ukryte w genach nieróbstwo

Spotkałam się dziś z moim byłym uczniem i powiem Wam, że zdarzają się dzieciaki bardzo ambitne. Skąd takie się biorą i skąd czerpią tę determinację do przenoszenia gór?? Z drugiej strony jest zaś to, o czym rozmawiałyśmy wczoraj z Lilą…. Większość ludzi woli mieć dużo pracy (i oczywiście duże zarobki) zamiast mało pracy i przestrzeń na siebie. Właściwie to nikt oprócz mnie tak nie lubi. I gadałam z tym chłopakiem i jest absolutnie niesamowity ze wszystkim co już osiągnął, a baza ludzi którzy chcą z nim pracować jest imponująca, LECZ mamy TEŻ narodowy talent do „zapierdolu”. A może to takie moje tłumaczenie własnej nieudolności? Niemniej jednak, cieszę się, że Łucja jak coś robi na kompie, to w którymś oknie ma otwartą wyszukiwarkę połączeń, że Lila większość swojego czasu czuje się bezproduktywna (i to bardzo dobrze, bo ma do tego prawo), a Mieszko czasem przesypia pół dnia.

takie kwiatki Łucja dostała od Miłka
  • Synu, weź mi coś opowiedz, żebym miała na bloga.
  • Urodziłaś nas dla kontentu?
  • Tak. Jak było w kinie na tym filmie z Mickiewiczem?
  • Nieźle. Zupełnie w porządku film.
  • A dlaczego później nie wróciłeś z klasą, skoro mieliście autokar?
  • Bo woleliśmy z Jagim zostać i połazić po sklepach.
  • Coś zjadłeś?
  • Tak.
  • A do jakich sklepów wchodziliście? Odzieżowych, czy kosmetyczych?
  • Oglądałem perfumy.
  • Ooo, ale chyba jeszcze jakieś masz? Coś Ci się spodobało?
  • Tak.
  • Lila, widzisz jakie oni są klony z Łucją? Dlaczego ja nie mogłam mieć trzech Lil?
  • To byłby największy koszmar ojca 😀
  • Jeszcze jakbyście były trojaczkami…. Trzy pociski gniewu 😀
  • Mogłyśbymy pobierać opłaty: wytrzymaj dobę to Ci zapłacimy 🙂
  • Nie wytrzymasz to płacisz Ty.
  • Żyła złota! 🙂

𓇢𓆸Marzec jeszcze bez pośpiechu

  • Lil, znajdź mi jakiś tonik, bo mi się skończył.
  • W sensie płyn micelarny? – dopytała panna otwierając szufladę z zapasami.
  • Tak. Np. Może być.
  • Masz do wyboru kolejny tej samej marki co miałaś, ale z zupełnie innymi składnikami…
  • Nie chcę. Chcę coś nowego!
  • To w takim razie może być ten: cera ziemista, szarzejąca, sucha i pozbawiona blasku…
  • TAK. TO dokładnie o mnie!

Też tak macie, że jak jak szukacie kosmetyku idealnego, to opis ma brzmieć jak obelga? 🙂 A na wiosnę to już w ogóle ta krytyką to się upajamy!

𓇢𓆸𓇢𓆸

Kolejny marcowy tydzień zleci mi na papierkologii. Będą dwa urzędy i dużo różnych pism. Z tematów lekkich jutro mamy odczulanie z Lilką, w weekend urodziny (jeszcze nie Lilki). Ponadto potrzebowałam ostatnio znaczki i wydrukowałam już te potrzebne do kartek, ale do nich JESZCZE nie siadamy.W ogródku nieśmiało przebijają się tulipany, ale ziemia jest jeszcze zamarznięta na kamień, więc wszelkie prace ogrodowe TAKŻE jeszcze NIE teraz. Korci mnie, żeby odwinąć już drzewko oliwkowe, ale też rozsądnie jest chyba jeszcze zaczekać! Za to, wyprałam zimowe buty. Chciałam je czyścić pod wodą, ale po pierwszej parze uznałam, że ani to skuteczne, ani ekonomiczne i jak wrzucę wszystkie do pralki i uszczelnię jednym dywanikiem to będzie LEPIEJ i szybciej.

