- Mamo, a wiesz, że za 34 dni są moje urodziny? Niezłe, że w 2022 będę miał 11 lat.
- Niezłe. Ale myślałeś o nich w kontekście jakiejś imprezy? Sama nie wiem… Pandemia wszystko położyła.
- Chodziło mi tylko o dwie osoby.
- Twoje siostry?
- Nie. Antka i Jaguara.
- Żartuję. Wiem, że o nich…. Może jakieś kino? Nowy Spiderman powinien wtedy być.
- Kino było by super!
- Tak sobie myślę, że kiedy ja miałam 11 lat, a było w 1985 to wyobrażałam sobie, że w takim niezwykłym roku 2022 to ludzie będą latać. Będą mieć latające plecaki i wszyscy będą mieć domy z basenem. Jak Ty wyobrażasz sobie świat w podobnej sekwencji czasowej?
- Myślę, że będzie jakaś zagłada.
Zszokowała mnie jego odpowiedź. Jakież naiwne było moje dzieciństwo! Ja wiem, że na ich światopogląd trzeba nałożyć paroletnią pandemię, końca której nie widać (podobno można już szczepić dzieci młodsze -postaram się to w weekend sprawdzić), filmy o zombiakach (chociaż my mieliśmy Freddie Krugera i Thrillera Jacksona) i większą dojrzałość ekologiczną, ale i tak to smutne. Nastoletnią mnie kreowały „Powroty do przeszłości” i literatura fantastyczna. Realizm i trzeźwość umysłów nowych pokoleń jest naprawdę mocna.
Za to tak optymistycznie przytoczę Wam rozmowę dwóch katechetek z mojej szkoły. Strasznie mi się spodobała:
- Gdzie Wy teraz jesteście?
- W Jerozolimie.
- My jeszcze na Morzu Czerwonym 🙂
