I znowu sukces! Tzn. nie sprawdziłam sprawdzianów, ale zamierzam wykorzystać tę zakładkę, że mam na to DWA tygodnie i NIE napisałam ocen opisowych, lecz dom wysprzątany, prasowanie odwalone, kalendarze poskładane a znaczki kupione i wydrukowane. Sprawdziłam kiedy te szczepienia dla >12 i WIEM, że BĘDĄ, ale daty jeszcze nie ma. Prezenty na Mikołajki szkolne i te u nas w domu zapakowane. Btw. NIE mam papierów (muszę kupić) i Łucji pakowałam w jakiś świąteczny MATERIAŁ. I zapomniałam zapakować jej piżamę i tak się zastanawiałam, czemu mi się wydawało, że dla niej mam za dużo, a później to odkryłam… No cóż, dostanie pod choinkę. Ach i małe choinki w pokojach dzieci stawiamy dziś (skoro je znalazłam na strychu!) ORAZ zmieniłam obrus na dole, co to nie jest ŁATWE, bo to takie miejsce, na które się wszystko odkłada… NIE wyspałam się, bo w nocy prasowałam, a z przyzwyczajenia wstałam o…. siódmej, ale za to gdy składałam deskę sprawdziłam co nowego doszło na HBO i widzę, że jest drugi sezon Przybyszów! To mój i Łucji faworyt, więc chętnie będziemy oglądać!

Składanie kalendarzy było kombinowane, bo podobnie jak rok temu dorzucałam też fotki dzieci mojego bro. To był strzał w dziesiątkę, dziadki bardzo się ze WSZYSTKICH wnuków naraz ucieszyły i wariant tegoroczny był oczywisty. Niżej macie kolaż jaki był na okładce do babci. Doklejałam do tego bliźniaki i efekt wydaje mi się bardzo fajny!

<><>
Niżej trzy książki, co to zniknęły z mojego koszyka, a kupuje je dziadek wnukom pod choinkę. Żywicielka jest dla Łucji i to historia o dziewczynce z Afganistanu, Rezerwat jest dla Mieszka – to jedenastolatek na farmie z dinozaurami, a Księgi Mroku to coś jest już nawet na Netflixie i jest opowieścią o magii i alienacji (dla L).