🌷🌷🌷Kobietom w NASZYM dniu!

Dawno temu, kiedy byłam matką tylko dwóch dziewczynek, myślałam, że syn to jest coś co przydarza się kobietom szczególnym. Wyjątkowym. Wiecie: dziedzic, następca, męski odpowiednik NAS. Ale potem odkryłam, że jest dokładnie na odwrót. Córka przydarza się tylko kobietom, które to udźwigną. Bo córka jest wszystkim czym byłyśmy my i przechodzi przez wszystko, czego nam udało się uniknąć. Karmicznie ściąga przeżycia i sytuacje, w których my jakoś się prześlignęłyśmy i przerabia je sobą, w wersji, której my byśmy chyba nie dźwignęły.

Pamiętacie też na pewno, że Wasze matki – TE, które uważałyście za ciepłe, miękkie i pewnie trochę bierne, dały Wam kiedyś radę. To był ten moment, kiedy wszystko się waliło, a one wtedy urosły do fantastycznej postaci nadczłowieka i powiedziały: Zrobimy to tak. I poradziły nam mądrze i bez zastanawiania, a Wy poczułyście, jaki to jest ważny człowiek dla Was. I nie wiem czy w takich momentach zstępują na nas pokolenia wcześniejszych kobiet, ale ten słup żeńskiej energii wędruje w nas od stuleci.

I wydaje mi się, że jeżeli jesteśmy kobietami i na dodatek mamy córkę, to dostałyśmy rzecz ogromną. Mamy szansę wziąć udział w mistycyzmie nie tylko brania, ale również dania wsparcia. Posiadania córki jest czymś co dane jest kobietom silnym, bo to TAK, jakbyśmy musiały bronić siebie na nowo. Bycie kobietą to naprawdę duża sprawa, ale nie żałuję ani chwili, że nie urodziłam się chłopakiem. Mamy sporo na głowie, ale natura dała nam potężne narzędzia!

🌷🌷🌷🌷

Kwiatów dostałyśmy MORZE. Będę Wam je wklejać w kolejnych dniach, a dziś bukiet od Miłka, który dał Łucji róże, ale kupił też kwiaty „dla wszystkich kobiet w Twoim domu”. Bo dziś jechaliśmy do dziadków i babcia też Miłkowego tulipana dostała (zabierając nasz bukiet niestety omyłkowo zabrałam i jej, ale chyba się nie obrazi, bo jeszcze synek i wnuki jej dowiozły kolejne kwiaty).

Grzanki o’clock

  • Powiedziałam Miłkowi jakie są zasady u nas w domu na przyjęciach i powiedział, ze jesteśmy nienormalni.- referowała mi Łucja rozmowę z narzeczonym.
  • A jakie mamy zasady na przyjęciach?
  • Nie ma alkoholu, jak dziadek robi yapping, to wszyscy słuchamy i nikt się nie kłóci.
  • Wszystko prawda. Czy mamy jakoś zaplanować usadzenie gości, Łucja?
  • Nie wiem. Ale Miłek, na urodzinach Lili, chce siedzieć obok Ciebie.
  • Ooooo ❤️

🕰️🕰️🕰️

Nie biegałam przez trzy weekendy. Dwa miałam zajęte na szkolenie, a tydzień temu zwyczajnie zaspałam. Jak nastąpił dzień kiedy mogłam się wyspać, to po prostu się NIE obudziłam. ALE dziś dotarłam, pobiegałam z dziewczynami, a wieczorem pojechałyśmy jeszcze z Lilką na siłkę. Zresztą odkryłyśmy, że one w soboty o 20-stej się zamykają! I do pierwszej NIE weszłyśmy!!! Na szczęście znalazłyśmy INNĄ-> czynną do 22-giej i tam zrobiłyśmy ręce (ja) i nogi (Lila). A potem wróciłyśmy do domu i owiał nas zapach spieczonej mozzarelli i słusznie Lila zauważyła, że to „grzanki o’clock” i Mieszko rozpoczął wieczorne ucztowanie z air fry-jerem!

