Crazy ideas made me reach

-Godzilla vs Kong, wczoraj obejrzałam z Mieszkiem i CAŁKIEM nam się podobał. Btw. Superman, co to na nim była Łucja, też dobry. Panna 2x się wzruszyła do ŁEZ.

Rozpoczęłam ten dzień z postanowieniem, że MUSZĘ zrobić to co MUSZĘ zrobić, żeby NIE powtarzać w kółko, niczym zapętlony z nieskończoność refren, TEGO samego… Pojechałam więc się tylko przebiec, a potem siedziałam przy kompie, AŻ do 14-stej. Ale zrobione, wysłane i nawet pędu z porządkami nabrałam! Worki ze śmieciami wystawione, dom odkurzony, jutro stawiamy choinkę!

Wyżej macie tryptyk biegowy z Bibs, która KOCHA tych BIEGOWYCH ludzi (te sweterki to ja do biegania pościągałam, ale trochę jestem smarkowa i w nich BYŁO mi CIEPLEJ przed biegiem), a niżej Mieszko w śnieżnym kigurumi, w którym urzędował dziś do… 13 stej!!!

<><>

A na DESER mam dla Was kartkę, którą Mieszko dostał od kolegi. Wysyłali sobie ze szkoły i DZIŚ wyjęłam ją ze skrzynki na listy. Chodzi o to, żeby Mieszko nie był sus, czyli surprised, że dostał, bo to z lekcji i kumpel nie życzy mu nic, chociaż małymi literkami napisał, że życzy mu RAMENU, bo to są dwaj fani kultury japońskiej 🙂 No i naura, czy na razie!