sałateczkę?

Dziś Wigilię pracową miałam ja i DOBRZE, że byłam głodna, bo jedzenia było DUŻO. Na ćwierkacza wrzucam Wam parosekundowy filmik, wyżej fotka STOŁU (wersja zanim wjechały DANIA ciepłe z barszczykiem, pierogami i karpiami). Także splendor i bogactwo 🙂

Zapisałam Mieszka na szczepienie na koniec grudnia, a siebie na początek stycznia. Oczywiście, że nie wiem czy robię dobrze, ale czuję się naprawdę zmęczona i mam wrażenie, że jeśli mogę się jakoś dodatkowo zabezpieczyć to CHCĘ. Jeden temat się zamyka i od razu uruchamiają się INNE. Tempo jest coraz szybsze, a ja jestem PRZEŁADOWANA. Te oceny opisowe, co to do nich się przymierzałam od dwóch tygodni to mam na jutro zrobić (o czym wiem od dziś) i na jutro ich NIE będzie, ale będę siedzieć i wypychać kolejne. Chociaż może i dobrze, bo weekend będzie luźniejszy?

<><>

  • I dziś na w-fie nie ćwiczyłam. Wykorzystałam brak stroju, bo i tak do końca semestru mnie nie będzie.
  • No, ok Łucja. A co robiliście?
  • Graliśmy w siatkówkę z trzecią po gimnazjum. Dobrze, że nie ćwiczyłam, bo to była rzeź. Ale był tak jeden chłopak, który ma ksywę Modliszka. On ma okrągłe plecy i robi z ręką tak jak ja. Wiesz, że dłonią dotyka nagarstka.
  • O skoliozach widzę wiesz wszystko 😉
  • No i leciała na mnie piłka tak bardzo szybko. I on ją złapał tuż przed moją twarzą. Tak jedną ręką. To było mega HOT.

😀