Większość ludzi nigdy nie przeszła na drugi brzeg rzeki.

-Budda

Stałam przy dystrybutorze i patrzyłam na cenę. Czy ja zły pistolet wzięłam? Koleś z dostawczaka obok wykrzyknął: Szefowa, co z tymi cenami benzyny?? Odkrzyknęłam, że nie mam pojęcia i że NIE zalewam za tyle, ILE chciałam. A potem weszłam na stację i zapytałam łebka za ladą:

  • Co się stało z cenami benzyny?
  • To ci na wschodzie.
  • Chyba ci na zachodzie?
  • W sumie tak.

⛽⛽⛽

Miałam dziś szkolenie maturalne,więc PRZY TAKICH CENACH benzyny zostawiłam auto i pojechałam do miasta transportem publicznym… W sumie, to i tak bym tak pojechała, ale TAK brzmi bardziej dramatycznie. Szkolenie było na przewodniczących komisji, btw. egzaminatora OKE pchnęłam, więc TERAZ a) na komisjach będę zarabiać więcej, b)mogę pracować przy tworzeniu podręczników!. I to dzisiejsze szkolenie trwało długo, w międzyczasie do miasta dojechały smarki, które gdzieś tam wyrwały się na wspólny lunch, a potem wszyscy razem wróciliśmy do domu. I wiem, że to powtarzam, ale jak jestem TAKA przemielona i ich widzę, to zawsze się wspaniale doładuję!

🤧Zbiorowe SIĄPIENIE

System jest taki, że jak odwożę Lilkę to kupuję świeże pieczywo. Panna musi być na przystanku o siódmej, więc zahaczamy wcześniej o piekarnię, a później ja wracam do domu wyposażyć młodego. Mieszko z domu musi wyjść około 7:20. To zresztą niezła akcja, bo otworzyli nam kolejną piekarnię (tym razem przy przystanku autobusowym Liliany), co oznacza, że w promieniu dwóch kilometrów mamy już SZEŚĆ piekarni. Żadna nie jest na drodze do szkoły Mieszka, a w ósmych klasach oni tych lekcji mają tyle, że wraca po 16-stej, więc wyprawkę z jedzeniem mieć MUSI, tym bardziej, że obiadów w szkole NIE jada. LECZ wczoraj rano wszystko się rozsypało, bo okazało się, że Lilka ma na ósmą… Zleciłam więc młodemu by nie szedł na PIERWSZĄ lekcję i zaczekał aż przywiozę mu śniadaniówkę. I wieczorem go przepytywałam:

  • Nie było problemu, z Twoją nieobecnością?
  • Nie. Ale jak wszedłem do szkoły, to akurat szła babka z angielskiego.
  • Ups. I nie była zła, że Cię nie było?
  • Nie. Zapytała czy zaspałem.
  • I co odpowiedziałeś?
  • Że można tak powiedzieć.
  • Nie możesz rozmawiać z dorosłymi kobietami jakby to były Twoje koleżanki!
  • Zaskoczyła mnie.

🦠🦠🦠

Byłam dziś oprowadzaczem na wystawie! Fajnie, ale mam inną refleksję. Otóż jak się jedzie miejską komunikacją wszyscy siąpią nosami. Ależ TA wiosna wszystkich rozkłada!

❀࿐wiosna❀࿐

  • Ojej, zorientowałam się, że nie oddzwoniłam wczoraj. Coś się dzieje? – zapytałam Diabla wczoraj.
  • A czym Ty byłaś taka znowu zajęta?
  • Jak dzwoniłeś, to byłam w bibliotece…
  • Tak długo?!?
  • Tak, bo to był Dzień Przytulania Bibliotekarza.
  • CO???
  • Nieważne. Nie zrozumiesz. Oddzwaniam.
  • Nic nie mówisz, że tak dobrze się włączyłem w organizację urodzin Liliany. – to prawda, zaczęliśmy szykowania!
  • Tak. DZIĘKUJĘ. Jesteś naprawdę wspaniałym byłym mężem! Impreza nabiera tempa!

