka mutanty (to krzyżówka japońskiej odmiany) nie tylko smakują, ale TEŻ przepięknie pachną!!!