❀࿐❀࿐❀࿐

Męczące w wiośnie są te wczesne poranki, przez które budzę się ZA wcześnie. Niby czysty zysk, bo z psem poleciałam na spacer zanim wszyscy się obudzili, ale później jakaś taka rozbita jestem… Ale za to, na psich spacerach, spotykam dużo znajomych kobiet, co też TAK wiosnę przechodzą i zawsze sobie miło pogadamy! Równolegle, natchniona literacko, przekopałam się przez książkowe nowości oraz polecajki i zamówiłam „co nieco” z myślą o Zajączkowych gniazdkach. I do końca temat jeszcze jest niepodzielony, ale Mieszko dostanie Generacje, czyli fantastykę (egalitarne społeczeństwo na pokładzie statku), Łucja CHYBA Dziki, mroczny brzeg (epicką opowieść o tajemniczej kobiecie), a Lilka Wnuczkę Faberge. To ostatnie jest pierwszą częścią z cyklu o Romanowych. Serca żyjące nadzieją (trzecia część Sandomierskiej sagi, którą czytamy razem z Łucją), podobnie jak Bękart ze Stambułu, to książki DLA mnie.

Troszkę bardziej kusząco wygląda zestaw, który przesłałam dziadkowi, GDYBY postanowił coś smrodom od Zajączka sprawić. Dziadek jest znanym bibliofilem, więc możliwość uszczęśliwienia innych kolejną porcją papieru jest dla niego ważna. I od seniorów dzieci dostaną kolejną Elif Shafak (to turecka pisarka ᢉ𐭩), którą wszyscy się zachwycają) i Tam na niebie są rzeki (pudełkowa opowieść mocno osadzona historycznie) będzie dla Łucji. Potem 20:32, czyli książkę Marcina Mortki (to fantastyka, ale moim zdaniem on pisze na tyle lekko, że spasuje to nastolatkom) dostanie Mieszko (opowieść o inwazji), a Lilce przypadnie Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt. Ameryka lat ’70, trochę horroru i trochę faktów. Książki dochodzą na ogół w dwóch dużych rzutach (święta jedne i drugie), więc do wakacji wystarczy!

📖książkowo

  • Ja też mam dużo kasy odkąd przestałam kupować plasterki – panny rozmawiały o swoich finansach. Btw dobrze, że przynajmniej one czują się majętne.
  • I co Lila, możesz sobie kupić Lamborghini? Tak wszyscy nałogowcy mówią. – dowaliła Łucja.
  • A Ty, Łucja, możesz sobie kupić Lamborghini? – odgryzła młodsza siostra.

Łucja myśli o wspólnym z Miłkiem city break-u. W maju. A Miłek jest chaosem. Łucja jest zahartowana, bo chaosu u nas w domu dużo, ale Lilka się nabija, że to będzie text: Łucja zgubiłem plecak z dokumentami. I wbrew temu co panna mówi, że pójdą do Ambasady wyrobić duplikat, prościej w takiej sytuacji, będzie chyba wsadzić ukochanego w flixobusa. GORZEJ, bo jak wysiądzie z nowo poznaną ekipą gdzieś po drodze, to będzie do Polski pieszo wracał zaliczając wszystkie możliwe imprezy. Ale serio, to człowiek o tak wysokim poziomie komunikacyjności jak on, może się okazać naprawdę wspaniałym kompanem do wspólnych podróży!

📚📚📚

Dziś Dzień Przytulenia Bibliotekarzy, więc ja miałam wycieczkę do biblioteki na zajęcia edukacyjne. To zdumiewające, ale dzieciaki nie potrafią korzystać z encyklopedii, często nawet ich nie widzieli i nie mają pojęcia jaka jest różnorodność słowników. Naszym największym bibliotekolubem jest Łucja, która lubi się w takich miejscach uczyć!

Co takim starym koniom sprawić na Zajączka? Chyba tradycyjnie po książce? Wielkanoc już za miesiąc!

Czy on w ogóle wie, że Ty czasem odwoziłaś do szkoły?

-Mieszko obudził się ciut za późno i musiał biegiem gnać na lekcje. Łucja się zainteresowała losem brata, wiec jej odpowiedziałam: „NIE WIE i NIE mówmy mu tego” 😀

W tym ostrym wiosennym słońcu człowiek zawsze patrzy na wszystko wokół krytycznie. Ależ ja mam syf w ogródku! Czemu wszędzie jest tyle kurzu? Ależ ja wyglądam! Wszyscy tak mają, a połowa znanych mi kobiet była w weekend u fryzjera… W sumie to ja TEŻ powinnam, chociaż w planach miałam to dopiero na kwiecień.

Natomiast JEŚLI w sobotę pogoda będzie równie ładna, umówiłam się z Mieszkiem na myjnię z autem. Pytał się ostatnio na kiedy zaplanowałam sprzątanie w aucie, więc umożliwię mu realizację tej fantazji. Ponadto jutro Lila ma wizytę u kosmetyczki, a ja mam w tym tygodniu wycieczki i kolejne szkolenie. Pokażę Wam noże. Odebrałam je z poczty w ubiegłym tygodniu i są to TE noże, które zrobiły chłopaki w Japonii. Diabli zrobił ten tasak, Mieszko ten nóż, który taki ma kształt jak myśliwski. Musieli je naostrzyć, osadzić i wygrawerować swoje imiona. Japoński jest językiem sylab, czyli nie jest to Mieszko, lecz jakiś Mi-Szi-Szoko, ale przecież jest przepięknie!

𖡼.𖤣𖥧𖡼.𖤣𖥧 M-A-R-Z-O

Jako barysta, Łucja ma prawo do dwóch paczek kawy od swojego pracodawcy. Dwóch dowolnych kaw raz na miesiąc. Fajnie. Na luty wybrała więc dwie paczki limitowanej edycji, zmieliła je do potrzebnej nam ziarnistości (jedną grubszą, drugą na pył) i przyniosła do domu. Tę grubszą zawieźliśmy dziś do dziadków – Lutka potrzebuje do kawiarki, taką nie za drobną, żeby jej nie przelatywała przez praskę. Drobna została u nas w domu – taką zużywamy do deserów!

Zanim dotarliśmy jednak do dziadków pojechaliśmy wpierw w miejsce, które zarezerwowaliśmy na urodziny Liliany! Bo już w tym miesiącu, kolejne moje dziecko, będzie mieć 18-stkę! Przed nami także zaplanowana wyprawa po cukierniach, bo musimy znaleźć tort idealny!

𖡼.𖤣𖥧𖡼.𖤣𖥧𖡼.𖤣𖥧𖡼.𖤣𖥧𖡼.𖤣𖥧𖡼.𖤣𖥧

No i wiosna się zrobiła. Zdumiewające, bo wszyscy bali się błota i roztopów, a to się rozpuściło (i jest to po powierzchni, bo na stawach jest cały czas tafla lodu!) i wchłonęło. Jak gabka. Niewiarygodne, jaka wysuszona była ziemia!

𖡼.𖤣𖥧𖡼.𖤣𖥧𖡼.𖤣𖥧𖡼.𖤣𖥧

  • Musimy pomyśleć nad listą gości. I wszyscy muszą nam potwierdzić… Łucz, Miłek da radę? Nie będzie miał pracy?
  • Jeszcze nie wie. Postara się przełożyć, gdyby mu coś wlepili.
  • Ja dawno się z nim nie widziałam i chętnie sobie znowu z nim pogadam!
  • Gorzej jeśli inni będą chcieli z nim rozmawiać…
  • Na ile ja go znam, to on będzie chciał z wszystkimi rozmawiać!
  • Tak, ale co będzie jak ktoś się go zapyta czym się interesuje?
  • To coś wymyśli. A co go interesuje?
  • Zioło i „chłopaki na mieście”.
  • To wymyślimy mu jakąś bezbarwną i perspektywiczną pasję. 😀